,
Obserwuj
Polityka

Wygrana Karola Nawrockiego. Co to oznacza? "Spokój już się skończył"

4 min. czytania
02.06.2025 08:20
- Kilka win jest oczywistych. Wystawienie kandydata, który już raz przegrał, jest fundamentalnym błędem. Poza tym można było poszukiwać wspólnego kandydata dla całej koalicji. Nie było to łatwe, ale nikt nie próbował tego zrobić - tak wyniki wyborów prezydenckich i przegraną Rafała Trzaskowskiego skomentował w TOK FM prof. Ryszard Cichocki z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
|
|
fot. Pawel Wodzynski / Pawel Wodzynski/East News
  • Dane PKW po zliczeniu głosów ze 100 proc. komisji wskazują, że wybory prezydenckie wygrał Karol Nawrocki z poparciem 50,89 proc.;
  • W ocenie prof. Ryszarda Cichockiego z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, wyniki wyborów tylko potwierdziły pęknięcia w społeczeństwa. Ale, jak dodał, nie spodziewa się mocnych reakcji;
  • "Natomiast nasz spokój już się skończył. Teraz będzie kilka lat wojny na górze i nie wiadomo jak to się skończy. Jeśli nie skończy się upadkiem rządu, jeśli Donald Tusk okaże się silnym liderem, zdolnym do przetrwania w warunkach skrajnie niekorzystnych, to będziemy mieli ciągłą wojnę" - dodał w TOK FM.

Karol Nawrocki wygrał wybory prezydenckie - pokazują dane Państwowej Komisji Wyborczej po zliczeniu wyników ze 100 procent obwodów głosowania. Karol Nawrocki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości, zdobył 50,89 procent głosów (10 606 682), podczas gdy Rafał Trzaskowski, kandydat Koalicji Obywatelskiej, zdobył 49,11 procent głosów (10 237 177). Frekwencja w skali całego kraju wyniosła 71,63 procent.

- Kilka win jest oczywistych. Wystawienie kandydata, który już raz przegrał, jest fundamentalnym błędem, środowisko politycznego zrobiło go już na samym początku. Poza tym można było poszukiwać wspólnego kandydata dla całej koalicji. Nie było to łatwe, ale nikt nie próbował tego zrobić. I kolejna rzecz: próba budowania pozycji Lewicy, ale też Szymona Hołowni, kiedy tak naprawdę mamy do czynienia z plebiscytem. Jeden albo drugi. Udawanie, że można coś wygrać, jest tylko udawaniem i ono zawsze przynosi szkodę - skomentował w TOK FM prof. Ryszard Cichocki z Wydziału Socjologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

ABW weszło do studia TV Republika. Rzecznik służb specjalnych wyjaśnia

Do tego, jak od razu dodał, dochodzi także "bardzo nieprzyjemna" kampania i brak jednoznacznego poparcia części przywódców Lewicy dla Rafała Trzaskowskiego. Tym bardziej, jak oszacował, że w grę wchodziło ok. 2 proc. poparcia, bo tyle Lewica mogła przenieść na Rafała Trzaskowskiego. O ocenie gościa TOK FM wyniki wyborów pokazały też, że wszystkie afery związane z Karolem Nawrockim stały się przede wszystkim argumentami, które trafiły do jego przeciwników. - Ogromna większość elektoratu, też ludzi bardzo wykształconych z kręgów PiS-owskich w ogóle nie wierzyła we zarzuty i je kwestionowała - dopowiedział. W tym kontekście wskazał też na inne przekonanie część wyborców. - Wczoraj słyszałem wypowiedzi słuchaczy w radiu. Starsza pani mówiła, że ona zagłosowała na Nawrockiego, bo ten człowiek miał ciężko w życiu, startował z dołów społecznych i wykonał wielką pracę, żeby dojść do sukcesu. Z kolei Rafał Trzaskowski pochodzi z elit i było mu łatwiej - mówił też rozmówca Wojciecha Muzala.

Posłuchaj:

"Żadna firma badawcza nie ma na to wpływu"

Eksperci podkreślają także, że late poll przyniósł zmianę na prowadzeniu - według tego badania wybory wygrywał Karol Nawrocki. Wcześniejsze wyniki wskazywały z kolei na przewagę Rafała Trzaskowskiego.

Zdaniem prof. Ryszarda Cichockiego, badania sondażowi są na najwyższym poziomie i nie można im nic zarzucić. - Rozumiem, że mamy przekonanie, że inaczej się kładliśmy spać, a inaczej się budzimy. Ale jest parę czynników, które o tym zadecydowały. Najważniejszy to taki, że pewien odsetek elektoratu odmawia odpowiedzi w badaniach sondażowych. Od zawsze wiemy, że to elektorat prawicy. To rzecz trudna do oszacowania i żadna firma badawcza nie ma na to wpływu - tłumaczył. Oszacował przy tym, że stanowi on ok. 1,6 proc. wyborców.

Tym PiS wygrał wybory prezydenckie. 'Zadziałał efekt bumerangu'

"Natomiast nasz spokój już się skończył"

Prof. Ryszard Cichocki zwrócił także uwagę, że ostateczne wyniki wyborów tylko potwierdziły pęknięcia w społeczeństwie. Ale, jak dodał, nie spodziewa się mocnych reakcji. - Zwolennicy Rafała Trzaskowskiego będą się czuli przetrąceni, wycofają się trochę ze sfery politycznej, przestaną się kontaktować z mediami, przestaną nawet we własnych rodzinach rozmawiać. Po drugiej stronie będziemy mieli euforię i ona potrwa kilka dni. Ale nie zmieni to sytuacji: będziemy dalej pękniętym społeczeństwem, bardzo skłóconym - podkreślił.

Ocenił przy tym, że wygrana Karola Nawrockiego gwarantuje nam jednak "większy spokój przez chwileczkę, bo nie będzie zaburzeń społecznych". - Natomiast nasz spokój już się skończył. Teraz będzie kilka lat wojny na górze i nie wiadomo, jak to się skończy. Jeśli nie skończy się upadkiem rządu, jeśli Donald Tusk okaże się silnym liderem, zdolnym do przetrwania w warunkach skrajnie niekorzystnych, to będziemy mieli ciągłą wojnę - podkreślił.

I choć jak przyznał, uważa Donalda Tuska za "być może największego polskiego polityka, to jednak niefunkcjonującego". - Ma wiele zalet, ale ma jednak jedną cechę negatywną - tendencję do skupiania wokół siebie ludzi z drugiego-trzeciego szeregu. To było widoczne, jak poszedł do Brukseli i zostawił pustkę w partii. Teraz też nie zbudował zaplecza. Innymi słowy: słabością Tuska jest niezdolność do kreowania swoich następców. Wprost przeciwnie do ich eliminowania - skwitował w TOK FM.

Nawrocki wygrywa wybory. Czeka nas 'etap paniki moralnej po stronie rządowej'