,
Obserwuj
Mazowieckie

Jest decyzja sądu ws. Łukasza Żaka. Co wydarzyło się na Trasie Łazienkowskiej? [KALENDARIUM]

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
7 min. czytania
16.07.2026 13:10

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej - obok wypadku na A1 oraz tego spowodowanego przez "adwokata od trumny na kółkach" był najgłośniejszą tego typu tragedią w ostatnich latach. We czwartek Łukasz Żak usłyszał wyrok 20 lat pozbawienia wolności. Może ubiegać się o warunkowe zwolnienie po 15 latach. Co wydarzyło się we wrześniu 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej i co działo się później? W tym tekście znajdziesz pełne kalendarium sprawy.

Łukasz Żak podczas procesu
Łukasz Żak podczas procesu
fot. Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jak dokładnie przebiegł wypadek na Trasie Łazienkowskiej i co działo się tuż po tragedii;
  • w jakich okolicznościach Łukasz Żak uciekł z Polski;
  • o co został oskarżony Łukasz Żak;
  • jakie kontrowersje towarzyszyły procesowi;
  • jaki wyrok usłyszał Łukasz Żak i pozostali oskarżeni.

Przebieg wypadku na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie

Do wypadku doszło w nocy z 14 na 15 września 2024 r. (z soboty na niedzielę) po godz. 1.30 na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie (ul. Aleja Armii Ludowej, na wysokości przystanku autobusowego "Torwar"). Kierowca białego Volkswagena Arteona uderzył w tył Forda Focusa, w którym spod Radzymina na warszawski Grochów podróżowała czteroosobowa rodzina. Auto zostało zepchnięte na barierki energochłonne. Siedzący na miejscu pasażera 37-letni Rafał P. zginął na miejscu. Ewelina P. - kierująca fordem żona mężczyzny oraz dwójka ich dzieci w wieku 4 i 8 lat zostały ciężko ranne. Cała trójka trafiła do szpitala.

Za kierownicą volkswagena siedział 26-letni wtedy Łukasz Żak (sąd zgodził się na podawanie nazwiska i pokazywanie wizerunku) oraz cztery inne osoby: ówczesna partnerka Żaka - 22-letnia Paulina K., Sara S., Adam K. i Maciej O.

Jak później ustalą biegli, Łukasz Żak w chwili zdarzenia jechał z prędkością 226 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km/h. Ponadto był pijany i nagrywał swoją jazdę telefonem komórkowym trzymanym w ręku.

Chwilę po wypadku na miejsce przyjechał Cupra Formentor, a w nim znajomi Łukasza Żaka (wcześniej obie grupy bawiły się razem w lokalu przy ul. Koszykowej). Pojazdem kierował pijany Kacper K., a na miejscach pasażerów siedzieli Damian J. i Mikołaj N. To, co zdarzyło się później, szczegółowo opisano w komunikacie prokuratury informującym o aktach oskarżenia wobec popleczników Żaka:

"Damian J. i Mikołaj N. wysiedli z pojazdu i pieszo skierowali się w stronę Volkswagena Arteona. Kacper K. nie wysiadł z samochodu i pomimo posiadania przy sobie telefonu komórkowego nie wezwał służb ratunkowych na miejsce wypadku, a następnie oddalił się z miejsca zdarzenia.

Na nagraniu zarejestrowanym przez jednego ze świadków widać Macieja O., Mikołaja N. i Damiana J., którzy popychają Łukasza Ż. w kierunku zjazdu z ul. Aleja Armii Ludowej po prawej stronie jezdni. Mężczyźni popychali go, krzycząc "sp….., uciekaj". Wówczas Łukasz Ż. zniknął z pola widzenia kamery, uciekając z miejsca zdarzenia, Maciej O. oparł się o barierkę przy prawej stronie jezdni, zaś Mikołaj N. i Damian J. zawrócili w kierunku Volkswagena Arteona. Po kilku sekundach zbliżyli się do siebie, poklepując się nawzajem po ramionach. Następnie Mikołaj N. cały czas przebywał w bezpośrednim pobliżu Volkswagena Arteona. Zachowywał się w sposób agresywny werbalnie wobec postronnych świadków zdarzenia, używał wulgaryzmów i kierował wobec nich pogróżki. Ponadto próbował przekonywać świadków, że przed zdarzeniem jechał taksówką oraz oświadczał, że nie zna pasażerki Volkswagena Arteona, Pauliny K. (która również trafiła do szpitala - przyp. tokfm.pl). Obecnym na miejscu funkcjonariuszom Policji Mikołaj N. początkowo oświadczył, że nie podróżował Volkswagenem Arteonem, następnie zaś zmienił wersję twierdząc, że był pasażerem w/w pojazdu, jednak nie wie, kto prowadził samochód. Oskarżony Damian J. również bezpośrednio po ucieczce Łukasza Ż. z miejsca zdarzenia przebywał w pobliżu samochodów biorących udział w wypadku. Próbował przekonywać świadków, że na miejsce zdarzenia przyjechał taksówką oraz że nie zna żadnego z obecnych na miejscu uczestników wypadku; negował w szczególności znajomość z Mikołajem N."

Łukasz Żak uciekł do Niemiec.

Redakcja poleca

Ucieczka i ekstradycja Łukasza Żaka

17 września 2024 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście wydała za Łukaszem Żakiem list gończy.

18 września 2024 r. Łukasz Żak sam zgłosił się na policję w Lubece w Niemczech. Towarzyszył mu jego adwokat. Zanim jednak 26-latek trafił do aresztu, został zawieziony do szpitala, ponieważ miał obrażenia po wypadku. Gdy Żak przebywał w areszcie, na jego profilu na Instagramie zostały opublikowane jego zdjęcia z Pauliną K. 'Przepraszam Cię za to, co się stało. Kocham Cię bardzo i dziękuję ci za wszystko" - brzmiał opis. Władze aresztu w Lubece nie zdołały ustalić, czy Żak za kratami miał nielegalny dostęp do telefonu.

19 września 2024 r. zatrzymano Aleksandra G. który - według ustaleń śledczych - był ogniwem pośrednim w przekazaniu samochodu użytego do ucieczki i przebywał po zdarzeniu w lokalu, w którym ukrywał się Łukasz Żak.

17 marca 2025 r. wobec Łukasza Żaka skierowano akt oskarżenia. Piotr Antoni Skiba przekazał, że Łukasz Ż. jest oskarżony o spowodowanie wypadku w ruchu lądowym, na skutek którego śmierć poniósł Rafał P. W wypadku ranna została natomiast Ewelina P. a także dziecko - Jakub P. oraz podróżująca z Łukaszem Ż. - Paulina K. - Dodatkowo Łukasz Ż. bezpośrednio po zdarzeniu zbiegł z miejsca wypadku, a przestępstwa tego dopuścił się, znajdując się w stanie nietrzeźwości, nie zastosowawszy się do orzeczonego wobec niego prawomocnym wyrokiem sądu zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz w okresie pięciu lat po odbyciu co najmniej sześciu miesięcy kary pozbawienia wolności za umyślne przestępstwo podobne - dodał prok. Skiba.

13 czerwca 2025 r.  Adam K. został skazany za nieudzielenie pomocy ofiarom oraz pomoc sprawcy w ucieczce z kraju na pięć miesięcy więzienia oraz półtora roku ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie. Ponadto Adam K. musiał zapłacić po osiem tysięcy złotych zadośćuczynienia na rzecz każdej z trzech osób poszkodowanych w wypadku.

14 listopada 2025 r. Łukasz Żak został ekstradowany do Polski. Niespełna dwa tygodnie wcześniej "Rzeczpospolita" opublikowała swoje ustalenia, według których Żak przed wypadkiem na Trasie Łazienkowskiej wielokrotnie był przyłapywany na jeździe po alkoholu i przekraczaniu dozwolonej prędkości. Sądy orzekały w sprawie łamania przez niego zakazów prowadzenia pojazdu aż pięciokrotnie. Kary, polegające na ograniczaniu wolności lub nakazywaniu 30 godzin prac społecznych, nie przynosiły skutku.

15 listopada 2025 r. w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Śródmieście Łukasz Żak usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, ucieczki z miejsca i złamania sądowego zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Żak został doprowadzony do Aresztu Śledczego Warszawa Białołęka.

Podkreślił, że w związku ze zmianą opisu i kwalifikacji zarzucanego czynu, podejrzany Łukasz Ż. nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu przestępstwa.

29 kwietnia 2025 r. zatrzymano Kacpra D., który miał pomóc Żakowi w ucieczce do Niemiec, przewożąc go najpierw do granicy w Świecku, a później do Lubeki. Mężczyzna nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.

Redakcja poleca

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej  - proces i wyrok

17 czerwca 2025. r. w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia ruszył proces Łukasza Żaka. Oprócz niego na ławie oskarżonych zasiadło jego sześciu kolegów. Sprawa Kacpra D. - została wyłączona do odrębnego procesu.

W ciągu ponad roku sąd wysłuchał zeznań osób obecnych na miejscu wypadku, w tym Pauliny K., innych kierowców, ratowników medycznych, a także biegłych. Media donosiły o nieodpowiednim zachowaniu Żaka i innych oskarżonych. "Patrząc na osoby siedzące naprzeciwko mnie, które na każdej rozprawie przychodziły tutaj jak na spotkanie towarzyskie, uśmiechy, przybijanie sobie piątek, żarty, strojenie min, mam poczucie, że dla nich ten cały proces jest zabawą" - komentowała wdowa po ofierze wypadku.

13 lipca 2026 r. strony wygłosiły mowy końcowe. Prokurator Katarzyna Niemiec-Rudnicka podkreśliła, że w sprawie Łukasza Żaka nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Zaznaczyła, że oskarżony był wcześniej wielokrotnie karany - za przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, przestępstwa prowadzenia pojazdów w stanie nietrzeźwości i wielokrotnie za naruszanie sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

- Pomimo tego wszystkiego tamtej nocy Łukasz Żak po raz kolejny w swoim życiu postanowił wsiąść w stanie nietrzeźwości za kierownicę samochodu, po wypiciu pół butelki wódki. Po raz kolejny postanowił złamać absolutnie wszystkie przepisy ruchu drogowego, postanowił rozpędzić ten samochód do prędkości ponad 200 km/h w centrum Warszawy - powiedziała  

Zaznaczyła, że po tym, jak Łukasz Żak wysiadł z samochodu - nie zainteresował się nikim, nawet swoją partnerką, po czym uciekł z miejsca zdarzenia. Podkreśliła, że również zachowanie oskarżonego po tym, jak został zatrzymany w Niemczech, wskazuje na to, że nie występuje u niego nawet cień pozytywnej prognozy kryminologicznej. Dodała, że przebywając w Niemczech, kontaktował się z aresztu ze wszystkimi w tej sprawie, kierując również groźby. Niejednokrotnie miał też próbować wpływać na świadków.

Prokurator zawnioskowała o wymierzenie Żakowi kary 20 lat więzienia z ograniczeniem możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Oprócz tego zawnioskowała o dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, zadośćuczynienie dla pokrzywdzonej rodziny w łącznej kwocie 600 tys. zł oraz świadczenie 10 tys. zł na fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Zdaniem obrończyni Żaka, mec. Izabeli Ławińskiej,  jej klient został osądzony przez opinię publiczną już na długo przed wyrokiem. - Powstał medialny obraz człowieka, który przestał być człowiekiem. Stał się symbolem, twarzą społecznego oburzenia i obiektem powszechnej nienawiści. Zapadł wyrok opinii publicznej, ale sąd nie może stać się uczestnikiem tej debaty - przekonywała.

Głos zabrał także sam Łukasz Żak. - Nigdy w życiu nie chciałem, żeby doszło do takiej tragedii. Jeszcze raz bardzo przepraszam - powiedział do żony ofiary.

16 lipca 2026 r. sąd ogłosi nieprawomocny  wyrok. Łukasz Żak został skazany na 20 lat więzienia z prawem do ubiegania się o zwolnienie warunkowe po 15 latach.
Żak musi jeszcze zapłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł oraz wypłacić zadośćuczynienia dla rodziny zmarłego w wypadku po 300 tys. zł dla każdej z osób, a dla poszkodowanej w wypadku Pauliny K. 150 tys. zł.

Kacper K. został skazany łącznie na 5 lat więzienia, ponadto otrzymał zakaz prowadzenia pojazdów przez 6 lat.  Aleksander G. i Maciej O. zostali skazani na 2 lata więzienia. Mikołaj O. i Damian J. zostali skazani na 4 lata więzienia. Wszyscy muszą zapłacić po 40 tys. zł tytułem zadośćuczynienia dla każdego z trojga osób z rodziny ofiary wypadku oraz po 20 tys. zł na rzecz poszkodowanej w wypadku znajomej Żaka - Pauliny. K. Dodatkowo Kacper K. musi wpłacić na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej 10 tys. zł.

Posłuchaj:

Zmiana zaledwie jednego przepisu mogłaby każdego roku uchronić dziesiątki rowerzystów przed śmiercią pod kołami samochodów. Tadeusz Baranowski ze Stowarzyszenia Grupetto przedstawia tłumaczenia ministerstwa, które woli dbać o przepustowość dróg niż ludzkie życie, oraz punktuje bierność policji, która nie ewidencjonuje i nie karze kierowców za niebezpieczne wyprzedzanie cyklistów.

Zmiany limitów prędkości, lepszy nadzór drogowy, poprawa organizacji ruchu, powołanie nowej instytucji wiodącej. Znamy wnioski z Kongresu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego 2026. Zaproponowano również 10 działań, które szybko poprawią bezpieczeństwo na polskich drogach.

Źródło: tokfm.pl, PAP, gov.pl, Onet.pl, fakt.pl, rp.pl , polsatnews.pl