Morawiecki premierem. Dostał od Dudy "straceńczą misję". Ekspert: Opcja "safe" upadła
Andrzej Duda w poniedziałkowym orędziu zapowiedział, że misję tworzenia rządu powierzy Mateuszowi Morawieckiemu. Ponadto - decyzją prezydenta - Marek Sawicki z PSL ma zostać marszałkiem-seniorem.
Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej" ocenił, że prezydent zdecydował o powierzeniu Morawieckiemu "straceńczej" misji. Bo obecny premier i tak nie zdoła uzyskać większości w Sejmie, a więc nie będzie szefem nowego rządu. Przypomnijmy, w wyborach parlamentarnych PiS zdobyło 194 mandaty, a zjednoczona opozycja - 248 mandatów, co oznacza, że sejmową większość zyskały KO, Trzecia Droga i Nowa Lewica.
- Miałem wrażenie, że takim bazowym scenariuszem na to dzisiejsze orędzie będzie opcja "safe". Czyli najbardziej bezpieczna opcja dla prezydenta. Sądziłem, że Andrzej Duda uraczy nas informacją, że poczeka do praktycznego testu większości parlamentarnej. A więc do pierwszego posiedzenia Sejmu 13 listopada. Wtedy dojdzie do wyboru marszałka, a przedstawicielowi większości, która go wybierze, Duda powierzy misję tworzenia rządu - mówił w rozmowie z Wojciechem Muzalem.
W ocenie gościa TOK FM prezydent jednak postanowił zbagatelizować wyborców - którzy wskazali w głosowaniu sojusz KO, Trzeciej Drogi i Lewicy - i zrobić ukłon w stronę Prawa i Sprawiedliwości. - Myślę, że Andrzej Duda nie chce palić wszystkich mostów po prawej stronie politycznej sceny. Nominacja Marcina Mastalerka (skonfliktowanego z prezesem PiS) na szefa gabinetu prezydenta była sygnałem, że Duda chce być rozgrywającym na tym etapie. Ale teraz (po orędziu) widać, że nie chce wchodzić na kurs kolizyjny z PiS i z Kaczyńskim. Chociaż już wiadomo, że PiS szykuje się do przejścia do opozycji - podkreślił rozmówca Wojciecha Muzala.
Orędzie Andrzeja Dudy zdradza jego polityczne plany? 'Może chce sobie wytyczyć jakieś ścieżki'