,
Obserwuj
Polityka

Czarna seria Karola Nawrockiego? "Nie potrafi powiedzieć prawdy"

4 min. czytania
27.05.2025 06:41
Karol Nawrocki po publikacji Onetu zapowiedział pozew, ale nie w trybie wyborczym. - Stawia wszystkich w trudnej sytuacji. Sąd do dnia wyborów nie rozstrzygnie, jaka jest prawda - komentował w TOK FM Michał Szułdrzyński. I podkreślił, że Nawrocki "nigdy nie powiedział w pierwszym odruchu prawdy" w sprawach dotyczących własnej przeszłości.
|
|
fot. Stach Antkowiak/REPORTER / STACH ANTKOWIAK/REPORTER
  • Karol Nawrocki zapowiada pozwanie Onetu w trybie cywilnym i prywatny akt oskarżenia w trybie karnym za 'stek kłamstw i nienawiści'; 
  • Portal opublikował w poniedziałek nowe informacje dotyczące przeszłości kandydata na prezydenta. Według ustaleń Onetu - opartych na rozmowach z osobami, które znały Nawrockiego przed laty - popierany przez PiS kandydat na prezydenta 'uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla gości Grand Hotelu w Sopocie, gdy pracował tam jako ochroniarz';
  • Michał Szułdrzyński w TOK FM przyznał, że jego decyzja Nawrockiego ws. pozwu nie przekonała;
  • 'Jesteśmy skazani tylko na to, że albo wierzymy w to, co napisał Onet, albo wierzymy w zapewnienia Karola Nawrockiego' - mówił redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej';
  • Przypomina też dziwny gest Karola Nawrockiego podczas debaty prezydenckiej. 'Nie potrafi powiedzieć prawdy, zapytany o to, co robił. To przecież taka sama sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku mieszkania i relacji z panem Jerzym. Za każdym razem, gdy padało pytanie, padała też inna odpowiedź' - podkreślił  Szułdrzyński.

Kandydat na prezydenta popierany przez PiS Karol Nawrocki zapowiedział, że pozwie Onet w trybie cywilnym o ochronę dóbr osobistych i złoży prywatny akt oskarżenia w trybie karnym za 'stek kłamstw i nienawiści'. Chodzi o poniedziałkową publikację portalu pt. 'Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu'. Według doniesień Onetu, przed laty Nawrocki 'uczestniczył w procederze sprowadzania prostytutek dla gości Grand Hotelu w Sopocie, gdy pracował tam jako ochroniarz'. 'Tak twierdzą jego ówcześni koledzy z ochrony, z którymi rozmawiał Onet' - podkreślono. 'Ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo nasi rozmówcy chcą pozostać anonimowi. Ale biorą odpowiedzialność za swe słowa - deklarują, że są gotowi złożyć zeznania przed sądem' - poinformował portal.

Michał Szułdrzyński przyznał w TOK FM, że jego ruch Nawrockiego - i rezygnacja z pozwu w trybie wyborczym - nie przekonał. - Po raz pierwszy o tym, że Karol Nawrocki został oskarżony o to, że parał się takim procederem, dowiedzieliśmy się z audycji portalu Groniec. To był początek kwietnia, a Karol Nawrocki portalu nie pozwał. Z kolei 8 maja Donald Tusk napisał w serwisie X o 'załatwianiu dziewczyn' przez Karola Nawrockiego. I też nie pamiętam, żeby Karol Nawrocki mówił, że zamierza pozwać premiera, czy to w trybie wyborczym, czy to w trybie cywilnym, czy w trybie karnym, czyli w formie art. 212 o zniesławienie - przypominał w 'Wywiadzie politycznym' redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej'.

Jak dodał, kandydat na prezydenta zapowiedział pozwy, dopiero kiedy 'pokazał się artykuł, który odwołuje się do roboty dziennikarskiej, bo dziennikarze Onetu rozmawiali z osobami, które wtedy pracowały w hotelu'. - Mamy znacznie więcej nie tyle spekulacji, co konkretnych rzeczy - podkreślił w rozmowie z Karoliną Lewicką. 

Zdaniem Szułdrzyńskiego Karol Nawrocki "stawia wszystkich w trudnej sytuacji". - Bo sąd do dnia wyborów nie rozstrzygnie, jaka jest prawda. A my jesteśmy skazani tylko na to, że albo wierzymy w to, co napisał Onet, albo wierzymy w zapewnienia Karola Nawrockiego. Ale Nawrocki nigdy nie powiedział w pierwszym odruchu prawdy, chyba że się pomylił - podkreślił. 

Dziwny gest Nawrockiego podczas debaty. "Całkowicie zaprzecza wizerunkowi"

Publikacja Onetu to kolejna afera z udziałem Karola Nawrockiego, która wybuchła w ostatnich dniach. Przypomnijmy, że

podczas piątkowej debaty prezydenckiej z Rafałem Trzaskowskim, kamery telewizyjne wyłapały moment, kiedy Karol Nawrocki sięgnął jedną dłonią w kierunku twarzy, zasłaniając się drugą.

Po debacie przekonywał, że "brał gumę", ale niedługo później szef jego sztabu Paweł Szefernaker przyznał, że w rzeczywistości był to tzw. snus, czyli woreczek z nikotyną. 

- To czy Karol Nawrocki musi często, czy rzadko brać snusy jest kwestią drugorzędną. Pierwszorzędne jest to, dlaczego nie potrafi powiedzieć prawdy, zapytany o to, co robił. To przecież

taka sama sytuacja, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku mieszkania i relacji z panem Jerzym.

Za każdym razem, gdy padało pytanie, padała też inna odpowiedź - mówił redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Zwrócił przy tym uwagę, że czym innym jest guma do żucia, której się używa w terapiach leczenia uzależnienia od nikotyny, a czym innym woreczek, który wkłada się między dziąsło a wargę po to, żeby dostać "kopa nikotynowego".

- Całkowicie zaprzecza to wizerunkowi, który starał się zbudować sztab Karola Nawrockiego, że to człowiek wysportowany, okaz zdrowia, który dba o formę fizyczną, bicepsy oraz dobry cios prawą i lewą ręką - przypomniał Szułdrzyński.  - Pamiętamy przecież wszystkie zabawy z robieniem przysiadów, podskoków czy bieganiem, robione po to, by pokazać, że zdrowie jest najważniejsze. Teraz mamy już inny wizerunek Karola Nawrockiego - podsumował rozmówca Karoliny Lewickiej.