Dwie osoby dziennie, w rok mała wioska. Dlaczego Polacy toną na potęgę?
Jeszcze kilkanaście lat temu alkohol był na plaży towarem ekskluzywnym. Trzeba było odrobinę wysiłku lub większych funduszy, żeby się w niego zaopatrzyć. Dzisiaj? Tzw. małpki królują na polskich plażach - mówił w TOK FM dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa Sebastian Kluska.
- W 2025 roku w Polsce utonęły 292 osoby. Tylko od 1 czerwca br. - blisko 80 osób;
- Co jest główną przyczyną tragedii? Jak zachować się, kiedy widzimy osobę, która tonie?
- Na pytania odpowiadał w TOK FM dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa Sebastian Kluska.
Od początku lipca policja odnotowała 14 utonięć, z kolei od 1 czerwca - 79 osób. Tylko w niedzielę, 28 czerwca, utonęło 18 osób.
- Poprzez niekompetencję, brak odpowiednich przepisów, bądź zwykłą głupotę giną dwie osoby dziennie. To tak jakby w rok jedną małą wioskę po prostu ścierać gumką z mapy - skomentował w TOK FM dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa Sebastian Kluska.
Jeśli spojrzeć na policyjne statystyki za 2025 r. to wynika z nich, że w Polsce utonęły 292 osoby. W zdecydowanej większości - 85 proc. - to dorośli mężczyźni. Wśród nich znalazło się też 25 kobiet i 15 nieletnich. Alkohol za przyczynę utonięcia uznano w 58 przypadkach. Jak tłumaczy rozmówca TOK FM, to przede wszystkim skutek "łatwego dostępu do alkoholu na polskim wybrzeżu".
- Bardzo popularny dyskont jest na każdym wejściu na plażę i przy zejściu. Dość powiedzieć, że jeszcze kilkanaście lat temu alkohol był towarem ekskluzywnym na plaży. Trzeba było odrobinę wysiłku lub większych funduszy, żeby się w niego zaopatrzyć. Dzisiaj? Tzw. małpki królują na polskich plażach - dodał w rozmowie z Michałem Tomasikiem.
Wśród częstych okoliczności utonięć wskazano też kąpiel w miejscu niestrzeżonym, nieostrożność podczas łowienia ryb lub przebywania nad wodą oraz kąpiel w miejscu zabronionym.
Inne czynniki? Zdaniem Sebastiana Kluski to niewywiązywanie się przez samorządy lokalne z tworzenia kąpielisk strzeżonych. - Nie każdy samorząd tę ustawę wykonuje i nie każdy wykonuje ją w terminie. Czytaj: nie wszędzie kąpieliska są otwarte od końca wakacji, czyli 25 czerwca. W wielu miejscach dopiero od 1 lipca. Inna rzecz, że kąpiele też nie kończą się równo 31 sierpnia, bo bardzo często sezon jest rozciągany do 15 września - podkreślił.
"Podajmy cokolwiek, byle nie własną rękę"
Dane pokazują też, że najczęściej toną osoby powyżej 50. roku życia. Dlaczego? W ocenie rozmówcy "Poranka TOK FM" odpowiedź jest jedna: "Męska natura to większa brawura".
- Rodzina, wczasy, mężczyzna wchodzi po szyję do wody. Znika pod powierzchnią. Przyjeżdżamy, a małżonka tego pana mówi: "Nie umiał pływać". Wtedy myślę sobie: "To po co właził po szyję do wody, skoro nie umiał pływać. Tym bardziej, że możliwość nakrycia falą w tamtym miejscu była niemal stuprocentowa" - opowiada Sebastian Kluska.
Zastrzega, że swoje robią też np. wieczory kawalerskie. - Jeśli doda się alkohol i przewodnictwo samca alfa, to bardzo często kończy się tragedią - zastrzegł dyrektor Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa.
Sebastian Kluska wskazał na koniec, że jeżeli jesteśmy świadkami tego, że dana osoba potrzebuje pomocy w wodzie, zachowuje się w sposób nienaturalny i prawdopodobnie tonie, to pierwszy krok to telefon na numer alarmowy 112. Koniecznie z dokładną informacją, w tym podaniem punktów topograficznych np. za kościołem, za dyskontem, na wysokości wieży, dębu itd., wskazał.
- Krok drugi: minimalizacja kontaktu z osobą poszkodowaną. Powiedzenie, że tonący brzytwy się chwyta nie wzięło się znikąd. Osoba, która walczy o życie i u której uruchamia się instynkt przetrwania, będzie innych wciągała pod wodę. Parawany, ręczniki, patyki - podajmy cokolwiek, byle nie własną rękę. Albo niech ręka będzie ostatnim elementem, który poszkodowany dotyka - radził też.
Źródło: TOK FM, PAP