"Ja też stoję w korkach". Prawniczka punktuje wpis premiera o Ostatnim Pokoleniu
Donald Tusk w serwisie X napisał, że 'blokowanie dróg, niezależnie od politycznych intencji, stwarza zagrożenie dla państwa i wszystkich użytkowników dróg. Wezwałem dziś odpowiednie służby do zdecydowanego reagowania i przeciwdziałania takim akcjom'. Sprawa dotyczy protestów Ostatniego Pokolenia, które blokuje ważne drogi w Warszawie, wzywając rząd do walki ze zmianami klimatu.
- To przyniesie odwrotny efekty. Myślę, że oni mogą po prostu zintensyfikować teraz swoje działania. Tak to działa, że jak się komuś czegoś zabrania, to dusza aktywistyczna będzie robiła dokładnie odwrotnie - skomentowała wpis premiera mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy, która gościła w "Poranku Radia TOK FM".
Jednocześnie rozmówczyni Jana Wróbla podkreśliła, że "serce zawsze ma po stronie zgromadzeń i wolności wyrażania swoich poglądów". - Prawo do zgromadzeń jest gwarantowane konstytucyjnie i w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. To jest bardzo ważne prawo. Ono jest solą demokracji, przez ostatnie osiem lat było wielokrotnie przez nas kultywowane i pokazało też, że możemy doprowadzić do realnej zmiany - powiedziała prawniczka.
Odnosząc się stricte do akcji Ostatniego Pokolenia, podkreśliła, że "protest z samej natury musi być uciążliwy". - Nie możemy oczekiwać, że aktywiści Ostatniego Pokolenia usiądą na środku Lasu Kabackiego - dodała.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Są granice protestów
Gregorczyk-Abram zgodziła się, że każdy "protest ma swoje granice, a tą granicą jest zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego". - Od tego są służby na miejscu, policja, żeby takie zagrożenie ocenić i podjąć adekwatne środki przymusu bezpośredniego, jeśli są konieczne, żeby usunąć ten element zagrożenia - dodała. Prawniczka podkreśliła, że policjanci "po to są szkoleni, żeby w danym miejscu zareagować i nie są tu potrzebne żadne zewnętrzne sugestie, instrukcje czy oceny".
- Ja też stoję w korkach w Warszawie. Ale uważam, że ci młodzi ludzie siadają na tej ziemi w imieniu jakiejś idei, nie robią tego, żeby państwu uprzykrzyć życie - przekonywała rozmówczyni Jana Wróbla.