"Flagowy zarzut". Ekspert nie ma wątpliwości ws. wniosku o Trybunał Stanu dla Świrskiego
Do Sejmu trafi w czwartek wniosek o postawienie Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu. Zbieranie podpisów trwało od 9 maja, ale szef sejmowej komisji kultury Bogdan Zdrojewski - w rozmowie z TOK FM - zapewniał, że udało się już ten etap zakończyć.
Koalicja rządząca zarzuca przewodniczącemu KRRiT Maciejowi Świrskiemu m.in. łamanie prawa przy niewypłacaniu środków należnych mediom publicznym oraz dyskryminowanie mediów prywatnych.
Pieniędzy z abonamentu trafią do sądowego depozytu. Szef KRRiT o 'schizofrenicznej sytuacji'
W ocenie medioznawcy prof. Stanisław Jędrzejewski z Akademii Leona Koźmińskiego, argumenty zawarte we wniosku są słuszne. Jak mówił w 'Pierwszym Programie TOK FM', Świrski, decydując o wstrzymaniu wypłaty z abonamentu na rzecz Telewizji Polskiej i Polskiego Radia łamie konstytucję.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
- Zarówno TVP, jak i radio publiczne potrzebują tych pieniędzy jak tlenu, bo są w bardzo trudnej sytuacji. Chodzi o ok. 620 mln zł za ubiegły rok, choć w pierwszej transzy Świrski miał przekazać ok. 140 mln zł. To są pieniądze, które powinny być przeznaczone na zaliczki czy na produkcję - mówił gość Wojciecha Muzala.
KRRiT reaguje na skandaliczne słowa Pietrzaka o imigrantach. 'Standardowa procedura'
Ekspert wskazał, że sytuację mediów publicznych pogorszyło jeszcze bardziej zawetowanie przez prezydenta Andrzeja Dudę ustawy okołobudżetowej, według której na potrzeby tych spółek miało trafić ok. 3 mld zł. Jak dodał Jędrzejewski, teraz to już kwestia ratowania tego, co jest i co da się uratować.
- Wpływy z abonamentu może nie są wielkie, ale jednak są. Świrski, wstrzymując wypłatę tych pieniędzy, popełnia swego rodzaju przestępstwo, bo łamie ustawę o opłatach abonamentowych, ustawę medialną i konstytucję, a naruszenie tych dwóch aktów prawnych jest flagowym zarzutem - zaznaczył gość TOK FM.
Nierówne traktowanie i stawianie się w roli głównego decydenta
Kolejnym zarzutem wobec szefa KRRiT jest nierówne traktowanie przez niego mediów publicznych i prywatnych. Zdaniem eksperta Świrski zachowuje się tak, jakby to on stanowił prawo, a przecież KRRiT nie ma kompetencji ustawodawczych. - Te stacje radiowe i telewizyjne, które do 15 października były 'opozycyjne' wobec władzy PiS, miały problemy. Chodziło m.in. o przedłużanie postępowania koncesyjnego w przypadku stacji TVN, ale także Radia TOK FM - przypomniał medioznawca. Jak dodał, Świrski oprócz tego w sposób arbitralny nakładał na niezależnych nadawców kary finansowe, co miało wywołać 'efekt mrożący' i godziło w wolność słowa.
W ocenie gościa TOK FM Krajowa Radiofonii i Telewizji w swoim założeniu miała być 'buforem' między mediami a polityką. Tak się jednak nie stało. Przez lata jej funkcjonowania były mniejsze lub większe odchylenia, jednak KRRiT nigdy nie była tak upolityczniona, jak teraz. - Rada przestała być jakąkolwiek zaporą między polityką a mediami, a miała zatrzymywać i nie dopuszczać do wpływów politycznych w mediach publicznych, jak i prywatnych. Kiedy jej przewodniczący narusza te wartości i staje się stroną, nierówno traktując media, powinien podlegać osoądowi - podsumował prof. Stanisław Jędrzejewski.