,
Obserwuj
Polska

Coraz więcej ataków na Ukraińców w Polsce. "Ludzie wstydzą się mówić w języku ukraińskim"

jsx
2 min. czytania
06.08.2026 20:31

Fundacja "Martynka" w przeszłości zajmowała się głównie przemocą wobec kobiet. - Coraz więcej przez ostatni rok dostajemy zgłoszeń dotyczących ksenofobii, prawie się te przypadki wyrównały - mówiła w TOK FM dyrektorka i założycielka fundacji Nastia Podorożna.

Pikieta Dobrosąsiedztwa przeciwko dezinformacji, ksenofobii oraz próbom skłócenia Polaków z Ukraińcami
Pikieta Dobrosąsiedztwa przeciwko dezinformacji, ksenofobii oraz próbom skłócenia Polaków z Ukraińcami
fot. Aliaksandr Valodzin/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak nasilają się nastroje antyukraińskie w Polsce?
  • Czym obecnie zajmuje się fundacja Martynka?

Ostatnie miesiące przyniosły wzrost aktów wrogości wobec osób z Ukrainy, które mieszkają w Polsce. W pierwszej połowie tego roku policja otrzymała ponad 30 proc. więcej zawiadomień w tego typu sprawach niż w tym samym okresie 2025 roku.

- Tę tendencję dostrzegłyśmy o wiele wcześniej. Od co najmniej roku słyszałam o atakach ze względu na nienawiść. Prywatnie też doświadczam tego jako osoba z Ukrainy, mimo tego, że mieszkam w Polsce ponad 12 lat - mówiła w "Zapytam inaczej" założycielka fundacji "Martynka" Nastia Podorożna, edukatorka, seksuolożka, aktywistka.

Już pod koniec 2022 roku fundacja dostawała informacje o bullyingu w szkołach. - Nie sprawiliśmy, że ksenofobia zanikła, tylko niestety przeniosło się to na dorosłych. Słyszymy, że ludzie wstydzą się mówić w języku ukraińskim - alarmowała rozmówczyni Anny Piekutowskiej. 

Wedle danych aż 58 proc. osób z Ukrainy w całej Unii Europejskiej miało przynajmniej jedno doświadczenie ataku werbalnego lub fizycznego, kiedy publicznie rozmawiały po ukraińsku.

- Bardzo dużo mieliśmy do czynienia z przypadkami eksploatacji lub prób eksploatacji kobiet, które były na skraju bezdomności. Właściciele hosteli albo schronisk dla uchodźców składali niewłaściwe propozycje takim kobietom - opowiadała Podorożna. - Takiej przemocy jest bardzo dużo i zawsze jej będzie więcej niż to, co dociera do mediów, bo większość pokrzywdzonych nie będzie publicznie opowiadała o swoim doświadczeniu - podkreśliła. 

Redakcja poleca

Wcześniej "Martynka" zajmowała się w dużej części przemocą domową wobec kobiet. - Coraz więcej przez ostatni rok dostajemy zgłoszeń dotyczących ksenofobii, prawie się te przypadki wyrównały - mówiła jednak aktywistka.

Źródło: TOK FM