,
Obserwuj
Polityka

Zbigniew Ziobro "przestrzelił i to dramatycznie". "Czar kabareciarza pryśnie"

zsz, TOK FM
3 min. czytania
31.01.2025 18:04
Zdaniem senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego Zbigniew Ziobro popełnił błąd w rozgrywce z komisją śledczą. - Nie mam wątpliwości, że pod tą dużą ilością pudru Zbigniewa Ziobry oblicze mu zbladło - komentował w TOK FM.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER/ East News
  • Sejmowa komisja śledcza ds. Pegasusa przegłosowała wniosek o 30-dniowy areszt dla Zbigniewa Ziobry. Uznano, że po raz kolejny nie stawił się na wezwanie;
  • Policji udało się zatrzymać Ziobrę po wyjściu z TV Republika, gdzie udzielał wywiadu;
  • Goszczący w TOK FM senator Krzysztof Kwiatkowski przekonywał, że Ziobro nie spodziewał się takiego rozwoju sytuacji i wniosku o areszt;
  • Kabaretowy wręcz sposób w jaki do tej pory Ziobro podchodził do całej sytuacji może zostać zweryfikowany przez sąd.

Zbigniew Ziobro w piątek po raz kolejny nie stawił się na posiedzeniu sejmowej komisji śledczej ws. Pegasusa. Zgodnie z wyrokiem sądu miał zostać doprowadzony na jej obrady przez policję. Nie udało się jednak odnaleźć go i doprowadzić na teren Sejmu przed wyznaczoną godziną 10.30. Ostatnie kwadranse przed tym terminem Ziobro spędził w studiu TV Republika, skąd wyszedł o 10.29. I został zatrzymany, ale nim policja dojechała z nim na ul. Wiejską, to komisja śledcza zakończyła obrady. Sejmowi śledczy wcześniej przegłosowali wniosek o 30-dniowy areszt dla byłego ministra sprawiedliwości. - Tę rundę dramatycznie przegrał Zbigniew Ziobro - ocenił w TOK FM były minister sprawiedliwości, senator Krzysztof Kwiatkowski.

Ziobro się przeliczył? Kwiatkowski o komiku, który był ministrem sprawiedliwości

Zdaniem gościa audycji "A teraz na poważnie" Ziobro nie spodziewał się wniosku o areszt. Kwiatkowski uważa, że posłowi PiS może zaszkodzić to, że policjanci niezastali go domu. A szukali pod dwoma adresami. - Z punktu widzenia sądu, który będzie oceniał wniosek komisji, ta sytuacja była ewidentną próbą, jeżeli nie uniemożliwiania, to utrudniania przeprowadzenia czynności doprowadzenia - ocenił rozmówca Mikołaja Lizuta.

Senator uważa, że byłemu ministrowi sprawiedliwości ni pomoże wizyta w TV Republika. - Doradcy i sam Zbigniew Ziobro tutaj popełnili poważny błąd. Na ile poważny? O tym zdecyduje sąd, bo to sąd będzie rozpatrywał wniosek o tymczasowy areszt. I nie mam żadnych wątpliwości, że pod tą dużą ilością pudru Zbigniewa Ziobry, który widzieliśmy w Sejmie, tym razem oblicze mu zbladło - przekonywał, opisując reakcję polityka PiS na informację o przegłosowaniu wniosku o areszt.

Według Kwiatkowskiego "okazało się, że mamy komika jako osobę, która przez osiem lat wykonywała obowiązki ministra sprawiedliwości". - Widzimy, jak doskonale się w tej roli odnajdywał w trakcie tego wywiadu w Republice i w teatralnych wypowiedziach, może nie na miarę Teatru Szekspirowskiego, ale Mazurskiej Nocy Kabaretowej - ironizował.

Teraz, jak tłumaczył senator "brzemię dźwignięcia odpowiedzialności i powagi państwa i jego instytucji" będzie spoczywać na sądzie. To sąd oceni zachowanie Zbigniewa Ziobry, które zdaniem Kwiatkowskiego miało "charakter polityczno-kabaretowy". - Jeśli po ocenie sądu będzie podjęta decyzja o zastosowaniu tymczasowego aresztu, to czar kabareciarza pryśnie. Czyli cała ta szopka nic mu nie przyniosła - stwierdził gość TOK FM.

"Widać zaskoczenie, by nie powiedzieć strach"

Kwiatkowski chwalił zachowanie komisję śledczą. - Zbigniew Ziobro miał o określonej godzinie, 10.30 być przed obliczem komisji i policja podejmowała wszystkie czynności, żeby to przeprowadzić. Jeśli Ziobro na sekundy przed tym czasem łaskawie pokazuje się policji, to nie było to zrealizowanie tego warunku - tłumaczył, dowodząc, że jest zasadnicza różnica między stawieniem się przed komisją a ujawnieniem się w tym czasie w innym miejscu. - Moim zdaniem Zbigniew Ziobro przestrzelił i to dramatycznie - uważa rozmówca Mikołaja Lizuta.

Kwiatkowski doradzał przyjrzenie się reakcji Ziobry, gdy dowiedział o wniosku o areszt. - Moim zdaniem widać tam zaskoczenie, by nie powiedzieć strach, pod wpływem całej sytuacji. Mimo buńczucznych słów - przekonywał, przypominając przy tym, że Ziobro jest znany z mocnych stwierdzeń rzucanych pod adresem tych, z którymi się nie zgadza. Jak ze słynnym "miękiszonem", którego adresatem - przypomnijmy - był ówczesny szef Ziobry, czyli premier Morawiecki. - No więc teraz może sam będzie przechodził egzamin z twardości - stwierdził nie bez złośliwości.