,
Obserwuj
Polityka

Poczta Polska na krawędzi. Przetrwała wojnę i zabory, teraz grozi jej katastrofa

6 min. czytania
27.09.2025 07:59

- Obawiamy się, czy Poczta Polska w ogóle przetrwa kolejne 2 lata. Wiadomo, że przetrwała 460 lat, przetrwała wojnę, zabory, ale tego, co się teraz dzieje, to najstarsi pocztowcy nie pamiętają - alarmował w rozmowie z tokfm.pl Robert Czyż, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

Poczta Polska
  • OPZZ w sobotę organizuje Marsz Niezadowolenia;
  • To sprzeciw wobec złej sytuacji pracowników oraz usług publicznych w Polsce;
  • Związkowcy zwracają uwagę m.in. na zapaść Poczty Polskiej.

W sobotę w Warszawie odbywa się Ogólnopolski Marsz Niezadowolenia, organizowany przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych. Związkowcy o 12. wyruszą spod siedziby OPZZ na Plac Zamkowy. Domagają się m.in. "wyższych płac i ochrony miejsc pracy, solidnych usług publicznych: edukacji, ochrony zdrowia i sprawnej administracji, zrównoważonego transportu, sprawiedliwego Zielonego Ładu oraz emerytur stażowych".

Podczas marszu odbędzie się happening "Listy do RM" (Rady Ministrów), który ma pokazać skalę frustracji pracowników i obywateli wobec obecnej sytuacji społeczno-gospodarczej. Na miejscu stanie specjalna skrzynka pocztowa, do której każdy uczestnik będzie mógł wrzucić swój list do rządu - wyraz niezadowolenia, postulatów i próśb. Każdy list zostanie ostemplowany specjalnym stemplem okolicznościowym przez związkowców ze Związku Zawodowego Pracowników Poczty (ZZPP). Jak mówią organizatorzy, happening ma na celu też zwrócenie uwagi na dramatyczną sytuację Poczty Polskiej, która według związkowców jest przykładem publicznej instytucji będącej na skraju zapaści.

Redakcja poleca

"Tego najstarsi pocztowcy nie pamiętają"

- Podczas dwóch lat obecnego rządu z Poczty Polskiej odeszło ponad 13 tysięcy pracowników. To poprzednikom zajęło ok. 4 lat. Więc skala jest druzgocąca. A efekty tych zmian odczuwają wszyscy obywatele. Nasi klienci mają opóźnione przesyłki, mamy pozamykane okienka i długie kolejki na pocztach, żeby odebrać awizo - alarmował w rozmowie z tokfm.pl Robert Czyż, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

Jak ocenił, "nie jest to więc transformacja, którą głosi zarząd, tylko bardziej dewastacja spółki". - I obawiamy się, czy poczta w ogóle przetrwa kolejne 2 lata. Wiadomo, że przetrwała 460 lat, przetrwała wojnę, zabory, ale tego, co się teraz dzieje, to najstarsi pocztowcy nie pamiętają - stwierdził związkowiec.

Redakcja poleca

Jako sztandarowy przykład podał kwestię zwolnień grupowych. - Niedawno zwolniono kilka tysięcy pracowników, a w tym momencie poczta szuka listonoszy do pracy. I mamy takie sytuacje, że zgłaszają się do nas pracownicy, którzy zostali zwolnieni z Poczty Polskiej, a teraz widzą, że w ich miejscowości są poszukiwani nowi pracownicy i chcieliby wrócić. A poczta, mimo że nakazuje to prawo (ustawa o zwolnieniach grupowych), tych pracowników nie chce zatrudniać. Tłumacząc się, że nie, bo nie - relacjonował Czyż.

Jak zapowiedział, związek będzie pomagał pracownikom, których - w ich ocenie - bezpodstawnie zwolniono, dochodzić odszkodowań w sądach.

- Mamy sytuację, gdzie zwolniono pracownika, i miesiąc później ogłoszono rekrutację na to samo stanowisko, żeby zaprosić nowego pracownika. Tutaj nie ma żadnej logiki - stwierdził.

Redakcja poleca

Ile zarabia się na poczcie?

A chętnych do pracy wielu wcale nie ma, bo pocztowcy zarabiają słabo. - Po wygranym w zeszłym roku referendum strajkowym i groźbie strajku udało się te wynagrodzenia podnieść do minimalnego. Czyli w tym momencie nowi pracownicy, którzy przychodzą do pracy, otrzymują wynagrodzenie minimalne plus premia czasowo-jakościowa, która obowiązuje do końca tego roku. Nie wiem, jak będzie w przyszłym - wskazał Czyż.

Jak dodał, ci, którzy dłużej pracują na poczcie, po włączeniu do wynagrodzenia zasadniczego 20 proc., zlikwidowanego dodatku stażowego, mogą liczyć na ok. 5,5 tys. brutto plus premia.

A pracy tylko przybywa. - W dużych miastach brakuje setek listonoszy. W urzędzie pocztowym, gdzie było 10 listonoszy, obecnie pracuje pięciu. W związku z tym poczta wymyśliła naprzemienne doręczanie. I ci listonosze chodzą co drugi dzień po rejonie doręczeń. Czyli w poniedziałek chodzi o swoim rejonie, we wtorek po rejonie kolegi, którego zwolniono, w środę po swoim itd. Więc za te same pieniądze mają dwa razy więcej pracy - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty.

- Przesyłki dochodzą z dużym opóźnieniem i klienci coraz rzadziej widzą listonosza u siebie na osiedlu. Godziny pracy placówek są ograniczane, a jeżeli nie są, to są ograniczane okienka. Wystarczy pójść na Pocztę Główną w Warszawie, tam na 30 okienek może jest czynnych 5-6. To się przekłada na gigantyczne kolejki - opisywał.

Redakcja poleca

Zdaniem Czyża zła sytuacja spółki wynika z niedoinwestowania. Ale także z tego, że od wielu lat brakuje pomysłu na pocztę. - Na Zachodzie poczty się zmieniały, próbowały dostosować się do nowego rynku. A za czasów poprzednich rządów, kiedy rozwijały się automaty do odbioru przesyłek, Poczta Polska próbowała wejść na ten rynek, ale robiła to też np. spółka Orlen. Mieliśmy więc do czynienia z kanibalizmem tej usługi pocztowej, bo dwie spółki Skarbu Państwa rywalizowały na tym samym rynku o tego samego klienta. To nie do pomyślenia - mówił.

W piątek media obiegła informacja, że Sejm ustawę przewidującą przekazanie blisko 2 mld zł Poczcie Polskiej w latach 2026 -2027. Jak jednak wskazał rozmówca tokfm.pl, nie poprawi to sytuacji pocztowców.

- Tutaj musimy pewien mit sobie wyjaśnić. To nie jest tak, że my dostajemy ekstra pieniądze. Zgodnie z dyrektywami unijnymi poczta jest zobowiązana jako operator wyznaczony do świadczenia usługi pocztowej powszechnej, czyli zapewnienia dostępności obywatelom do usług pocztowych. Jest to biznes nieopłacalny, państwo zamawia tę usługę w poczcie i poczta ją świadczy po niższych kosztach od faktycznie ponoszonych. Dlatego państwo dofinansowuje tę usługę powszechną. Co ciekawe, dofinansowuje ją z ponad dwuletnim opóźnieniem, czyli te pieniądze, o których teraz mówimy, to będą dopiero pieniądze za rok '24 - tłumaczył Czyż.

Jakie są postulaty związkowców?

Przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Poczty domaga się m.in. wstrzymania antypracowniczych działań, które są prowadzone w spółce. - Ostatnio mieliśmy informację, że planuje się przenieść około 4 tys. kierowców na samozatrudnienie, czyli na model B2B. My się temu zdecydowanie przeciwstawiamy. Oczekujemy wznowienia dialogu pomiędzy zarządem i stroną społeczną w sprawach pracowniczych, mamy do omówienia zakładowy układ zbiorowy pracy, ewentualnie regulamin wynagradzania, mamy do omówienia regulamin premiowania, który obowiązuje do końca tego roku. I tak naprawdę nie wiemy, co czeka 50 tys. pocztowców od 1 stycznia 2026 roku - mówił.

- Jeżeli chodzi o rząd to oczekujemy przedstawienia strategii dla Poczty Polskiej, planu, w jakim kierunku ma iść firma - podsumował Czyż.

Redakcja poleca

Poczta Polska odpowiada na zarzuty związkowców

W odpowiedzi na pytania tokfm.pl Poczta Polska potwierdziła, że w ostatnich dwóch latach z pracy odeszło ok. 13 tys. osób. Firma podkreśla jednak, że 6,5 tys. w ramach Programu Dobrowolnych Odejść. "Jeśli chodzi o pozostałą grupę, to odejścia były wynikiem naturalnej fluktuacji, jak emerytury, rezygnacje, zakończenia umów. Działania związane z PDO były konieczne, by dostosować Spółkę do wymagań rynkowych, odbiurokratyzować ją oraz uratować przed utratą płynności. Dziś zatrudniamy ponad 51 tys. osób. Przy takiej skali zatrudnienia rekrutacje na różne stanowiska są procesem ciągłym" - poinformowało nas Biuro Komunikacji Poczty Polskiej. Przekazało także, że średnie wynagrodzenie w Poczcie Polskiej za pierwsze 5 miesięcy 2025 r. wynosiło 5 895 zł brutto. 

Poczta potwierdza także, że rozważa model oparty na samozatrudnieniu. "Pracujemy nad wdrożeniem nowoczesnego modelu doręczeń. Stosowana powszechnie w sektorze usług kurierskich formuła B2B jest jednym z omawianych modeli działania. Takie rozwiązania stosowane są przez wszystkich dużych graczy na rynku" - podaje. "W obszarze doręczeń testujemy naprzemienny system pracy i popołudniowe doręczanie, by trafiać do klientów wtedy, gdy są w domu. Pracujemy też nad przyspieszeniem cyfryzacji" - dodano.

Państwowy operator zapewnia też, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, a zmiany będą już niedługo widoczne. "Poczta Polska wyszła z dramatycznej sytuacji - 745 mln zł straty w 2023 r. Strata za rok 2024 spadła do 213 mln zł, co jest efektem konsekwentnej realizacji Planu Transformacji. Celem działań Zarządu jest uczynienie z Poczty nowoczesnej firmy kuriersko-detaliczno-finansowo-cyfrowej. Tu jesteśmy konsekwentni i nie zamierzamy się zatrzymywać" - czytamy w odpowiedzi.

Poczta Polska to narodowy operator; dostarcza listy, paczki, emerytury i przekazy pieniężne mieszkańcom Polski; działa też na rynku usług komunikacyjnych i logistycznych. Firma zatrudnia 51 tys. pracowników, posiada 7,6 tys. placówek w kraju. Dostarcza 800 mln listów i 80 mln paczek rocznie.

Źródło: TOK FM