,
Obserwuj
Polska

Wielkie zmiany w ochronie zdrowia. Co planuje Sobierańska-Grenda? [WYJAŚNIAMY]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
5 min. czytania
09.07.2026 13:19

Ministra zdrowia przedstawiła swój pomysł na zmiany w ochronie zdrowia. Propozycje Jolanty Sobierańskiej-Grendy dotyczą przede wszystkim systemu wynagrodzeń i zatrudniania lekarzy. Co dokładnie planuje zrobić resort? Wyjaśniamy punkt po punkcie.

Szpital (zdjęcie ilustracyjne)
Szpital (zdjęcie ilustracyjne)
fot. Mateusz Kotowicz/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jakie zmiany w systemie ochrony zdrowia zapowiedziało MZ;
  • na czym mają polegać limity wynagrodzeń i nowe zasady zatrudniania lekarzy,
  • dlaczego resort chce wprowadzić obowiązkową ewidencję czasu pracy medyków,
  • czym różnią się systemy e-rejestracja i e-kolejka;
  • co to jest "proceder walizkowy";
  • jakie wątpliwości wobec zapowiadanych zmian zgłaszają eksperci i politycy.

Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda przedstawiła w środę planowane zmiany, które mają poprawić sytuację w ochronie zdrowia. - Mam kontrakt zawarty z premierem (Donaldem Tuskiem - red.). Dopóki będziemy z panem premierem ten kontrakt kontynuowali, będę w ministerstwie - zaznaczyła szefowa resortu. O jakie konkretnie zmiany chodzi?

Jawność umów zawieranych przez podmioty mające umowy z NFZ

Co to znaczy? Chodzi o wymóg publikowania treści umów (np. zleceń na świadczenia, kontraktów na świadczenia zdrowotne) między Narodowym Funduszem Zdrowia a podmiotami leczniczymi lub między jednostkami organizacyjnymi a wykonawcami świadczeń, aby obywatele mogli zobaczyć zakres i warunki współpracy. Celem jest przejrzystość finansowania i ograniczenie ukrytych porozumień.

Jak jest teraz? Obecnie nie wszystkie umowy są powszechnie dostępne - jawność obowiązuje częściowo (np. w przypadku rejestrów umów publicznych), ale w praktyce dokumenty kontraktowe i aneksy bywają trudno dostępne.

Redakcja poleca

Wprowadzenie limitu wynagrodzenia za godzinę pracy dla medyków

Plan zakłada ustanowienie górnej stawki godzinowej brutto, jaką może otrzymać pojedynczy pracownik medyczny, w wysokości 240 zł. Ma to zapobiec bardzo wysokim "kominom płacowym", czyli zjawisku, w którym jedno lub kilka stanowisk jest wynagradzane dużo lepiej od pozostałych, kosztem budżetu szpitala.

Obecnie brak jest jednolitego, powszechnego limitu godzinowego. Zmiana proponowana przez resort zdrowia to reakcja na ostatnie doniesienia medialne. W poniedziałek portal Wirtualna Polska poinformował, że spółka neurochirurgów działająca na terenie kilku województw mogła wystawiać rachunki szpitalom na 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł dniówki. Jednym ze szpitali, który wszedł we współpracę ze spółką neurochirurgów, jest szpital w Mogilnie w województwie kujawsko-pomorskim.

"Lekarze brali za każdy zabieg 65 proc. tego, co płacił NFZ. W soboty wykonywali po kilkadziesiąt zabiegów trwających zgodnie z dokumentacją od 3 do 10 minut. Zdaniem NFZ w dokumentacji raportowali czterokrotnie droższą procedurę: taką, której nie byliby w stanie wykonać w tak krótkim czasie" - podał portal.

Na pytanie, czy maksymalne wynagrodzenie 240 zł brutto za godzinę to "lek na całe zło", odpowiedział dr med. Zbigniew Król. - Ten limit może da narzędzie dyrektorom niektórych szpitali, gdzie jest problem z zebraniem kadry lekarskiej, bo nie mogą zapłacić im więcej. W wielu w specjalnościach takich kwot się nie osiąga - wskazał w "Pierwszym programie" w TOK FM Prezes Milickiego Centrum Medycznego oraz były wiceminister zdrowia.

Głos w tej sprawie w TOK FM zabrała również posłanka Nowej Lewicy Joanna Wicha. - Nie może być tak, że lekarz tuż po studiach będzie miał tę samą stawkę godzinową, co lekarz specjalista z doświadczeniem. Nikt się wtedy nie będzie dokształcał - zwróciła uwagę gościni Karoliny Lewickiej, dodając, że ta kwestia na pewno będzie jeszcze dyskutowana z Naczelną Izbą Lekarską.

Całej rozmowy Karoliny Lewickiej z Joanną Wichą wysłuchasz tutaj:

Dookreślenie ile procent z budżetu szpitala może być przekazane na wynagrodzenia

Propozycja ta polega na wprowadzeniu ograniczenia maksymalnego procentu udziału środków budżetowych szpitala przeznaczanych na wynagrodzenia personelu. Ma to zapobiec sytuacji, w której zbyt duża część przychodów idzie tylko na pensje, a braknie środków na inwestycje czy zakup sprzętu.

Obecnie szpitale same planują strukturę wydatków i w praktyce udział wynagrodzeń w kosztach jest bardzo zróżnicowany.

Ewidencja czasu pracy w szpitalach i przychodniach

Chodzi o wprowadzenie obowiązku dokładnego rejestrowania godzin pracy personelu medycznego (wewnętrznych systemów rejestracji wejść i wyjść, ewidencji dyżurów), aby kontrolować realny czas pracy i odnotowywać ponadwymiarowe godziny. Ma to ułatwić wykrywanie nadużyć (np. fikcyjnych dyżurów) i zapewnić zgodność z prawem pracy.

Obecnie ewidencja jest prowadzona nierówno - rejestry niektórych placówek są niewystarczająco zdigitalizowane lub niepełne, co utrudnia kontrolę czasu pracy i wykrywanie nieprawidłowości.

Ta zapowiedź Ministerstwa Zdrowia jest pokłosiem ujawnionych przez portal zero.pl nieprawidłowości w Warszawskim Szpitalu Południowym, w którym niespełna 30-letni Dawid Kacprzyk - jako lekarz bez specjalizacji - był koordynatorem SOR. W ubiegłym roku medyk, pracując w kilku placówkach, zarobił 1,6 mln zł, a tylko w Szpitalu Południowym w 2025 r. wypracował łącznie 3976 godzin, co daje średnio miesięcznie 331 godzin na podstawie umów cywilnoprawnych/kontraktowych.

Redakcja poleca

Szybsze pełne uruchomienie e‑rejestracji i e‑kolejki

Tu warto wyjaśnić, czym różni się e-rejestracja od e-kolejki.

Centralna e-rejestracja (CeR) funkcjonuje od 1 stycznia 2026 r. Przez CeR można umawiać się na wizyty do lekarzy specjalistów oraz na badania profilaktyczne. Obecnie obejmuje tylko mammografię, test HPV HR oraz pierwszą wizytę u kardiologa). Według zapowiedzi ministry zdrowia pełne uruchomienie systemu ma nastąpić do końca 2027 r.

E-kolejka to system przeznaczony dla pacjentów zakwalifikowanych do leczenia szpitalnego. Dotyczy planowanych przyjęć na zabiegi i hospitalizację. Ma dopiero powstać - resort zaplanował jego uruchomienie do końca 2026 r.

Jak przekazała ministra Jolanta Sobierańska-Grenda podczas konferencji prasowej, e-kolejka "spowoduje transparentne, przejrzyste zasady zapisywania się na zabiegi dla wszystkich pacjentów niezależnie od tego, czy przechodzą przez gabinet prywatny, czy korzystają z protekcji". Tu szefowa resortu nawiązała do tzw. "saloniku VIP" w Szpitalu Południowym w Warszawie, w którym wspomniany Dawid Kacprzyk - wówczas radny Koalicji Obywatelskiej - przyjmował osoby związane z partią poza kolejnością.

Kontrola tzw. procederów walizkowych

"Proceder walizkowy" to sytuacja, kiedy lekarze pracują w kilku szpitalach, wykonując wysoko wycenione procedury. Po wprowadzeniu zmian lekarze będą musieli pracować na co najmniej pół etatu w jednym, podstawowym szpitalu, a kolejne etaty w innych placówkach będą wymagały akceptacji głównego pracodawcy.

Sobierańska-Grenda wyjaśniła, że w ten sposób resort chce ograniczyć zjawisko tzw. lekarzy walizkowych, czyli pracy medyków w wielu placówkach jednocześnie, często odległych od siebie, przy jednoczesnym braku jednego stałego miejsca zatrudnienia.

Takim "walizkowym lekarzem" był Dawid Kacprzyk, który równolegle pracował w Szpitalu Południowym, Szpitalu Bródnowskim, w SZPZLO Warszawa-Ochota oraz w Szpitalu św. Anny.

Czy zapowiadane zmiany w systemie ochrony zdrowia to krok w dobrym kierunku? Zdaniem dr. med. Zbigniewa Króla decyzje ministry są po prostu odpowiedzią na coraz to nowe afery dotyczące lekarzy i ich zarobków. - To być może uspokoi premiera czy dużą część mediów. Natomiast to nie rozwiązuje sytuacji - ocenił gość TOK FM.

Całej rozmowy Wojciecha Muzala z dr. med. Zbigniewem Królem wysłuchasz tutaj:

Źródło: TOK FM, PAP, gov.pl RMF24, TVN24, Rzeczpospolita, Onet, Portalsamorzadowy, Gazeta Prawna