"Pałac Kibolski" na Google Maps. Kto za tym stoi? "Wystarczą dwie sugestie"
Jak doszło do weekendowego skandalu w Google Maps? Wbrew pozorom zmienić nazwę obiektu - np. na obraźliwą - może praktycznie każdy. Każdy ten może paść ofiarą takiego incydentu. O tym, kto ponosi odpowiedzialność i jak możemy bronić się przed podobnymi sytuacjami w przyszłości w "Pierwszym programie" w TOK FM mówił ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Kamil Porembiński.
Z tego artykułu dowiesz się:
- kto - zdaniem gościa TOK FM - stoi za zmianą nazw warszawskich obiektów na Google Maps;
- czym różni się cyberwandalizm od klasycznego ataku hakerskiego;
- dlaczego ofiarą tego typu działań może paść każdy z nas;
- jak rosyjska propaganda karmi sztuczną inteligencję fałszywymi danymi.
W niedzielę wieczorem w Google Maps, czyli najpopularniejszej stronie i aplikacji do map i nawigacji, pojawiło się blisko 80 fikcyjnych i obraźliwych nazw obiektów w Warszawie. Pałac Prezydencki stał się "Pałacem Kibolskim", a Ogród Saski "Ogrodem Suskim". Przykłady można mnożyć. Niektóre mogą wywoływać uśmiech, a niektóre - odwołujące się do ksenofobii i nazizmu - wyłącznie oburzenie.
Czy to był zorganizowany cyberatak? Nie zdaniem eksperta ds. cyberbezpieczeństwa Kamila Porembińskiego. Jak tłumaczył gość "Pierwszego programu", zmiana nazwy obiektu na Google Maps jest dosyć prosta. - Czasami wystarczą dwie sugestie, czasami potrzeba ich dużo więcej - wyjaśniał w TOK FM.
- Jaki jest wymiar tego wydarzenia poza wymiarem anegdotycznym? O czym ten incydent świadczy? - dopytywał prowadzący audycję Filip Kekusz. Ekspert w odpowiedzi wskazał na nieodpowiedzialność i bezkarność big techów, a także na zaniechania polskich władz, jeżeli chodzi o kontrolowanie gigantów. - Powinniśmy zacząć mówić o suwerenności cyfrowej i przestać uzależniać się od wielkich amerykańskich firm technologicznych - podkreślił Kamil Porembiński.
Całej rozmowy Filipa Kekusza z Kamilem Porembińskim wysłuchasz tutaj:
Źródło: TOK FM