Oceniła pierwsze orędzie nowego prezydenta. "Jakby otrzymał jakąś hiperwładzę"
Karol Nawrocki został oficjalnie zaprzysiężony na prezydenta, wygłosił pierwsze przemówienie przed Zgromadzeniem Narodowym.
Płonne nadzieje na 'łączenie spolaryzowanego społeczeństwa'
Zdaniem profesorki Agnieszki Kasińskiej-Metryki, politolożki z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, nie było ono koncyliacyjne. Zwróciła uwagę, że z jednej strony prezydent nawiązywał do religii katolickiej i mówił o chrześcijańskim przebaczaniu, a z drugiej 'cały czas brzmią w mediach słowa Karola Nawrockiego o najgorszym premierze, czyli Donaldzie Tusku'. - Jeżeli ktoś liczył, a ja byłam w tej grupie, która oczekiwała, że gdy opadł kurz kampanii wyborczej, to prezydent ma szansę wykazania się jako arbiter, który będzie łączył spolaryzowane społeczeństwo, to chyba po tym wystąpieniu te nadzieje można uznać za płonne - powiedziała w 'TOK 360' Agnieszka Kasińska-Metryka.
Wskazała na formę wystąpienia Nawrockiego. Jak mówiła gościni Filipa Kekusza, była ona 'specyficzna i czasami przykrywała treść'. Dodała, że chodzi o gestykulację i 'przede wszystkim intonację'. - Ton przemówienia miał w moim odczuciu charakter bardziej wiecowy, trochę jakby nadal trwała kampania wyborcza i należało tłumy porwać za sobą, a miejsce i okoliczności były już inne - powiedziała.
Zaskakująca kolejność
Politolożka doceniła przygotowanie Karola Nawrockiego do wystąpienia. - Był przygotowany w takim aspekcie technicznym, że nie musiał mieć pomocy w postaci kartki, miał to przemówienie ułożone w głowie, przećwiczone - dodała Agnieszka Kasińska-Metryka.
Zwróciła uwagę, że kolejność wywoływania wątków w trakcie wystąpienia 'bywała momentami zaskakująca'. - Pierwszy z brzegu przykład, na który zwróciłam uwagę. Najpierw deklaracja, zresztą bardzo sympatyczna, o czytaniu polskich lektur przez prezydenta, czyli o kontynuacji akcji rozpoczętej przez Bronisława Komorowskiego, a dopiero później podziękowania dla ustępującego prezydenta Andrzeja Dudy - powiedziała.
Wskazała, że przemówienie Nawrockiego było 'nadmiarowe' jeśli chodzi o kompetencje głowy państwa. - One jednak bardzo wyraźnie regulują miejsce prezydenta w systemie politycznym, a tutaj ktoś niezorientowany mógł mieć wrażenie, że prezydent otrzymał jakąś hiperwładzę - dodała gościni TOK FM.