advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Tak się pracuje u Mentzena. "Praca ponad normę na warunkach śmieciowych"

4 min. czytania
26.11.2025 17:54

Jan Śpiewak wykpił ogłoszenie o pracę w Kancelarii Mentzen. - Widać w jego wydaniu ciężka praca to praca ponad normę, ponad te osiem godzin na warunkach śmieciowych, a nie na umowie o pracę - ironizował aktywista. Jak dowiedzieliśmy się w PIP, na umowach cywilnoprawnych w firmie Sławomira Mentzena w 2022 roku pracowała zdecydowana większość zatrudnionych.

Ogłoszenie o pracę w Kancelarii Mentzen
Ogłoszenie o pracę w Kancelarii Mentzen
fot. Agencja Wyborcza.pl/Pracuj.pl
  • Kancelaria Mentzen szuka pracownika na pełny etat, ale na umowę zlecenie;
  • Jak dowiedzieliśmy się w PIP, według danych z przeprowadzonej trzy lata temu kontroli, zdecydowana większość osób w firmie doradczo-podatkowej Sławomira Mentzen była zatrudniona na umowach cywilnoprawnych;
  • "Dlatego polski januszariat tak się boi reformy inspekcji pracy. Nie będzie już niewolników dla ich januszexów" - ocenił aktywista Jan Śpiewak.

Jan Śpiewak wyśmiał w mediach społecznościowych warunki zatrudnienia w Kancelarii Mentzen, która należy do jednego z liderów Konfederacji Sławomira Mentzena. Jak pokazuje działacz społeczny, z wpisu na jednym z portali ogłoszeniowych wynika, że kancelaria prawno-podatkowa szuka montażysty wideo ds. marketingu, a w ogłoszeniu czytamy, że praca ma być stacjonarna, na pełny etat, ale oferowana jest umowa zlecenie. W ogłoszeniu znajduje się też dopisek: "Jeśli uważasz, że praca marketingowca kończy się o 16:00, to na pewno się nie dogadamy". Wszystko to za od 5500 do 6000 zł brutto.

"Szukamy osób, które chcą pracować ponad normę i nie lubią monotonii. Jeżeli najważniejszy jest dla Ciebie work-life balance, to raczej się nie dogadamy. Chcemy być jak najlepsi. Chcemy, żeby nasi pracownicy zarabiali jak najwięcej oraz chcemy, żeby czuli się u nas dobrze. Żeby to było możliwe, trzeba dużo pracować. Nie ma nic za darmo" - tłumaczy firma Mentzena.

"Mentzen jawnie chwali się tym, że łamie prawo pracy. Praca zlecenie zamiast umowy o pracę, passie agressive ton sugerujący zap*** za miskę ryżu" - ocenił Śpiewak w mediach społecznościowych.

I wykpił tłumaczenia, których Mentzen udzielił w programie "Polityczny WF" w Polsat News. Lider Konfederacji powiedział, że młodych ludzi trzeba uczyć ciężkiej pracy, bo "ciężka praca jest po prostu dobra".

- Widać w jego wydaniu ciężka praca to praca ponad normę, ponad te osiem godzin na warunkach śmieciowych, a nie na umowie o pracę - stwierdził społecznik.

Mentzen powiedział też, że "work-life balance nie wysłał ludzi na księżyc, dzięki work-life balance nikt nie opłynął świata dookoła, dzięki work-life balance nie powstała Tesla itd.". - Niektórzy narzekają, że w Polsce nie ma innowacji, nie ma fajnych start-upów, które się rozwinęły, ale poczytajmy jak rozwijały się start-upy amerykańskie, jak Elon Musk pracował po 20 godzin na dobę, jak spał pod biurkiem na materacu. To jest kultura strat-upu - mówił.

- Jakim ty jesteś start-upem Mentzen? Ty uczysz, jak okradać państwo na podatki! Gdzie jest twoja innowacyjność? - kpił Jan Śpiewak.

Tylko 17 proc. na etacie u Mentzena

Jak dowiedzieliśmy się w Państwowej Inspekcji Pracy, Kancelaria Mentzen w Toruniu była kontrolowana w 2022 roku. Wtedy pracowało tam 186 osób, z czego 135 było zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych, a kilkanaście było na działalności gospodarczej. Na umowie o pracę były zatrudnione tylko 32 osoby. Większość z osób na umowach cywilnoprawnych to byli studenci w wieku do 26. roku życia.

Wygląda więc na to, że jest to pewien model biznesowy Sławomira Mentzena. Przypomnijmy, że na zleceniu nie obowiązują kodeksowe normy czasu pracy, nadgodzin, urlopów czy ustawowe okresy wypowiedzenia. Zleceniodawca nie musi opłacać składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne od umowy zlecenia, jeśli zleceniobiorca jest studentem lub uczniem, który nie ukończył 26. roku życia. W takich sytuacjach nie musi również opłacać podatku dochodowego.

Zgodnie z prawem taka forma zatrudnienia jest jednak niedopuszczalna, jeśli faktyczne czynności wykonywane przez zatrudnionego mają cechy charakterystyczne dla stosunku pracy - osoba pracuje w stałych godzinach, pod nadzorem, w podległości, w określonym miejscu i czasie. W tej chwili jednak PIP ma jednak związane ręce, a poszkodowany pracownik może dochodzić swoich praw jedynie w sądzie - wytaczając przeciwko pracodawcy powództwo o ustalenie stosunku pracy. Budżet państwa każdego roku traci na fikcyjnym samozatrudnieniu nawet dwa miliardy złotych.

Zmienić ma to ustawa przewidująca reformę PIP, która - według założeń - ma wejść w życie od 1 stycznia 2026 roku. Pozwoli ona inspektorowi pracy od ręki zamienić - decyzją administracyjną - umowę cywilnoprawną w umowę o pracę. To jeden z kamieni milowych z KPO, do którego wprowadzenia Polska się zobowiązała. Ale projekt odpowiedniej ustawy wciąż nie trafił do parlamentu. Ustawa budzi opór m.in. organizacji pracodawców.

Na razie Ministerstwo Pracy wprowadza do projektu kolejne poprawki. Najnowsza z nich to możliwość wypłaty odszkodowań dla przedsiębiorców, pokrzywdzonych przez ewentualne błędne decyzje inspektorów pracy. Do ustawy wprowadzono także ograniczenie, że skutki wsteczne decyzji inspektora będą mogły sięgać nie dalej niż do 3 lat wstecz.

Źródło: TOK FM