Czarzasty odcina się od Janusza P. "To nie jest mój kolega"
W "Poranku Radia TOK FM" Włodzimierz Czarzasty zdecydowanie odciął się od Janusza P. - To nie jest mój kolega. My się za bardzo nie lubiliśmy - stwierdził współprzewodniczący Nowej Lewicy i wicemarszałek Sejmu.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Rozmówca Jacka Żakowskiego ocenił, że próba integracji z ugrupowaniem byłego posła to "dosyć ciemna historia SLD". - Startowanie razem z Januszem P. doprowadziło do tego, że wypadliśmy z Sejmu. Najpierw prowadziliśmy walkę z Januszem P. prawie przez cztery lata, a potem próbowano się maksymalnie w sposób sztuczny zaprzyjaźnić. Myślę, że to jeden z większych błędów lewicy - wtedy Leszka Millera i Janusza P. - wskazał Czarzasty.
Wicemarszałek Sejmu nie chciał jednak kopać leżącego. - Ja nie miałem dobrej chemii z Januszem P. Ale nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo facet jest zatrzymany. A na pochyłe drzewo i koza wskoczy. W związku z tym niech się tłumaczy i tyle - powiedział.
Lewica się rozpadnie? "W Razem musi dojść do przesilenia"
Włodzimierz Czarzasty potwierdził też, że za półtora roku zamierza przekazać pałeczkę lidera Lewicy komuś innemu. Jak zastrzegł, jednak nic nie jest pewne, bo przez te czas wiele się może wydarzyć. Zapewniał jednak, że nie boi się rozpadu lewicowej koalicji. - Partia, którą ja reprezentuję i Robert Biedroń miała swój kryzys 2,5 roku temu. Ten kryzys zakończył się zawieszeniami, to było przez niektórych krytykowane, ale wyszliśmy na prostą, doszło do konsolidacji. Myślę, że w tej chwili podobne dyskusje toczą się w partii Razem - wskazał.
Według polityka Lewicy "w tej chwili w Razem musi dojść do przesilenia decyzyjnego". - Przecież to, co robimy z panią Pauliną Matysiak, robimy na prośbę partii Razem. Prosili szefową naszego klubu, żeby przedłużyć jeszcze zawieszenie na trzy miesiące, zrobiliśmy to. Prosili, aby zmienić sprawy w komisjach - zrobiliśmy to, bo to jest osoba, która reprezentuje partię Razem. Chociaż działalność pani Pauliny Matysiak, żeby była jasność, mnie się nie podoba. I jeżeli partia Razem nie rozwiąże tych problemów, a pani Matysiak nie zajmie rozsądnych stanowisk w sprawie lewicy i ludzi, z którymi współpracuje, to zostanie z klubu usunięta - zapowiedział Czarzasty.
Ale - jak dodał, chce współpracować i na razie daje partii Razem czas. - Muszą się zdecydować, czy chcą głosować za budżetem, czy nie, czy są w koalicji, czy przeciwko - mówił. Jak dodał, nie wyobraża sobie, żeby być w klubie Lewicy i głosować przeciwko budżetowi. - Jeżeli będą głosowali przeciw, to wtedy będziemy podejmowali decyzje - zaznaczył gość TOK FM.
Zdaniem Czarzastego nie dojdzie też do wystawienia przez Razem osobnego kandydata w wyborach. - Nie wyobrażam sobie, żeby lewica - cała, była tak głupia, żeby wystawiła dwójkę kandydatów w wyborach prezydenckich - ocenił. Zastrzegł także, że Lewica nie wystawi wspólnego kandydata z KO. - Nie ma takiej możliwości. Nikt w tej sprawie nie prowadzi żadnych dyskusji. Lewica wystawi swojego kandydata lub kandydatkę, będziemy o tym decydowali na przełomie roku - zapowiedział. Wśród potencjalnych kandydatek wymienił Magdalenę Biejat i Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk.