"Hańba państwa polskiego". Dziennikarze mocno o sytuacji na granicy
W ciągu ostatnich dwóch dni doszło do ponad 300 prób nielegalnego przekroczenia polsko-białoruskiej granicy - poinformowała Straż Graniczna. Jak podali funkcjonariusze, doszło również do kilku ataków na żołnierzy. Podjęcie kroków zwiększających bezpieczeństwo polskich funkcjonariuszy na granicy zapowiedział w środę Donald Tusk. Zdaniem premiera żołnierze mają prawo używać skutecznych metod, chroniąc własne życie. Tusk zapowiedział również utworzenie strefy buforowej na wschodnim pasie przygranicznym.
Tymczasem aktywiści alarmują, że na polsko-białoruskiej granicy dochodzi do poważnych nadużyć ze strony funkcjonariuszy państwowych. Jak mówił w TOK FM Piotr Czaban, dziennikarz i aktywista z Podlasia, ludzie są bici i zastraszani. Wskazywał, że polscy strażnicy graniczni mieli także żądać od uchodźców sporych kwot pieniędzy za podanie wody i czegoś do jedzenia, a także grozić aktywistom.
Piotr Czaban ujawnia, co dzieje się na Podlasiu. 'Chwycili go za połamane nogi i wyrzucili'
"Hańba dla państwa polskiego"
O działaniach na polsko-białoruskiej granicy rozmawiali goście piątkowego "Poranka Radia TOK FM". Zdaniem Katarzyny Przyborskiej z "Krytyki Politycznej" to, co mówi premier Donald Tusk, jest przerażające. - Po rządach PiS miałam nadzieję, że do Polski wróciła cywilizacja i będziemy państwem prawa. Tymczasem widzę premiera na tle tych samych wojskowych urządzeń, który - choć nie wprost - to jednak mówi, że push backi są uzasadnione i on będzie bronił żołnierzy, którzy się ich dopuszczają - mówiła gościni Jacka Żakowskiego.
Jak zaznaczyła, ci sami żołnierze, którzy wcześniej mogli się obawiać, że ich nadużycia i agresywne zachowania po zmianie władzy zostaną ukarane, mogą teraz spać spokojnie. Wiedzą bowiem, że nowa władza - tak jak PiS - będzie dawała na takie postępowanie przyzwolenie. - Jestem pewna, że bicie bezbronnych ludzi na granicy pałkami, traktowanie ich gazem, nie może być uznane za akt odwagi - dodała dziennikarka.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Podobnego zdania był Konstanty Gebert, współpracownik Kultury Liberalnej. W jego ocenie "jest hańbą dla państwa polskiego, kiedy na naszej granicy umierają ludzie, którzy uciekają przed zbrodnią i tyranią".
- Do tej pory udokumentowano 54 przypadki śmierci [na granicy], a nie wiemy, ile takich przypadków było w rzeczywistości. A to są ludzie, którzy próbowali się u nas schronić - mówił w TOK FM. W jego ocenie straszne jest nie tylko to, że polscy żołnierze "dopuszczają się zbrodni", ale to, że kiedy funkcjonariusze państwa łamią prawo, nie można się spodziewać, że przepisów przestrzegać będą obywatele. - Chodzi o głęboką korupcję, która się zalęgła u samych fundamentów państwa. Wystarczy, że rząd PiS czy Tuska szkoli funkcjonariuszy służb w przekonaniu, że skoro rząd przyzwala, to nie jest to łamanie prawa. To jest szalenie niebezpieczne - ocenił Gebert.
Agnieszka Holland na marsz 4 czerwca nie idzie. Przypomina Tuskowi pewne nagranie
Sytuacja na granicy polsko-biaoruskiej jest niebezpieczna
Zdaniem Romana Imielskiego z "Gazety Wyborczej" sytuacja na granicy jest szalenie niebezpieczna. - Zagrożenie ze Wschodu jest, moim zdaniem, realne. Dochodzi do różnych prowokacji, jest zdecydowanie gorzej niż w ubiegłym roku. To nie są żarty. Dlatego uważam, że wzmocnienie fortyfikacji jest bardzo potrzebne - stwierdził Imielski.
Z tym, że na polsko-białoruskiej granicy nie jest dobrze, zgodził się Konstanty Gebert. Jak podkreślił, bywają takie sytuacje, kiedy trzeba wybierać między wartościami. - Wartością jest ochrona praw człowieka, ale też ochrona granicy i jeśli one wchodzą w konflikt, powinno rozstrzygać sumienie. Ale sumienie ludzi, którzy wiedzą, że nie ma milczącego poparcia dla łamania prawa, jest inne niż sumienie ludzi, którzy mają pewność, że rząd wszystko klepnie - podsumował gość "Poranka TOK FM".