Rok "szeryfa" Żurka w rządzie. "Nie mogło się udać"
Rozliczenie rządów PiS i przywrócenie praworządności - tego oczekiwano od powołanego rok temu do rządu Waldemara Żurka. - Miałem poważne wątpliwości, jeżeli ma się szybko rozliczenia zacząć, to czy będą one praworządne - komentował w TOK FM Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy min. Waldemar Żurek spełnił oczekiwania, jakie w nim pokładano?
- Dlaczego do tej pory nie rozdzielono w Polsce funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego?
W sobotę minie równy rok, od kiedy Waldemar Żurek jest ministrem sprawiedliwości. Zastąpił na tym stanowisku Adama Bodnara. W powszechnym odczuciu Żurek został powołany, żeby przyspieszyć rozliczenia rządu PiS i przywracać praworządność. Udało się?
- Chyba się nie udało i nie mogło się udać. Oczekiwania były bardzo duże, była połączona z nimi wiara, że Żurek - człowiek niezmiennie zasłużony dla walki o praworządność, z charakterem szeryfa - będzie osobą, która doprowadzi do rozliczeń - ocenił w "TOK 360" Krzysztof Izdebski z Fundacji Batorego.
Gość Wojciecha Muzala podkreślił, że być może trzeba się było zdecydować - albo rozliczenia, albo praworządność. - Miałem poważne wątpliwości, jeżeli rozliczenia ma się szybko zacząć, to czy będą one praworządne - przyznał.
Nie udało się spełnić obietnicy rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. - Osoba wykonująca funkcje polityczne jednocześnie zawiaduje całą prokuraturą - mówił Izdebski. Rozdzielenie rekomenduje też Komisja Europejska.
- Podejrzewam, że pokusa jest, by tego nie robić, żeby sprawiać wrażenie, iż minister sprawiedliwości może mieć wpływ na postępowania, może je przyspieszyć. Rzeczywistość to zweryfikowała - ocenił. Jego zdaniem, choćby sprawa dwóch wież pokazała, że "część z nich (obietnic) była na wyrost".
Źródło: TOK FM