Ten mechanizm pomógł wygrać Trumpowi. To samo będzie w Polsce?
- 1 czerwca Polacy wybiorą prezydenta między Rafałem Trzaskowskim a Karolem Nawrockim. Obaj w sondażach idą łeb w łeb;
- Gdzie kandydaci mają najwięcej do nadrobienia i na jakie przepływy elektoratów z pierwszej tury mogą liczyć?
- W rozmowie z tokfm.pl Daniel Pers, szef zespołu Pers Election, analizuje sytuację tuż przed wyborami.
Różnice w sondażach między kandydatami na prezydenta przed drugą turą wyborów są minimalne. Niektóre pokazują nawet remis. O godzinie 21 w niedzielę, po zamknięciu lokali wyborczych, media podadzą wyniki sondażu exit poll wykonanego przez firmę Ipsos. To ankieta przeprowadzana wśród osób, które chwilę wcześniej oddały głos. Jeżeli utrzyma się trend widoczny w sondażach, to różnica między Rafałem Trzaskowskim i Karolem Nawrockim może być zbyt mała, by dało się wskazać zwycięzcę. - Wedle naszej opinii wtedy odpowiedzi na to pytanie nie uzyskamy - mówi Daniel Pers. W takiej sytuacji nie będzie od razu jasne, kto został prezydentem, tak jak w 2020 roku. Badanie jest obarczone błędem statystycznym wynoszącym dwa punkty procentowe.
- Jest naprawdę bardzo duże prawdopodobieństwo, że ani sondaż exit poll, ani do końca nawet late poll, nie da nam odpowiedzi, kto jest nowym prezydentem, tylko poznamy ją rano od Państwowej Komisji Wyborczej - mówi szef zespołu analitycznego Pers Election.
Sondaż late poll zostanie zaprezentowany w nocy z niedzieli na poniedziałek. Różni się tym, że zawiera oficjalne wyniki z komisji, w których odbywało się badanie. W tym przypadku błąd pomiaru to około jednego punktu procentowego.
Choć niektóre z ostatnich badań pokazują niewielki wzrost poparcia dla kandydata KO Rafała Trzaskowskiego, to - jak podkreśla rozmówca tokfm.pl - "sondaże nie są w stanie nam w tej chwili nic powiedzieć". Taka sytuacja - dodaje - "jest bolesna przede wszystkim dla pracowni". - Paradoksalnie dla kandydatów zawsze lepiej, jeżeli wyniki są wyrównane, bo takie sondaże bardziej mobilizują wyborców - zaznacza.
Daniel Pers zauważa, że "sondaże mają olbrzymią siłę wpływu na rzeczywistość". - Te, które pokazywały przytłaczające zwycięstwo jednego z kandydatów, doprowadzały do tego, że finalnie więcej wyborców wahało się, czy wziąć udział w pierwszej turze wyborów. Uznawali, że zwycięstwo jest praktycznie gwarantowane - tłumaczy.
Badania pokazują wciąż duży odsetek niezdecydowanych wyborców. Część z nich odmawia deklaracji, na kogo zagłosuje. - Ludzie w pierwszej kolejności rozważają, czy w ogóle pójdą na wybory. Bardzo dużo wyborców staje nad kartką w lokalu wyborczym i robi taki polityczny rachunek sumienia. Czasami emocja potrafi u nich wywołać decyzję albo zmianę tej decyzji - wskazuje ekspert.
Zwraca również uwagę, że choć w sobotę i w dniu głosowania będzie obowiązywać cisza wyborcza, podczas której zabronione jest prowadzenie kampanii i agitacja, "to nie oznacza, że zatrzymuje się cały świat". - Możemy mieć informacje, które będą działy się chociażby w kwestiach Ukrainy i Donalda Trumpa, informacje gospodarcze. To może być masa rzeczy, w tym również pogoda, które będą miały znaczenie dla wyniku wyborów - wylicza.
Z analiz Pers Election wynika, że 1,5 mln wyborców Trzeciej Drogi z 2023 roku nie poszło do urn w pierwszej turze wyborów prezydenckich. Nie głosowało też 700 tys. wyborców Nowej Lewicy, blisko pół miliona tych, którzy półtora roku temu wybrali Prawo i Sprawiedliwość oraz 200 tys. wyborców Koalicji Obywatelskiej. Łącznie to ponad trzy miliony głosów. Jak podkreśla specjalista, to że wyborców Trzeciej Drogi i Nowej Lewicy jest w tym zestawieniu najwięcej, nie zaskakuje, bo - jak wynika z badań - najmniej chętnie biorą oni udział w pierwszej turze wyborów.
- Największe rezerwy są w tym oczywiście dla Rafała Trzaskowskiego, tylko pytanie, co zrobią ci wyborcy, w jakim odsetku zagłosują w drugiej turze. To bardzo mocno zaważy na tym, kto zostanie prezydentem -komentuje.
Pierwsza tura dała szeroko rozumianej prawicy w sumie ponad 50 procent głosów. Jak zwraca uwagę Daniel Pers, Karol Nawrocki "dostał naprawdę niski wynik". Otóż niespełna 30 proc. to najniższy w historii rezultat kandydata Prawa i Sprawiedliwości w wyborach prezydenckich w pierwszej turze. Nawrocki otrzymał też wyraźnie niższy wynik niż PiS w wyborach parlamentarnych w 2023 roku (35 proc.).
Karol Nawrocki wypadł tez źle na tle Andrzeja Dudy w 2020 roku. - W skali ogólnopolskiej stracił do obecnego prezydenta 14 punktów procentowych, a w gminach wiejskich i gminach wiejsko-miejskich czasami są przesunięcia rzędu nawet 30 punktów - wskazuje ekspert.
Tajemnice i sława Grand Hotelu w Sopocie. "Wtedy wszystkie panienki uciekły"
Choć zakładano niedoszacowanie Karola Nawrockiego w sondażach przedwyborczych, to 18 maja właśnie w tych gminach ukazała się jego słabość. Siłę z kolei pokazali tam Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun. - Nawrockiemu jest łatwiej tam walczyć o zwycięstwo, ale w bastionie, który musi być rozgrzany dla prawicy, żeby wygrać te wybory, on ma najwięcej do odrabiania - podkreśla analityk.
Zdecydowanym liderem sondaży przed pierwszą turą był Rafał Trzaskowski. Karolowi Nawrockiemu brakowało zazwyczaj około pięciu punktów procentowych. Wybory zakończyły się natomiast niewielką przewagą kandydata KO (31,36 proc.) nad swoim głównym konkurentem (29,54 proc.). Analityk widzi dwa powody takiej sytuacji. - Pracownie sondażowe mają problem, kiedy kandydat Prawa i Sprawiedliwości nie jest rozpoznawalny. Tak samo było w 2015 roku w przypadku Andrzeja Dudy. Pojawia się mechanizm nowości, gdzie wyborcy trochę lawirują i nie są pewni, na kogo oddadzą głos. Tym razem dużo ich "uciekło" do prawicowych alternatyw - opisuje.
- Po drugie, część wyborców PiS-u, zwłaszcza kiedy rządzi druga strona sceny politycznej, ukrywa swoje preferencje - mówi Pers i wskazuje na tzw. efekt Bradleya, który może mieć tu znaczenie. Chodzi o niechęć do publicznego przyznania się do popierania poglądów lub postaw, które są przedstawiane przez środowiska opiniotwócze, np. media jako niewłaściwe.
Tu należy poruszyć sprawę licznych afer Karola Nawrockiego, szczegółów z jego przeszłości, o których informują media. To m.in. sprawa kawalerki zakupionej od pana Jerzego Ż., ustawki kibolskie czy - jak podaje Onet - uczestniczenie w sprowadzaniu prostytutek dla gości sopockiego hotelu. W sondażach nie widać wpływu tych doniesień na poparcie kandydata PiS. - My twierdziliśmy już, że paradoksalnie to wzmocni jego elektorat - zaznacza Daniel Pers.
Analityk mówi przy tym o zjawisku reaktancji. - W dużym skrócie polega ono na tym, że jeżeli próbuje się komuś narzucić jakiś sposób myślenia i doprowadzić do tego, żeby podejmował odpowiednie decyzje, w pewnym momencie on pęka i wybiera odwrotnie. Można powiedzieć, że pojawia się w nim bunt - wyjaśnia. - Teraz trzeba postawić znak zapytania, czy to, co się właśnie dzieje, nie spowoduje właśnie takiego mechanizmu wśród wyborców, dla których PO i PiS to nie są "religie". Oni nie znajdują się po żadnej stronie tego sporu, ale mogą odebrać to jako zorganizowany atak na jedną ze stron. Jeżeli tak będzie i pójdą zagłosować, to mogą przechylić szalę w stronę Karola Nawrockiego - zastanawia się.
- To oczywiście mobilizuje stronę liberalną, ale też mobilizuje prawicę - podkreśla ekspert. Wskazuje jednocześnie na analogię do wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych w 2024 roku, które wygrał Donald Trump. Krytyka kandydata republikanów przez media głównego nurtu była tak silna, że część jego elektoratu uznało ją za niesprawiedliwą i to umocniło ich poparcie.
O wynikach wyborów w dużej mierze zdecydują wyborcy lidera Konfederacji z pierwszej tury. Sławomir Mentzen zdobył prawie 15 proc. głosów, czyli blisko trzy miliony. - To będzie bardzo rozstrzygające. Ważne, ilu tych wyborców pójdzie ponownie do urn, a po drugie, jak rozłożą się proporcje ich głosów między Nawrockim a Trzaskowskim. My to liczyliśmy na kilku modelach i są takie scenariusze, w których 23 proc. głosów tego elektoratu dla Rafała Trzaskowskiego daje mu zwycięstwo, a w 20 proc. je odbiera - mówi szef zespołu Pers Election.
Zdaniem analityka kluczowe dla kandydata KO będzie rozłożenie się głosów w oparciu o płeć i tym mógł sobie pomóc rozmową z Mentzenem, "pokazując bardziej twardą i zdecydowaną postawę". - Pierwsza tura pokazała duży problem koalicji rządzącej po jednej stronie elektoratu. Ta strona nazywa się mężczyźni - mówi.
Kogo poprze Sławomir Mentzen? Lider Konfederacji ogłosił decyzję
W pierwszej turze kobiety częściej oddawały głos na Rafała Trzaskowskiego oraz kandydatów o centrowych lub centrolewicowych i lewicowych poglądach, natomiast na Karola Nawrockiego i innych prawicowych kandydatów kobiety głosowały rzadziej. W sondażu late poll to przewaga 52 proc. do 46 proc. Z kolei jeżeli chodzi o mężczyzn, oni częściej wybierali Karola Nawrockiego i resztę prawicowych kandydatów. W tym przypadku przewaga wyniosła 56 proc. do 40. Krótko mówiąc, koalicja rządząca znacząco przegrała wśród płci męskiej.
- Jeżeli Rafał Trzaskowski ma wygrać te wybory, to przewaga wśród mężczyzn po stronie Karola Nawrockiego musi być o wiele mniejsza. (...) Jeśli będzie miał dużą przewagę wśród kobiet, ale większą stratę u mężczyzn, to przegra. Te proporcje powinny być przynajmniej równe - wyjaśnia ekspert.
Rafał Trzaskowski po rozmowie ze Sławomirem Mentzenem udał się z nim na piwo. Spotkanie, w którym uczestniczył też Radosław Sikorski, spowodowało burzę wśród sympatyków i polityków PiS. Niezadowolenia z tego powodu nie ukrywali też zwolennicy, jak i politycy Konfederacji. Pojawiły się zarzuty o zdradę. Doszło do ostrej wymiany zdań między Adamem Bielanem, członkiem sztabu Karola Nawrockiego a Mentzenem.
Jak odebrali to wyborcy drugiej strony i czy to wpłynie na ich poparcie dla kandydata KO? - Uważam, że wśród tych lewicowych wyborców, którzy naprawdę krzywo patrzyli na Rafała Trzaskowskiego, a jest ich najwięcej przy partii Razem, to nic nie zmieniło. Natomiast druga strona lewicy, która jest bardzo antypisowska, może sobie to usprawiedliwić, zwłaszcza patrząc na to, że Trzaskowski pokazał trochę siły w rozmowie z Mentzenem i że stoi przy swoich przekonaniach - komentuje rozmówca tokfm.pl. - W przeciwieństwie do Karola Nawrockiego to był duży kontrast. On tam przyszedł dyskutować, trochę negocjować, nawet momentami było wrażenie, że to Mentzen negocjuje z Trzaskowskim - dodaje.
Źródło: tokfm.pl