Po upadku Ukrainy Rosja zaatakuje Zachód. Siewiera kreśli scenariusz. I pyta Żakowskiego: To pana szokuje?
Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego ocenił w TOK FM, że bezpieczeństwo Polski zależy dziś od utrzymania wsparcia dla Ukrainy i konsekwentnej polityki NATO. Jak wskazał Jacek Siewiera, Rosja nadal prowadzi działania destabilizacyjne, a największym błędem byłoby odejście od strategicznego myślenia o bezpieczeństwie.
- Duża wojna rozumiana jako inwazja lądowa Rosji z przełamaniem granicy jest dziś niewykonalna, tak długo, jak długo Ukraina walczy - powiedział w piątkowym "Poranku TOK FM" były szef BBN ppłk rez. dr hab. Jacek Siewiera. Jego zdaniem ewentualny upadek Ukrainy oznaczałby dla Rosji nie tylko zdobycie terytorium, ale także dostęp do armii i zasobów, które można wykorzystać do zaatakowania terytorium NATO.
- To pana szokuje? - pytał prowadzącego rozmowę Jacka Żakowskiego. Siewiera zwrócił uwagę, że podobna sytuacja już miała miejsce w 2022 roku, kiedy ochotnicy z Donbasu pod groźbą represji czy mordu ich rodzin, podpisywali kontrakty wojskowe i szli na front. Rosja bardzo chętnie wtedy wykorzystywała ich w najgorszych atakach na pozycje ukraińskie.
Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego poruszył także temat pomocy dla Ukrainy. Ocenił, że większa przejrzystość dotycząca skali pomocy, może ograniczyć przestrzeń dla rosyjskiej propagandy i fałszywych narracji o rzekomym rozbrojeniu Polski.
Jak Jacek Siewiera ocenił szczyt NATO w Ankarze? Czy kwestie bezpieczeństwa Polski są dzisiaj elementem partyjnej gry? Całej rozmowy można posłuchać w aplikacji TOK FM.
Źródło: TOK FM