,
Obserwuj
Polityka

Kuriozalne pytanie posła Konfederacji. Posłanka aż prychnęła

3 min. czytania
24.02.2024 11:04
Pigułka "dzień po" ma być dostępna bez recepty. Tak zdecydował Sejm. Teraz ustawią zajmie się Senat, a następnie prezydent Andrzej Duda. Temat antykoncepcji awaryjnej ciągle budzi wiele emocji. Nie inaczej było w "Wyborach w TOK-u". - Państwo z PiS porównujecie ją do jakieś bomby hormonalnej. To ciekawe, jak oceniacie ciążę, bo to jest przecież dziewięć miesięcy bomby hormonalnej? - ironizowała Anna Maria Żukowska z Lewicy.
|
|
fot. tokfm.pl

Sejm uchwalił w czwartek nowelizację Prawa farmaceutycznego, która przewiduje dostępność bez recepty jednego z hormonalnych środków antykoncepcyjnych - octanu uliprystalu - dla osób powyżej 15 lat. Tabletkę z nim (ellaOne) należy zażyć maksymalnie do 120 godzin od współżycia. Prezydent Andrzej Duda jeszcze nie wie, czy podpisze ustawę, ale nazwał pigułkę w mediach 'bombą hormonalną'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Pigułka "dzień po" była tematem bardzo burzliwej dyskusji w "Wyborach w TOK-u". - To cyniczne zagranie kosztem zdrowia dzieci. (...) To są faktycznie bardzo poważne substancje i skutki hormonalne - grzmiała posłanka PiS Anna Gembicka. Dominika Wielowieyska, prowadząca program, kontrowała, że politycy prawicy tak bardzo martwią się o zdrowie kobiet, a w przypadku mężczyzn nie wykazują już takiej "troski". - Viagrę można kupować jak cukierki. A jest bardzo obciążająca. Widać straszną różnicę w podejściu u państwa. Mężczyźni są niby odpowiedzialni, a kobiety już nie. Może złoży pani wniosek o Viagrę na receptę? - ironizowała Wielowieyska.

Gembicka odparła, że "tu chodzi o zdrowie ludzie i można na ten temat rozmawiać". Jednocześnie zaatakowała też rządzącą większość. - Dziwi ten nadzwyczajny pośpiech przy uchwalaniu tej ustawy. Sprawdziłaby, czy przedstawiciele resortu zdrowia i prezydium sejmowej komisji nie rozmawiali z lobby farmaceutycznym - mówiła posłanka PiS.

W tym momencie do dyskusji wkroczyła Anna Maria Żukowska z PiS. Przypomniała, że pigułka "dzień po" przez ostatnie osiem lat była cały czas dostępna w aptekach. - Nie ma takich skutków ubocznych jak Viagra. (...) Państwo porównujecie ją do jakieś bomby hormonalnej. To ciekawe, jak oceniacie ciążę, bo to jest przecież dziewięć miesięcy bomby hormonalnej? - mówiła polityczka Lewicy. Żukowska przypomniała też, że tabletka "dzień po" nie ma działania wczesnoporonnego. - To antykoncepcja awaryjna, bo nie mówimy wtedy o żadnej ciąży - podkreślała.

'Skąd dziewczynka ma wiedzieć?'

Żukowskiej starał się odpowiadać Witold Tumanowicz z Konfederacji. Polityk mówił, że pigułka "dzień po" zawiera niebezpieczne substancje. - Prawda jest taka, że nawet w charakterystyce produktu napisano, żeby nie stosować jej w ciąży, ani przy jej podejrzeniu. (...) Skąd taka 15-letnie dziewczynka ma wiedzieć, że nie jest w 2-3 tygodniu ciąży? Skąd może wiedzieć? - pytał Tumanowicz. Żukowska aż prychnęła. - No ciekawe panie pośle, zastanówmy się, skąd ona może mieć takie przypuszczenie? - kpiła polityczka.

Tumanowicz starał się bronić, że Żukowska zakłada, iż osoby 15-letnie prowadzą aktywne życie seksualne. - To nie ja dopuszczam, tylko prawo - kontrowała posłanka. Konfederata odpowiadał, że "dawanie możliwości przyjmowania takich specyfików, bez konsultacji z lekarzem, jest niebezpieczne dla zdrowia dzieci".

Żukowska nie wytrzymała. - Przecież paracetamolem można się zatruć na śmierć. Każdy lek ma jakieś skutki uboczne, ale zakładamy, że ludzie są rozsądni i nie łykają leków bez sensu - podsumowała Anna Maria Żukowska.