Prezydent Chorzowa na cenzurowanym. Doniesienie do prokuratury to początek problemów
Dwa doniesienia do prokuratury na prezydenta Chorzowa. Szymon Michałek miał bezprawnie wywierać nacisk na dyrekcję jednego z chorzowskich przedszkoli, by ta zwolniła z pracy jedną z inicjatorek referendum ws. odwołania prezydenta miasta. Jedno zawiadomienie złożył pełnomocnik komitetu referendalnego, a drugie nauczycielka, która poczuła się szykanowana.
Nauczycielka straciła pracę po anonimowym donosie
Joanna Pietrek, nauczycielka z ponad 40-letnim stażem opowiada, że jej problemy zaczęły się od anonimu, który trafił do prezydenta Szymona Michałka. Miała ona zostać w nim bezpodstawnie pomówiona, że w placówce, w której pracuje, zbiera podpisy pod wnioskiem o referendum.
- Absolutnie z listami nie biegałam i nie zbierałam podpisów. Owszem, rozmawiałam z niektórymi osobami, ale tak, jak to bywa w miejscu pracy i nigdy to nie było kosztem dzieci. Nigdy nie zostawiłam dzieci bez opieki - wyjaśnia kobieta i dodaje, że otrzymała od dyrektorki przedszkola do wyboru: albo zwolnienie dyscyplinarne, albo odejście za porozumieniem stron.
- Dostałam propozycję urlopu natychmiastowego od następnego dnia, a po ukończeniu urlopu rozwiązanie umowy - mówi w rozmowie z tokfm.pl Pietrek.
Nauczycielka jest rozgoryczona postępowaniem autora anonimu, dyrekcji placówki i prezydenta. - Całkowicie odsunęli mnie od pracy z moimi dziećmi, które to przeżywają, podobnie jak ich rodzice - żali się kobieta. - Grupa chłopaków z autyzmem ma teraz zastępstwa, a byłam z nimi bardzo związana. Oni ze mną też - dodaje.
Jarosław Rejek, pełnomocnik komitetu referendalnego podkreśla, że takich spraw jest więcej. - Kolejne osoby się do nas, jako inicjatorów referendum zgłaszają, żeby pomóc im w aspekcie prawnym - wyjaśnia.
Próba odwołania prezydenta miasta
Przedstawiciele biura prasowego UM w Chorzowie nie chcieli się odnosić do przedstawionych zarzutów. Nie wykluczyli, że prezydent wyda w późniejszym terminie oświadczenie lub zorganizuje własną konferencję prasową, podczas której odniesie się do zarzutów. Natomiast inicjatorzy referendum poinformowali, że są już bliscy zebrania wymaganej liczby 7,2 tys. podpisów pod wnioskiem. - Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, referendum mogłoby się odbyć pod koniec czerwca - informuje Rejek.
Grupa mieszkańców chce odwołać prezydenta Chorzowa, zarzucając mu brak pomysłu na rozwój miasta. Krytykują oni Szymona Michałka za dotychczasową politykę, w tym plany budowy kosztownego stadionu.
- Prezydent zawiódł zaufanie młodych ludzi. Niestety nie dostrzega tego, że Chorzów jest na granicy katastrofy demograficznej. Młodzi ludzie z Chorzowa uciekają, nie widzą perspektyw, a Szymon Michałek nie robi nic, że by ich zatrzymać - mówi Filip Hornik, jeden z członków komitetu referendalnego. Przyznał, że choć wcześniej darzył Michałka dużym zaufaniem, to obecnie czuje się rozczarowany jego działaniami.
- Absurdem jest, że w 90-tysięcznym mieście budujemy stadion Ruchu Chorzów za kilkaset mln zł. Nas zwyczajnie na to nie stać. Na terenie Chorzowa jest przecież Stadion Śląski - dodaje Hornik.
Szymon Michałek jest prezydentem Chorzowa od 2024 r. W wyborach samorządowych startował z własnego komitetu, wygrywając już w pierwszej turze. Pokonał wieloletniego prezydenta miasta Andrzeja Kotalę (KO) oraz Grzegorza Krzaka (PiS). Michałek jest zagorzałym kibicem Ruchu Chorzów. Zdobył rozpoznawalność, po tym, jak w 2015 roku założył sektor rodzinny na stadionie Ruchu Chorzów.
Żródło: Tokfm.pl