"Złote algi? A jutro będą różowe pantofelki. Szukają po omacku". Rozenek o "hipotezie" ws. Odry, która "nie jest brana pod uwagę"

Minister klimatu Anna Moskwa poinformowała o wystąpieniu tak zwanych złotych alg w wodzie pobranej z Odry. Powołuje się przy tym na wyniki badań ekspertów z Instytutu Rybactwa Śródlądowego. Jak przekazała, ich zakwit może powodować pojawianie się toksyn zabijających ryby i małże. To już kolejna w ostatnim czasie hipoteza dotycząca masowego śnięcia ryb na rzece. O innej - w "Wywiadzie Politycznym" TOK FM - mówił Andrzej Rozenek z koła parlamentarnego Polskiej Partii Socjalistycznej.

Minister klimatu Anna Moskwa, powołując się na wyniki badań ekspertów z Instytutu Rybactwa Śródlądowego, poinformowała o wykryciu obecności tak zwanych złotych alg w wodzie z Odry. Jak przekazała w mediach społecznościowych ich zakwit może spowodować pojawianie się toksyn zabijających ryby i małże. Dodała też, że mikroorganizmy nie są szkodliwe dla człowieka. Od końca lipca obserwowany był pomór ryb w Odrze na odcinku od Oławy w dół.

W "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM Andrzej Rozenek z koło parlamentarnego Polskiej Partii Socjalistycznej mówił o innej hipotezie, która nie jest szeroko brana pod uwagę, a wydaje się prawdopodobna. – Jestem po naradzie z ekspertami inżynierami, którzy się znają. Analizowali wyniki badań wód Odry, które przeprowadzili Niemcy. Tam stwierdzono między innymi, że poziom wody w rzece był podwyższony, a do tego jest w niej zbyt dużo tlenu. Zdaniem tych inżynierów, taki charakter zjawiska może znamionować to, że dopuszczono się zrzutu wody technologicznej w elektrowni. Chodzi o Elektrownię Opole, bo to ona jest pierwszym takim zakładem w górę rzeki od miejsca, w którym zaobserwowano śnięcie ryb – wskazał gość Macieja Kluczki.  

Wyjaśnił, że taka woda z elektrowni charakteryzuje się właśnie wysoką temperaturą i nawet o 300 procent większym poziomem tlenu niż ta występująca w rzece. – Ona w zakładzie krąży w obiegu zamkniętym. Jednak kiedy jest gorąco, elektrownia pracuje na wysokich obrotach, to ona robi się zbyt ciepła i następują zrzuty, najczęściej do rzek. Taka woda szybko absorbuje dwutlenek węgla z powietrza. Ciecz przepełniona CO2 zaczyna być toksyczna i zabija wszystko, co w niej się znajduje. Jeśli wziąć pod uwagę taką teorię, to mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego badania nie wskazują żadnych toksyn – ocenił Rozenek.

Dlatego – zdaniem posła – rząd szuka po omacku przyczyn katastrofy, a nie działa logicznie. – Gdy słyszę o tych złotych algach, to mam wrażenie, że jutro będą tęczowe pantofelki. Gdyby to były algi, to mielibyśmy proces, a nie takie gwałtowne zdarzenie. To wszystko zbiera się w sensowny ciąg logiczny. Zobaczymy, czy mam rację. Z tego, co wiem, pan inżynier ze świętokrzyskiego, z którym rozmawiałem, wybiera się w tej sprawie na policję – poinformował poseł.

DOSTĘP PREMIUM