,
Obserwuj
Polityka

Czarzasty zastąpi Hołownię? "Kotłowanina" na szczytach władzy

Koprz
3 min. czytania
22.09.2025 10:14

Czy na pewno dojdzie do bezbolesnej dla koalicji rządzącej zamiany na stanowisku marszałka Sejmu? Adrian Zandberg ma wątpliwości. - Na razie trwa kotłowanina w obozie rządzącym. Jeśli ktoś wie, kto będzie marszałkiem pod koniec tego roku, to powinien zajmować się bukmacherką, bo może wiele zarobić - mówił w "Poranku TOK FM" współprzewodniczący Partii Razem.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy Partia Razem poprze Włodzimierza Czarzastego, który kandyduje na marszałka Sejmu;
  • Czy Adrian Zandberg w następnych wyborach będzie chciał wspólnej listy z Nową Lewicą.

W listopadzie ma dojść do zmiany na stanowisku marszałka Sejmu. Umowa koalicyjna zakłada, że Szymona Hołownię z Polski 2050 zastąpi Włodzimierz Czarzasty z Nowej Lewicy. Adrian Zandberg z Partii Razem stwierdził w "Poranku TOK FM", że nie jest pewny, czy do tego przetasowania rzeczywiście dojdzie.

- Jak rozumiem, na razie trwa kotłowanina w obozie rządzącym. Jeśli ktoś wie, kto będzie marszałkiem pod koniec tego roku, to powinien zajmować się bukmacherką, bo może wiele zarobić - ironizował w rozmowie z Dominiką Wielowieyską.

Jak dodał, sam jeszcze nie zdecydował, czy zagłosuje w tej sprawie za Czarzastym. Najpierw - jak wyjaśniła - chce poznać pomysły przewodniczącego Nowej Lewicy dotyczące zarządzania pracami Sejmu. - Mnie interesuje to, jaka będzie tam przestrzeń dla działania kół parlamentarnych i jak realnie będzie realizowana nadzorcza rola parlamentu - tłumaczył Zandberg. 

W jego ocenie Szymon Hołownia złożył w tej sprawie wiele zapowiedzi, ale nie wszystkie zrealizował. - Mam wrażenie, że przyzwyczailiśmy się do tego, iż Sejm w Polsce jest taką maszynką do głosowania. Jeśli ma się większość, to zamyka temat - podkreślił gość TOK FM.

Czarzasty z Tuskiem "na dobre i na złe". Razem sceptycznie o wspólnej liście z Lewicą

Dominika Wielowieyska przypomniała swojemu rozmówcy, że według części sondaży Razem może nie dostać się do przyszłego Sejmu. Dziennikarka zapytała, czy Zandberg wyklucza utworzenie wspólnej listy z Nową Lewicą.

- Odpowiedź jest prosta: dla nas punktem kluczowym jest stosunek do tego rządu. Wybraliśmy bycie w opozycji, ponieważ naszym zdaniem ten rząd rozczarował olbrzymią część wyborców, którzy dwa lata temu głosowali za zmianą. Jeżeli jego polityka się nie zmieni – jeśli chodzi o edukację, naukę i rozwój, duże inwestycje – będziemy w opozycji. To determinuje naszą pozycję polityczną. A Nowa Lewica wybrała to, że chce się związać na dobre i na złe z Donaldem Tuskiem - odpowiedział. 

Redakcja poleca

Według lidera Razem Nowa Lewica wybrała "związek na dobre i na złe" z Donaldem Tuskiem. - Dziś Nowa Lewica jest częścią bloku rządowego. Nie sposób sobie wyobrazić, że partia rządząca i partia opozycyjna startują wspólnie. Naturalniejsza formuła byłaby taka, gdyby Nowa Lewica startowała z Donaldem Tuskiem - podkreślił współprzewodniczący Razem.

Na pytanie, czy Nowa Lewica powinna wyjść z rządu i doprowadzić do przyspieszonych wyborów, Zandberg stwierdził, że „te dwie rzeczy nie są ze sobą związane”. - Natomiast dla mnie bardzo poważnym problemem są kolejne budżety, które przygotowuje ten rząd. One w dużym stopniu są antyrozwojowe. Teraz mamy do czynienia z budżetem, w którym nie tylko po raz kolejny jest wielka dziura, jeśli chodzi o publiczną ochronę zdrowia. Ale są tam też kuriozalne oszczędności kosztem nauki i szkolnictwa wyższego. Brakuje pieniędzy na normalne funkcjonowanie politechnik, instytutów badawczych, uniwersytetów. Tracimy tysiące talentów – podsumował rozmówca Dominiki Wielowieyskiej.

Źródło: TOK FM