,
Obserwuj
Polityka

Przedstawiciele PiS nie chcą feminatywów w szkołach. "Wciskanie ideologii tylnymi drzwiami"

tokfm.pl/PAP
2 min. czytania
19.01.2023 10:57
Organizowana w piątek w Warszawie "Debata o (nie)równości w języku", która ma promować używanie żeńskich końcówek, tzw. feminatywów w szkołach, budzi sprzeciw opozycyjnych radnych i działaczy PiS. Ich zdaniem to wprowadzania ideologii do szkół.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Władze miasta poinformowały, że 'Debata o (nie)równości płci w życiu i języku', związana z publikacją poradnika dla warszawskich nauczycielek i nauczycieli, odbędzie się w piątek w Domu Spotkań z Historią.

Według prezydenta Rafała Trzaskowskiego promowanie i dbanie o używanie wyrażeń równościowych, w tym feminatywów, którym poświęcona jest najnowsza publikacja Warszawy, zwiększa sprawność języka jako narzędzia komunikacji międzyludzkiej. Choć zasadniczo poradnik jest przeznaczony dla nauczycielek i nauczycieli, Trzaskowski poleca go także innym. - Wszystkim, którzy są nowocześni, którzy chcą uznawać prawa kobiet, którzy chcą używać tego typu form, jakie w języku są przecież czymś naturalnym - powiedział prezydent.

Według radnego Oskara Hejki (PiS) feminatywy nie są niczym naturalnym, to 'sztuczne twory językowe'. - A ich promowanie, to wciskanie do szkół ideologii tylnymi drzwiami' - tłumaczy Hejka. Jego zdaniem, o ile dorośli chcą korzystać z feminatywów, jest to ich prawo. Natomiast nie powinny być one promowane w szkołach, bo te powinny być wolne od ideologicznego przekazu - mówił.

'Sprzątaczka' i 'woźna' nikogo nie bulwersują

Zastępczyni prezydenta m.st. Warszawy Aldona Machnowska-Góra uważa, że debata o feminatywach i nauka ich stosowania jest konieczna, bo język, którego używamy, kształtuje otaczającą nas rzeczywistość. - W debacie publicznej wciąż rzadko słyszymy o profesorkach, mechaniczkach i prezeskach. Nikogo za to nie bulwersują feminatywy zawodów pomocniczych - sprzątaczka, herbaciarka, woźna' - przekazała, jako jedna z uczestniczek debaty.

Poseł PiS i były burmistrz warszawskiej Pragi Północ Paweł Lisiecki zastrzega, że nie jest z zasady przeciwny żeńskim końcówkom, ale nauczyciel narzucający dzieciom używanie feminatywów, przekracza swoje kompetencje, wchodząc w rolę rodziców. - Jeśli moje dziecko zwraca się do innych z szacunkiem i mówi poprawnie po polsku, to nikt nie ma prawa go poprawiać w imię ideologii - skomentował.

Sprzeciw opozycyjnych radnych i działaczy PiS budzi też lista zaproszonych do debaty. Wśród zapowiedzianych prelegentek są tylko kobiety. Zdaniem radnego Hejki tak można ustalać językowe wytyczne tylko wtedy, jeśli mają być w przyszłości używane wyłącznie w damskim gronie.

Jak poinformowało miasto, wśród zaproszonych prelegentek znalazły się: zastępczynie prezydenta m.st. Warszawy - Aldona Machnowska-Góra i Renata Kaznowska, autorki poradnika - prof. dr hab. Jolanta Szpyra-Kozłowska i prof. UAM dr hab. Iwona Chmura-Rutkowska, przewodnicząca Warszawskiej Rady Kobiet - prof. Małgorzata Fuszara, przewodnicząca Komisji Edukacji Rady m.st. Warszawy – Dorota Łoboda, dyrektorka VII LO im. Juliusza Słowackiego - Agata Dowgird, nauczycielka - Maria Kowalewska oraz uczennice z XV LO im. Narcyzy Żmichowskiej.

Posłuchaj podcastu: