Zełenski wzywa Tuska na granicę. "Bez Brukseli to się nie uda"
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował do premiera Donalda Tuska o spotkanie rządów dwóch państw na wspólnej granicy, do którego miałoby dojść jeszcze przed sobotnią, drugą rocznicę inwazji Rosji na jego państwo. Zełenski poprosił też prezydenta Andrzeja Dudę o wsparcie tego dialogu. To kwestia bezpieczeństwa narodowego - podkreślił prezydent Ukrainy. - Poleciłem naszemu rządowi, by w najbliższym czasie, do 24 lutego, przybył na granicę między naszymi państwami. I proszę ciebie, Donaldzie, panie premierze, by pan też przyjechał na granicę. Andrzeju, panie prezydencie, proszę cię, byś poparł ten dialog - napisał po polsku i ukraińsku Zełenski, zwracając się do Tuska i Dudy na Telegramie.
Nieoczekiwani goście na proteście rolników. Zablokowali pół województwa
Włodzimierz Cimoszewicz mówił w 'Wywiadzie Politycznym' TOK FM, że na apel Zełenskiego trzeba odpowiedzieć "pozytywnie". - I do takiego spotkania powinno dojść szybko. Obawiam się jednak, że Polska i Ukraina nie są w stanie rozwiązać tego problemu - wskazał poseł do Parlamentu Europejskiego, były premier i minister spraw zagranicznych.
Gość Karoliny Lewickiej podkreślał, że dla Ukrainy sprzedaż swoich produktów rolnych jest niezwykle istotna, bo już w tej chwili kraj ma problem z funkcjonowaniem bez zewnętrznej pomocy finansowej. A konflikt o zboże powinno się rozwiązywać przez instytucje unijne. - Bez zaangażowania Brukseli nie da się tego załatwić. Są potrzeby Ukrainy i są potrzeby świata. Należało by zagwarantować, żeby to zboże trafiało tam, gdzie jest najbardziej potrzebne - ocenił Cimoszewicz.
Jego zdaniem w unijnym budżecie można znaleźć środki potrzebne do rozwiązania tego palącego konfliktu. - Unia Europejska mogłaby uruchomić zasoby, aby udrożnić przesył ukraińskiej żywności - podsumował gość TOK FM.