,
Obserwuj
Polityka

Dziwny gest Nawrockiego podczas debaty. W co gra PiS? "Nie idźmy tą drogą"

3 min. czytania
24.05.2025 12:03
- Gdyby pan Nawrocki był uzależniony od nikotyny, bo nie zakładam, że w sztabie PiS są idioci i pozwoliliby jakąkolwiek nielegalnej substancji użyć na antenie, to i w innych debatach również by musiał tego używać. To była więc ewidentnie zagrywka sztabu - tak o dziwnym geście Karola Nawrockiego mówił w TOK FM Jakub Stefaniak z PSL. Na co była więc obliczona?
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
  • Karol Nawrocki zaprosił na niedzielę Rafała Trzaskowskiego na testy na obecność m.in. narkotyków;
  • Wcześniej podczas debaty Karol Nawrocki zasłonił usta dwoma dłońmi, co wywołało lawinę komentarzy;
  • Kandydat na prezydenta było o to pytany przez dziennikarzy po debacie. Głos zabrał również szef jego sztabu wyborczego;
  • "To bardziej kwestia tego, że Karol Nawrocki psychicznie nie wytrzymał podczas debaty i potrzebował jakiejś formy dopalacza" - ocenił w TOK FM Michał Szczerba z Platforma Obywatelskiej;
  • W ocenie Jakuba Stafaniaka z PSL, dziwny gest Nawrockiego to "zagrywka sztabu", a chodziło o wywołanie dyskusji i zaproszenie Trzaskowskiego do wzajemnego testowania się. "Nie idźmy tą drogą" - przestrzegł w TOK FM.

Popierany przez PiS kandydat na prezydenta Karol Nawrocki zaprosił Rafała Trzaskowskiego (KO) na testy na obecność narkotyków i substancji niedozwolonych w organizmie. Odniósł się w ten sposób do zażycia przez siebie saszetki nikotynowej podczas piątkowej debaty telewizyjnej - sięgnął jedną dłonią w kierunku twarzy, a drugą się zasłaniał. - Ja to nazywam gumą, są to woreczki nikotynowe - poinformował kandydat, dodając żeby nie mylić tego z niedozwolonymi substancjami.

Szef sztabu Karola Nawrockiego Paweł Szefernaker odniósł się w piątek na platformie X to zachowania kandydata podczas debaty. "To był snus (sam nazywa to gumą nikotynową), by nie zasnąć podczas tyrad Rafała Trzaskowskiego".

- Nawet w tak błahej i zupełnie nieważnej sprawie, jak snusy czy gumy Karol Nawrocki skłamał. Wychodząc z debaty, powiedział, że to była guma do żucia, dzisiaj rano powiedział, że to jednak był snus. On jest po prostu patologicznym kłamcą, nawet w takich drobnych sprawach musi kłamać. Nieważne, co wziął, ale musiał skłamać - skomentował w TOK FM Dariusz Standerski z Nowej Lewicy.

Michał Szczerba z Platforma Obywatelskiej wskazał z kolei, że snus może zawierać albo tytoń w tej dużej dawce, albo np. CBD. Zastrzegł jednak, że nie wchodzi w to, bo "nie jest przestrzeń do domniemywań". - To bardziej kwestia tego, że "Karol Nawrocki psychicznie nie wytrzymał podczas debaty i potrzebował jakiejś formy dopalacza. Trupów w szafie Nawrockiego jest naprawdę już sporo i każdy dzień przynosi nowe informacje - podkreślił.

"Klasyczna próba odwrócenia uwagi"

Minister zdrowia Izabela Leszczyna podkreśliła w sobotę na X, że ustawa o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych zabrania produkcji i wprowadzania do obrotu tytoniu do stosowania doustnego. "Takim produktem jest snus, który nie ma nic wspólnego z gumą nikotynową! (Czyżby Pan Nawrocki oszukiwał swój własny sztab?)" - napisała minister. Jej zdaniem Nawrocki promuje "bardzo szkodliwy, mocno uzależniający i nielegalny produkt przed milionami widzów, także niepełnoletnich".

- Szczerze? Jeśli miałbym się do tego odnosić, to użyłbym dosyć mocnych słów. Naprawdę, przepraszam, ale nie zajmujmy się pierdołami. Gdyby pan Nawrocki był uzależniony od nikotyny, bo nie zakładam, że w sztabie PiS są idioci i pozwoliliby jakąkolwiek nielegalnej substancji użyć na antenie, to i w innych debatach również by musiał tego używać. To była więc ewidentnie zagrywka sztabu - ocenił z kolei Jakub Stefaniak z PSL.

Wskazał przy tym, że jej celem było wywołanie dyskusji tak, żeby padły pytania ze strony dziennikarzy, co to było. Kolejnym krokiem, jak dodał, miało być to, by zaprosić pana prezydenta Trzaskowskiego do wzajemnego testowania się. - Nie idźmy tą drogą - przestrzegł.

Dodał, że sztab PiS zrobił to też po to, by odciągnąć uwagę opinii publicznej od kwestii, która wczoraj była szeroko komentowana, czyli kibolskich ustawek Karola Nawrockiego. - Klasyczna próba odwrócenia uwagi, od kłopotliwego dla sztabu PiS tematu - podsumował w TOK FM.

Według oficjalnych danych PKW kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał w pierwszej turze wyborów prezydenckich 31,36 proc. głosów, a popierany przez PiS Karol Nawrocki 29,54 proc. 1 czerwca zmierzą się w drugiej turze wyborów.

Kto wygrał debatę prezydencką? 'Główny cel na najbliższy tydzień kampanii'