"Pracownicy to nie towar". Gorąco pod siedzibą Dino w Krotoszynie
Przed centralą Dino Polska w Krotoszynie rozpoczął się 3-dniowy protest pracowników. W całodobowym miasteczku namiotowym chcą dochodzić swoich praw.
"Pracownicy to nie towar". Gorąco pod siedzibą Dino w Krotoszynie
Trwa protest pod siedzibą Dino w wielkopolskim Krotoszynie. Związkowcy zorganizowali 72-godzinną pikietę, podczas której będą blokowali co godzinę pobliską drogę krajową nr 36.
Jak przekonują pikietujący - firma łamie przepisy. Nie ma zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, pracownicy pracują za trzech - wylicza przewodniczący związku OPZZ Konfederacji pracy w Dino, Wojciech Jendrusiak.
- Pracownicy mówią wprost: przez zimę byli mrożeni. Państwowa Inspekcja Pracy na nasz wniosek przeprowadziła setki kontroli, wykryto ponad 1300 naruszeń. Kontrole nadal trwają. A co robi firma Dino? Nic nie robi, dalej łamie te przepisy prawa. Łamie przepisy ustawy o związkach zawodowych, łamie przepisy kodeksu pracy i ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Hańba! - powiedział.
Na miejscu słychać okrzyki m.in. "Pracownicy to nie towar". Związkowcy domagają się podwyżek dla pracowników o 900 złotych i zatrudnienia przez firmę większej liczby pracowników.
Jeżeli protest nie przyniesie rezultatu, związkowcy chcą zorganizować strajk generalny.
Źródło: TOK FM