,
Obserwuj
Polityka

Najbardziej "gorące" krzesło w rządzie. "Ministrem będzie ten, który wyciągnie najkrótszą zapałkę"

2 min. czytania
27.10.2023 19:01
Trwają przymiarki do obsady stanowisk w przyszym rządzie Donalda Tuska. Ministerstwa Zdrowia jednak nie chce nikt. - Zarządzanie ochroną zdrowia jest zadaniem karkołomnym - mało można zdziałać, a pracy jest ogrom. Jest szansa na niebezpieczny polityczny ruch, na potknięcie - tłumaczył w TOK FM Sebastian Goncerz, przewodniczący PROZZL.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Wraz z ogłoszeniem ostatecznych wyników wyborów ruszyła giełda kandydatur do najważniejszych urzędów w ministerstwach. Najwięcej dyskutuje się o resortach rolnictwa i edukacji, na które jest najwięcej chętnych. A stanowisko ministra zdrowia - jak wskazał prowadzący TOK360 Wojciech Muzal, cały czas pozostaje "gorącym krzesłem".

Jak ocenił przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Sebastian Goncerz, gdyby polska służba zdrowia była pacjentem, byłaby "w stanie ciężkim". I to jedna z przyczyn braku kandydatów na szefa tego resortu. - To system, który ma za sobą dekady zaniedbań i błędy w organizacji. Zarządzanie ochroną zdrowia jest zadaniem karkołomnym - mało można zdziałać, a pracy jest ogrom. Jest szansa na niebezpieczny polityczny ruch, na potknięcie. Jest taki żart, że resort zdrowia weźmie ten, który wyciągnie najkrótszą zapałkę - mówił gość TOK FM.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

"Politycy chcą po prostu wybrać łatwiejsze pozycje"

Ponadto - wyjaśniał ekspert - minister zdrowia musi współdziałać z licznymi grupami interesów. - Mamy tu masę zawodów medycznych, szereg pozamedycznych, szpitale, poradnie, pacjentów, naukowców, firmy farmaceutyczne. Nawet najlepszy minister będzie ekspertem w zaledwie kilku z dziedzin, których te rozmowy mogą dotyczyć. Taka osoba będzie musiała umieć porozmawiać na ogrom tematów i mieć ze sobą bardzo kompetentny zespół ekspertów, których będzie słuchać. A politycy chcą po prostu wybrać łatwiejsze i bezpieczniejsze pozycje w rządzie - wskazał Sebastian Goncerz.

Zdaniem przewodniczącego PROZZL życie przyszłemu ministrowi zdrowia mógłby nieco ułatwić wzrost finansowania resortu do średniej europejskiej. Ale i tu ujawnia się "słabość" tego stanowiska. - Szereg decyzji, które dotyczą ochrony zdrowia nie leżą w kompetencji samego ministra zdrowia, tylko w kompetencji np. ministra edukacji w przypadku kształcenia kadr medycznych. Zmiana budżetu też wymaga decyzji całego rządu. Więc i tu minister zdrowia jest mało decyzyjny - tłumaczył gość TOK FM.

Atutem Katarzyny Sójki jest płeć? 'Mężczyzna nie podjąłby się dwumiesięcznej walki'