"Dlaczego jeszcze nie siedzą w kozie?" Pietrzyk-Zieniewicz o incydencie w Poznaniu
Sobotnie obchody rocznicy rzezi wołyńskiej odbędą się w cieniu kryzysu w relacjach polsko ukraińskich. Czy rosnące napięcia społeczne stają się powodem do niepokoju? - To przypomina najczarniejsze czasy stalinizmu - komentowała incydent, do którego doszło w Poznaniu gościni "Pierwszego programu" Ewa Pietrzyk-Zieniewicz.
Punktem wyjścia rozmowy w TOK FM była 83. rocznica rzezi wołyńskiej oraz towarzyszący jej kryzys relacji polsko-ukraińskich. Prowadzący "Pierwszy program" Wojciech Muzal zapytał dr Ewę Pietrzyk-Zieniewicz o incydent, do którego doszło 3 lipca w Poznaniu. Chodzi o dwóch mężczyzn, którzy chcieli wejść do biura ukraińskiej firmy pod pozorem sprawdzenia, czy właścicielka "wspiera Stepana Banderę".
- Jeden z tych mężczyzn był zatrzymana przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji - poinformował dziennikarz. Usłyszawszy nazwisko jednego z nich, politolożka parsknęła śmiechem.
Obydwaj zostali zatrzymani i usłyszeli zarzuty. Gościni TOK FM nie kryła oburzenia tym, co wydarzyło się w Poznaniu. - To przypomina najczarniejsze czasy stalinizmu - oceniła. Żałowała też, że wymiar sprawiedliwości nie zadziałał w tym przypadku szybciej. - Należy zapytać, dlaczego ci dżentelmeni jeszcze nie siedzą w kozie, bo tam jest ich miejsce. (...) Rzadko żałuję, że nie mieszkam w Stanach - to nie jest teren dla mnie, ale tutaj żałuję, bo tam dostaliby już wyroki "z bomby" - komentowała.
Czy zdaniem Ewy Pietrzyk Zieniewicz obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce zapewni nam bezpieczeństwo? Jak politolożka ocenia reformy ochrony zdrowia zapowiedziane przez ministrę Sobierańską-Grendę? Całej rozmowy możesz wysłuchać tutaj:
Źródło: TOK FM, PAP