,
Obserwuj
Polityka

Duda "wiązał sznurowadła Kaczyńskiemu", a teraz chce "podnieść PiS ze zgliszczy". O "planie Mastalerka"

Koprz
3 min. czytania
07.11.2023 19:47
Prezydent wskazując Morawieckiego na premiera, może realizować "plan Mastalerka" - uważa Tomasz Trela, który był gościem TOK FM. - Chodzi o pogrzebanie swojego konkurenta (do przejęcia władzy w PiS). Bo Morawiecki wyjdzie na posiedzenie Sejmu i co biedny powie? Po prostu odbije się od ściany. Duda powierza mu misję tworzenia rządu, której on nawet nie jest w stanie się podjąć. Przecież to blamaż i kompromitacja! - dodał polityk Nowej Lewicy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

W poniedziałek Andrzej Duda zapowiedział, że misję tworzenia rządu powierzy Mateuszowi Morawieckiemu. Jednak w nowym Sejmie PiS ma nikłe szanse na zebranie większości głosów i uzyskanie wotum zaufania dla swojego premiera. Jego kandydatura najpewniej więc przepadnie podczas głosowania.

Tomasz Trela z Nowej Lewicy przyznał w TOK FM, że liczył, iż prezydent uszanuje wolę większości wyborców i wskaże Donalda Tuska na premiera. Przypomnijmy, ten ostatni jest kandydatem na szefa rządu nowej większości parlamentarnej, a więc KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. - Ale zaskoczony decyzją Andrzeja Dudy nie jestem, bo mam w pamięci, co przez ponad 8 lat wyczyniał i jakim jest propisowskim prezydentem - mówił i dodał, że Andrzej Duda "kupił czas" dla polityków PiS, by przez kilka dodatkowych tygodni mogli "pobierać apanaże".

Zdaniem rozmówcy Karoliny Lewickiej prezydent próbuje również upomnieć się o swój głos, bo dotychczas był zdominowany przez kierownictwo PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele. - Wrócił do gry Marcin Mastalerek ( po wyborach został szefem gabinetu Andrzeja Dudy - przyp. red.) i jako pierwszy powiedział, że Kaczyński powinien pójść na polityczną emeryturę . Nie wykluczam sytuacji, że odtąd każdego wieczoru obaj siadają w Pałacu Prezydenckim i Mastalerek mówi: "Andrzej, ale przecież ty możesz, ty możesz... Zanim skończysz swoją prezydenturę, może byś przejął prawicowy obóz". No i może Duda w to uwierzył. Bo przecież po zakończeniu kadencji nikt go nie będzie chciał w instytucjach międzynarodowych. Na wykłady też nikt go nie zaprosi, bo co on może powiedzieć, jeśli tylko wiązał sznurowadła Jarosławowi Kaczyńskiemu? Więc może chcieć podnieść PiS ze zgliszczy - stwierdził.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Jak dodał, "plan Mastalerka" tłumaczyłby poniedziałkową decyzję prezydenta o wskazaniu Morawieckiego na nowego premiera. - Chodzi o pogrzebanie swojego konkurenta (do przejęcia władzy w PiS - przyp. red.), czyli Mateusza Morawieckiego. Bo ten wyjdzie na posiedzenie Sejmu i co biedny powie? Jaki rząd pokaże? Po prostu odbije się od ściany. Duda z jego obozu politycznego powierza mu misję tworzenia rządu, której on nawet nie jest w stanie się podjąć. Przecież to blamaż i kompromitacja! Prezydent powie: "Ja dałem szansę, a on nie dał rady. Więc stawiajcie na mnie, bo jestem porządny facet" - opisywał.

Polityk Lewicy wybuchnął śmiechem w studio TOK FM, gdy prowadząca audycję cytowała mu słowa Rafała Bochenka, rzecznika PiS: "Dzięki tej desygnacji (Mateusza Morawieckiego na premiera) w sposób oficjalny będziemy mogli podjąć rozmowy ws. powołania rządu na kolejną kadencję". - Gdybym dostał zaproszenie od PiS-u do współpracy z PiS, to od razu wrzuciłbym je do niszczarki (...) Nie chcę mieć z PiS absolutnie nic do czynienia. Z wyjątkiem jednej rzeczy: żeby zacząć ich w końcu rozliczać z afer - podkreślił i dodał, że jeśli powstanie komisja śledcza w tej sprawie, to być może zgłosi do niej swój akces.

'Danse macabre' Morawieckiego ma ukryty cel. Senator wyjaśnia, o co toczy się gra