"Danse macabre" Morawieckiego ma ukryty cel. Senator wyjaśnia, o co toczy się gra
Kandydat PiS na premiera - Mateusz Morawiecki - decyzją prezydenta Andrzeja Dudy jako pierwszy podejmie próbę stworzenia rządu. Prawo i Sprawiedliwość ma w nowym Sejmie 194 posłanki i posłów, przy 248 reprezentantach i reprezentantkach demokratycznej opozycji. Szanse na stworzenie przez Morawieckiego większości są więc iluzoryczne.
'Duda Morawieckiego wybatoży'. Prezydent zaczął rozgrywkę. 'Zostaną trzy obozy i będzie walka'
Jak ocenił w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski, Morawiecki zdecydował się wziąć udział w tym "politycznym danse macabre", bo ma ukryty cel w odsuwaniu terminu przejęcia władzy przez demokratyczną opozycję. Chodzi o Komisję Nadzoru Finansowego, której przewodniczący Jacek Jastrzębski kończy swoją kadencję pod koniec listopada. - KNF to urząd, który opiniuje na przykład wszystkich kandydatów na prezesów banków oraz członków zarządu banków. Morawiecki więc chce mieć - poprzez zaufanego człowieka - swój wpływ na obsady personalne w polskich bankach - wskazał w "A teraz na poważnie" senator niezależny, były prezes NIK oraz były minister sprawiedliwości.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
"To pokazuje, po co PiS-owi kurczowe trzymanie się stołka premiera"
Andrzej Duda w poniedziałek ogłosił nie tylko to, komu powierza misję tworzenia rządu. Okazało się, że prezydent przygotował też projekt zmiany regulaminu Sądu Najwyższego. Celem nowych przepisów - przesłanych do zaopiniowania SN - jest wzmocnienie pozycji neosędziów.
Chodzi o zmianę liczby sędziów wymaganych do podjęcia "uchwały pełnego składu Sądu Najwyższego lub składu połączonych izb" oraz uchwały izby. Teraz wymagany jest udział co najmniej dwóch trzecich sędziów każdej z izb, po zmianie ma wystarczyć tylko połowa sędziów. A już teraz połowę składu Sądu Najwyższego stanowią neosędziowie, powołani przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa.
Zdaniem Krzysztofa Kwiatkowskiego mamy do czynienia z "próbą zabetonowania Sądu Najwyższego". - Nie mam wątpliwości, że zmiana regulaminu jest po to, żeby ci, których sprawa dotyczy, sami stwierdzili, że ich powołanie było w pełni prawidłowe i są pełnoprawnymi sędziami. To pokazuje, po co PiS-owi kurczowe trzymanie się stołka premiera - podkreślił senator w rozmowie z Mikołajem Lizutem.