Egzotyczna koalicja ws. prezesa IPN. "Taka jest polityka, taka jest rzeczywistość"
Głosami PiS, Konfederacji, PSL i części Polski 2050 Mateusz Szpytma został wybrany na prezesa IPN. Teraz jednak musi go zaakceptować Senat, a tam większość mają jego przeciwnicy. - Inne środowiska mają swoje wątpliwości. Wynikają one bardziej z polityki niż z oceny merytorycznej. Ale taka jest polityka, taka jest rzeczywistość - mówi Władysław Kosiniak-Kamysz.
Sejm wybrał w piątek Rzeczniczkę Prawa Obywatelskich i prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Ale zanim Sylwia Gregorczyk-Abram obejmie stanowisko RPO, a Mateusz Szpytma zasiądzie na fotelu szefa IPN, muszą zostać zaakceptowani przez Senat.
Wszystko wskazuje na to, że zielone światło Izba Wyższa da jedynie Gregorczyk-Abram, zaś Szpytma przepadnie. Za nim rękę podniosły PIS, Konfederacja, PSL i część Polski 2050, tymczasem w Senacie większość mają jego przeciwnicy KO, Lewica i klub Centrum.
- Formalne ogłoszenie przez pana marszałka, że został wybrany, jest w tym sensie przedwczesne, bo w Senacie nie uzyska akceptacji - mówi Donald Tusk.
- Jakbym głosował inaczej, byłbym bardzo nie w porządku wobec jego dokonań, a one są - uważa lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. - Rozumiem, że inne środowiska mają swoje wątpliwości. Wynikają one bardziej z polityki niż z oceny merytorycznej. Ale taka jest polityka, taka jest rzeczywistość - dodaje.
Przeciwnicy Szpytmy mówią między innymi o nieprawidłowościach finansowych w IPN za czasów gdy kierował nim Karol Nawrocki, a Szpytma był jego zastępcą.
Źródło: TOK FM