Trzaskowski zapytał Nawrockiego o kibolskie ustawki. Ten odbił piłeczkę
Karol Nawrocki mierzy się z kolejną rysą na wizerunku, bo brał udział w kibolskiej ustawce. Działo się to w 2009 roku, gdy Nawrocki miał 26 lat, a do starcia doszło między kibolami Lechii Gdańsk i Lecha Poznań. Obok Nawrockiego - który dziś jest kandydatem PiS na prezydenta - walczył groźny bandyta, który oczekuje na wyroki m.in. za brutalne zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Sprawę opisała WP.
"Polska potrzebuje dziś silnego i mocnego prezydenta"
Podczas poniedziałkowej debaty o tę sprawę zapytał kandydata Rafał Trzaskowski. - I czy w związku z tym podpisze pan ustawę zaostrzającą kary za przemoc wobec funkcjonariuszy policji na stadionach - zapytał.
- Myślę, że więcej o ustawkach mógłby panu powiedzieć pana szef Donald Tusk, który chwalił się swoim udziałem w ustawkach w oficjalnych artykułach, także w rozmowie z Michałem Listkiewiczem. Mam nadzieję, że porozmawialiście sobie o tym, jak to wygląda. Między mną a Donaldem Tuskiem była jednak tego typu różnica, że on tam stał z jakimś metalowym szlauchem, jak opowiadał. A ja jestem człowiekiem z krwi i kości. Tak jak tę debatę prowadzę w sposób uczciwy, z szacunkiem do mojego przeciwnika, choć trudno go szanować za to co robi dla mojej ojczyzny, a mimo wszystko uśmiecham się do pana. Tak i wszystkie moje wszystkie aktywności sportowe opierały się na sile mojego serca, na sile moich mięśni, moich pięści. I zawsze była to uczciwa rywalizacja, niezależnie od formy, w której brałem udział. Czy był to ring bokserski, czy inne areny walk - zapewnił Nawrocki.
Ustawka Nawrockiego jak z 'Furiozy'. 'Patologia, aberracja, naparzanka'
Jak dodał, "Polska rzeczywiście potrzebuje dziś silnego i mocnego prezydenta na bardzo trudne czasy. Prezydenta, który nie ucieka ani przed Grzegorzem Braunem, ani TV Republika, a który jest gotowy do bicia się o polskie sprawy na arenie międzynarodowej". - Myślę, że takiego prezydenta, z takim charakterem potrzebujemy - stwierdził.
Odpowiedź ta oburzyła Rafała Trzaskowskiego. - Panu się mylą podstawowe sprawy, bo tu nie chodzi o gościa, który potrafi kogoś postraszyć, biegać po lesie z kibolami i się naparzać. I to nie chodzi o kogoś, kto zabierze kanapkę koledze na przerwie albo cukierki swojej własnej siostrze i po prostu będzie kogoś zastraszał. Bo to jest tego typu siła, którą pan reprezentuje. Tylko tu chodzi o kogoś, kto jest naprawdę skuteczny - podsumował Trzaskowski.