Strategia na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Czeka nas m.in. rewolucja w orzecznictwie

Nowa strategia na rzecz osób niepełnosprawnych pojawiła się w lutym, ale do dziś nie ma konkretnych ustaw. A to w nich będą nowe rozwiązania. Pełnomocnik rządu do spraw osób niepełnosprawnych, Paweł Wdówik mówi TOK FM, że prace nad częścią zmian są zaawansowane, a ich efekty powinniśmy poznać w najbliższych tygodniach.
Zobacz wideo

Jedną z kluczowych zmian będzie likwidacja ubezwłasnowolnienia. - Ubezwłasnowolnienie zostanie zastąpione wspieranym podejmowaniem decyzji. Stworzymy kręgi wsparcia. Chcemy postawić również na asystentów prawnych i społecznych, którzy będą pomagać osobom z niepełnosprawnością, m.in. w podejmowaniu decyzji - mówi minister Paweł Wdówik. Osobą wspierającą będzie mógł być ktoś z rodziny, ale niekoniecznie.

- To są zmiany, na które czekaliśmy. To bardzo ludzkie i ważne dla naszego środowiska przedsięwzięcie. Człowiek ubezwłasnowolniony to człowiek, który nie ma żadnych praw, jest jak niemowlę w kołysce - mówi Maria Pietrusza - Budzyńska, szefowa Warsztatów Terapii Zajęciowej "Teatroterapia" w Lublinie.

Zmieni się też system orzecznictwa

Ogromną zmianą, na którą czekają osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny będzie rewolucja w systemie orzecznictwa. Projekt ustawy ma się pojawić po wakacjach. - Konsultacje społeczne wypadną prawdopodobnie gdzieś w listopadzie - mówi Wdówik.

Główne założenie jest takie, że orzeczenie, a co za tym idzie - odpowiednia rehabilitacja i wsparcie - mają być "szyte na miarę" do konkretnej osoby i jej niepełnosprawności. Chodzi m.in. o to, by wsparcia nie dostawali ci, którzy dostawać go nie powinni.

- Powiem to na przykładzie świadczenia 500plus dla niepełnosprawnych. To świadczenie, które przysługuje każdej osobie posiadającej znaczny stopień niepełnosprawnoości i niezdolnej do samodzielnej egzystencji. Takich osób - wedle orzecznictwa dziś obowiązującego - jest około 800 tysięcy, podczas gdy my doskonale wiemy, że to nie jest rzeczywista liczba - tłumaczy Paweł Wdówik. I dodaje, że zgodnie z obecną definicją on sam też jest osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji (Paweł Wdówik jest osobą niewidomą - przyp. red.). - A to jest oczywista nieprawda. Ale to pokazuje, że my koniecznie musimy ten system zmienić - mówi Wdówik.

- W nowym systemie orzecznictwa chcemy, aby dzieci miały orzekane stopnie niepełnosprawności. Dochodzą do mnie sygnały, że część rodziców się tego obawia. Nie rozumiem tych obaw. Na pewno zachowany zostanie warunek sprawowania opieki nad dzieckiem, jeśli ono tego wymaga, więc nie ma tu ryzyka, że rodzice na tym stracą - tłumaczy minister Paweł Wdówik.

Minister podkreśla jednocześnie, że do tej pory - szerokość "strumienia wsparcia" dla osób z niepełnosprawnościami była za duża. - Jeden z przykładów to wspomniane 500plus dla niepełnosprawnych. Teraz będziemy musieli pogodzić się z tym, że osoby o takiej niepełnosprawności jak moja i o takim stopniu usamodzielnienia, nie potrzebują takiego wsparcia jak osoba niewidoma, która wzrok straciła znienacka i nie potrafi choćby nałożyć pasty na szczoteczkę do zębów czy zrobić kroku naprzód - wyjaśnia Paweł Wdówik.

Dodaje też, że nowy system orzecznictwa będzie używał narzędzi stworzonych przez WHO, używanych do tzw. klasyfikacji ICF (Międzynarodowa Klasyfikacja Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia - przyp. red.). - Chodzi o to, by ocenić, jaka jest samodzielność danej osoby, jak ona funkcjonuje, jaki ma potencjał, jeśli chodzi o kształcenie, ale też o wykonywanie pracy. Dzięki temu, będziemy mogli precyzyjnie, w punktach zdefiniować stopień ich sprawności czy niepełnosprawności - mówi Paweł Wdówik.

Klasyfikacja według skali ICF to coś, czego obawiają się rodzice dzieci z autyzmem, w tym zespołem Aspergera. Chodzi o to, że jeśli dziecko dobrze funkcjonujące stawi się na komisji i usłyszy pytania np. czy samo wiąże sobie buty, ubiera się albo je śniadanie - to zapewne odpowie twierdząco. A to może dać komisji orzekającej mylne pojęcie o tym, że dziecko świetnie sobie radzi. - Zespołu Aspergera na pierwszy rzut oka nie widać. I może się okazać, że córka zostanie sklasyfikowana jako radząca sobie w życiu, co nie jest prawdą. Ale przez takie sklasyfikowanie nie dostanie pomocy nauczyciela wspomagającego w szkole. Tego się obawiam - mówi pani Ewa, mama 10-latki z Aspergerem.

DOSTĘP PREMIUM