,
Obserwuj
Polityka

W czym komisja ds. rosyjskich wpływów będzie lepsza niż służby? "Chodzi o całościowy obraz"

Kamil Śmiałkowski
3 min. czytania
05.06.2024 21:42
Komisja do zbadania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024 nie ma zastąpić służb, tylko spojrzeć na problem szerzej - tłumaczył na antenie TOK FM były szef Agencji Wywiadu Grzegorz Małecki. - Komisja będzie przede wszystkim dokonywała analizy całościowego obrazu w oparciu o wiedzę, jaka dociera z tych służb - mówił.
|
|
fot. Adam Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Zapowiedziana przez premiera Donalda Tuska komisja do zbadania wpływów rosyjskich i białoruskich w latach 2004-2024 wzbudza sporo kontrowersji. Mikołaj Lizut w audycji "A teraz na poważnie" wspólnie z byłym szefem Agencji Wywiadu Grzegorzem Małeckim z Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego zastanawiał się, po co w ogóle powstaje ta komisja, skoro takimi sprawami powinny zajmować się służby.

Po co komisja ds. rosyjskich wpływów? "Jak najszerszy obraz sytuacji"

Małecki przyznał, że wyobraża sobie komisję jako strukturę, która zajmie się tym zagadnieniem w dużo szerszym spektrum niż są to w stanie zrobić same służby. Jego zdaniem będą one oczywiście uczestniczyły w pracach komisji, ale jako jedno z narzędzi do badania wpływów.

- Bo służby zajmują się konkretnymi przypadkami. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby budowały swoje oceny o charakterze generalnym, ale tutaj chodzi o to, by tę kwestię podnieść na dużo wyższy poziom, również polityczny - mówił gość TOK FM. Tłumaczył, że komisja ma zintegrować i wykorzystać wszystkie możliwe narzędzia, by w jak najkrótszym czasie zgromadzić jak najszerszy obraz sytuacji. - A nie prowadzić tego w warunkach pełnej tajności w odniesieniu do konkretnych operacji - wyjaśniał.

- Służby koncentrują się na przeprowadzaniu operacji w stosunku do konkretnych osób czy obiektów, a tu chodzi o całościowy obraz na temat różnych przepływów, procesów decyzyjnych, które nie są łatwe do uchwycenia przez same służby - powtórzył były szef Agencji Wywiadu.

Nordstream? Prawdziwa zbrodnia Europy była gdzie indziej. 'Rosjanie są w pozytywnych nastrojach'

Skład komisji? Niech premier komentuje

Pełny skład komisji, który zostały już ujawniony przez premiera Donalda Tuska (zasiądą w niej m.in. była rzeczniczka praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz; prof. Dominik Kasprowicz z Instytutu Dziennikarstwa UJ; rektor Instytutu Dziedzictwa Narodowego prof. Adam Leszczyński), skłonił prowadzącego audycję do pytania, czy w kontekście wojny i intensywności działań rosyjskich i białoruskich to są osoby najbardziej fachowe do badania wpływów.

- Nie wypowiadam się. Myślę, że to premier Tusk powinien odnieść się do tych kwestii, (wyjaśnić) jaka jest jego koncepcja - stwierdził Małecki. Jego zdaniem członkowie zespołu będą ściśle współpracować ze służbami, a te zajmą się dostarczaniem informacji według zapotrzebowań sformułowanych przez komisję. - I taka komisja będzie przede wszystkim dokonywała analizy całościowego obrazu, w oparciu o wiedzę, jaka dociera z tych służb - podkreślał. I tu doświadczenie oraz wiedza z zasad funkcjonowania państwa i procesów kształtujących jego strukturę decyzyjną, jaką mają członkowie komisji, będzie - w jego ocenie - bardzo pożyteczna.

Co Rosja wyczynia w Austrii? 'To może być zagrożenie dla Europy'

Małecki podkreślił, że zasiadający w komisji mają wyciągać wnioski, zestawiać, formułować konkretne konkluzje dotyczące wpływów rosyjskich i białoruskich. Dodał, że ogromna jest w tym rola przewodniczącego tego gremium, który będzie musiał sformułować zasady współpracy między komisją a służbami wywiadu i kontrwywiadu za zasadzie pełnej harmonii i synergii. - Oby to się wszystko udało - spuentował. Przewodniczącym komisji został szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Jarosław Stróżyk.