Rynek ropy na wodzie: analitycy OANDA TMS Brokers ostrzegają przed nadpodażą [materiał promocyjny]
Globalny rynek ropy naftowej wysyła coraz wyraźniejsze sygnały, które mogą zwiastować kontynuację presji spadkowej na ceny. Kluczowym wskaźnikiem jest gwałtowny wzrost wolumenu ropy znajdującej się w transporcie morskim, zwanej "oil on water". Najnowsza analiza ekspertów OANDA TMS Brokers bazuje na twardych danych rynkowych i prognozach Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), wskazując, że nadwyżka podaży, o której od dawna alarmowano, zaczyna materializować się globalnie.
"Oil on water" najwyżej od pięciu lat
Wskaźnik "oil on water" – czyli ropy, która jest w drodze i nie została jeszcze zdeponowana w magazynach – osiągnął najwyższy poziom od czasów zawirowania pandemicznego w 2020 roku.
- Według IEA, wolumen w transporcie wzrósł o 80 mln baryłek we wrześniu i wstępnie o kolejne 92 mln baryłek w październiku.
- Dane z Kpler z ostatniego miesiąca pokazują, że na wodzie znajduje się 2,5–2,6 mld baryłek, co stanowi wzrost o ok. 15% w porównaniu z początkiem września. Jest to największa wartość od ponad pięciu lat.
- Systematyczny wzrost ropy na wodzie to wczesny sygnał, że producenci mają coraz większą trudność ze znalezieniem odbiorców lub miejsc magazynowych, co historycznie bywa preludium do presji spadkowej na cenach.
Główna Przyczyna: Za tym wzrostem wolumenu stoi przede wszystkim rozszerzająca się podaż ze strony krajów OPEC+, która zderza się z jedynie umiarkowanym wzrostem globalnego zapotrzebowania. IEA ostrzega, że w przyszłym roku luka nadwyżki podaży może sięgnąć nawet 4 mln baryłek dziennie.
Wpływ sankcji na wolumen ropy
Wzrost "oil on water" jest dodatkowo komplikowany przez ropę objętą sankcjami:
- IEA szacuje, że ropa sankcjonowana odpowiadała za niemal jedną trzecią wzrostu wolumenu na wodzie w ostatnich dwóch miesiącach.
- Ropa ta ma utrudniony dostęp do finalnych odbiorców, co wydłuża ścieżki logistyczne, a tankowce krążą dłużej, zanim znajdą nabywcę.
- Sytuację mogą pogłębić sankcje które weszły w życie 21 listopada na dwie największe rosyjskie spółki naftowe. Odpowiadają one łącznie za 50% rosyjskiej produkcji i eksportu ropy na światowe rynki. Jeśli odbiorcy zaczną unikać rosyjskich ładunków lub pojawią się problemy z płatnościami i ubezpieczeniem, liczba tankowców „bez celu” ponownie wzrośnie.
Kontrargumenty: dlaczego rynek jeszcze nie panikuje?
Choć dane o transporcie są niepokojące (notowania Brent zbliżyły się do poziomu $60 za baryłkę), nie wszyscy eksperci zgadzają się co do skali nadwyżki.
- Brak "Super Contango": Brak zjawiska „super contango” (ostro nachylonej w górę krzywej futures, zachęcającej do masowego magazynowania ropy na tankowcach) sugeruje, że rynek nie postrzega nadwyżki jako przesądzonego faktu.
- Efekt logistyczny: Zdaniem niektórych analityków (np. UBS), obecna sytuacja może częściowo przypominać rok 2022. Wówczas, po embargu, rosyjska ropa musiała zostać skierowana do Azji, co automatycznie wydłużyło podróże tankowców i podniosło ilość ropy w transporcie, bez faktycznej nadpodaży.
Implikacje rynkowe dla końcówki roku
Niezależnie od przejściowych czynników, narastająca ilość ropy w transporcie sygnalizuje, że tradycyjne wskaźniki (zapasy OECD pozostają poniżej pięcioletniej średniej) przestają w pełni odzwierciedlać rzeczywistość. Rynek wchodzi w fazę, w której nadwyżka podaży zacznie odciskać piętno na cenach.
- Ceny ropy: Rośnie ryzyko kontynuacji spadków, zwłaszcza jeśli globalne zapasy zaczną rosnąć także w krajach OECD.
- OPEC+: Kraje te mogą zostać zmuszone do silniejszych cięć produkcji w celu ustabilizowania rynku.
- Waluty surowcowe: Waluty takie jak dolar kanadyjski (CAD) czy korona norweska (NOK) mogą znaleźć się pod presją.
- Inflacja: Nadwyżka podaży działa dezinflacyjnie, co wspiera banki centralne w utrzymaniu bardziej łagodnego (gołębiego) tonu.
- Rynki akcji: Niższe ceny ropy są korzystne dla konsumentów i sektorów energochłonnych, ale mogą ciążyć spółkom z sektora energetycznego.