Mazurek odsłania kulisy wywiadu z ambasadorem Izraela. "Nigdy nie miałem takiej sytuacji"
W środę wieczorem ambasador Izraela w Warszawie Jakow Liwne udzielił dwugodzinnego wywiadu dziennikarzowi Kanału Zero Robertowi Mazurkowi. Dyplomata był pytany przede wszystkim o kwestię śmierci wolontariuszy, m.in. polskiego obywatela. - 36-letniego Damiana Sobóla z Przemyśla. Liwne zapewniał m.in., że doszło do tragicznego w skutkach wypadku i pomyłki, która mogła się zdarzyć w warunkach wojennych, podczas nocnej operacji. Cały czas jednak otwartych przeprosin, stwierdzając, że 'takie rzeczy się zdarzają'.
Po zakończeniu wywiadu z Mazurkiem izraelski ambasador miał być bardzo wzburzony. 'Nigdy nie miałem takiej sytuacji, że po rozmowie zrywa się gość, stoi koło mnie i na mnie krzyczy. I na mnie wrzeszczy i ma do mnie pretensje' - relacjonował dziennikarz w rozmowie z Gazetą.pl.
Jak zasugerował Robert Mazurek, do takiej reakcji mogły sprowokować Liwnego pytania o jego rosyjskie korzenie (dyplomata urodził się w Moskwie), a także przywołanie słów dr. Agnieszki Bryc, która uważa Liwnego za pełnego antypolskich uprzedzeń putinistę.
Ambasador Izraela wezwany do MSZ
W piątek 5 kwietnia Jakow Liwne ma stawić się w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, oczywiście w związku ze śmiercią polskiego wolontariusza, a szczególnie w związku z wpisem, jaki Jaakow Liwne tuż po ataku Izraela na konwój z pomocą humanitarną opublikował na platformie X. W poście dyplomata oskarżył Polaków o antysemityzm słowami: 'Antysemici zawsze pozostaną antysemitami, a Izrael pozostanie demokratycznym Państwem Żydowskim, które walczy o swoje prawo do istnienia'. Jako przykłady podał atak Grzegorz Brauna i zgaszenie świec chanukowych w Sejmie oraz reakcję Krzysztofa Bosaka na atak Hamasu 7 października.
Wiceszef resortu Andrzej Szejna w rozmowie z dziennikarzem TVN zapewnił, że odbędzie z ambasadorem 'twardą rozmowę', a Polska 'nie planuje wydalenia ambasadora'.
Polska wyrzuci ambasadora Izraela? To opcja atomowa. 'Liczę, że strona izraelska zmieni ton'
Śmierć polskiego wolontariusza w strefie Gazy
Damian Soból, 36-latek z Przemyśla zginął w nocy z 1 na 2 kwietnia, w Strefie Gazy, po tym, jak Izrael zaatakował konwój z pomocą humanitarną. Armia izraelska znała trasę konwoju World Central Kitchen, ponieważ poinformowano ją o niej, a także wydała zgodę na ten przejazd. Co więcej - samochody były wyraźnie oznaczone logotypem organizacji, również na dachach. Mimo to konwój został zaatakowany. W ataku śmierć poniosło siedmioro wolontariuszy działających w organizacji World Central Kitchen. Oprócz Polaka zginęło trzech Brytyjczyków, Australijka, obywatel USA i Kanady oraz Palestyńczyk.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>