Konrad Oprzędek
Dziennikarz
Konrad Oprzędek, reporter portalu tokfm.pl
Od 2021 roku pisze na tokfm.pl reportaże, wywiady i pogłębione artykuły. Zazwyczaj oddaje głos zwykłym Polkom i Polakom, żeby w ich historiach inni mogli zobaczyć siebie - bez strachu i fałszywego wstydu. Pyta też rozmówców, co z ich życiem robią konkretne decyzje polityków. Razem z ekspertami tłumaczy zmiany, jakie zachodzą w Polsce i na świecie.
W imieniu swoich czytelników zadaje pytania: "Co to znaczy?" i "Dlaczego?". Gdy np. wojsko w suchym komunikacie informuje społeczeństwo o "zagrożeniu w polskiej przestrzeni powietrznej ze strony lotnictwa Rosji", to szybko znajduje doświadczonego pilota F-16. W swojej opowieści razem wsiadają do kokpitu myśliwca i krok po kroku wyjaśniają, co nam grozi. Nie po to, żeby straszyć, ale by zrozumieć i oswoić lęk.
Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Pracę dziennikarską zaczynał w Radiu RMF FM i portalu rmf24.pl. Później przez lata był związany z "Dużym Formatem", reporterskim magazynem "Gazety Wyborczej". Publikował też "Wysokich Obcasach", "Tygodniku Powszechnym" i miesięczniku "Znak".Nagrodzony Kryształowym Piórem, nominowany do Grand Press i dwukrotnie do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej. Jest autorem książki reporterskiej "Polak sprzeda zmysły".
Mail: konrad.oprzedek@tok.fm
Facebook: www.facebook.com/konrad.oprzedek
- Mieliśmy ze sobą tylko małą wodę, a oni byli głodni i zziębnięci, więc mój mąż poszedł do samochodu po jedzenie i ubrania. Nie bał się zostawić mnie samej z nimi w lesie. Ani ja się tego nie bałam. Mimo że było to dziesięciu młodych mężczyzn, czyli idealny przykład tego, kim straszy nas nasz rząd, sugerując, że to gwałciciele - mówi Monika, mieszkanka Podlasia.
Po powrocie uczniów do szkół konsultanci Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży notują duży skok interwencji związanych z próbami samobójczymi. - W dzieciach nasiliły się lęki, niepewność i rezygnacja, bo nie umieją określić, co je czeka za miesiąc czy choćby za tydzień. Boją się planować kolejne dni, skoro w każdej chwili ich codzienność - jak w ubiegłym roku - może zostać gwałtownie przerwana - mówi Paula Włodarczyk, koordynatorka Telefonu Zaufania.
Jedna ze smutniejszych akcji, w jakiej uczestniczył Tomasz Frankiewicz, miała miejsce w Krakowie. Przez niedopatrzenie opiekunów dziecko z niepełnosprawnością intelektualną wyszło z ośrodka szkolno-wychowawczego nad rzekę i wpadło do wody. - Ludzie musieli widzieć, jak to dziecko zanurzało się i jak dochodzi do tragedii. Nikt nie zareagował - wspomina emerytowany nurek wodny ze straży pożarnej.
Wielu turystów przyciąga do gór głód emocji. Są coraz bardziej pomysłowi w wyszukiwaniu nowych sposobów zaspokajania tego łaknienia: jeżdżą po górach quadami, skuterami śnieżnymi, samochodami terenowymi, latają nad szczytami paralotniami. - Pchanie się w góry bez przygotowania to szukanie guza - mówi naczelnik GOPR Jerzy Siodłak. Jak dodaje, kiedyś ratownicy mieli do czynienia głównie ze złamanymi nogami, teraz spotykają się z bardziej skomplikowanymi urazami, np. wielonarządowymi.
Chodzenie na odprawy z lekarzami, oglądanie dzieci z chorobami nowotworowymi byłoby powyżej mojego emocjonalnego progu wytrzymałości. We mnie stres budzi już PESEL w dokumentach, bo wiem, że to maluch. Dlatego nigdy nie mówię do koleżanek "Zobacz próbkę", tylko "Obejrzyj pacjenta" - mówi diagnostka laboratoryjna Karolina Bukowska-Strakova.
Sobota, słoneczne popołudnie. Ratownicy odpoczywają przy ambulansie, czekając na kolejne wezwanie. Nagle na parking koło pogotowia podjeżdża samochód. Słyszą przerażający krzyk i widzą, jak w ich stronę biegnie kobieta z zawiniątkiem w ręku. - Pytamy, co się stało, ale jest tak zdenerwowana, że nie umie powiedzieć. Powtarza tylko: "Ratujcie! Ratujcie!". Zaglądamy do zawiniątka, a tam dziecko - opowiada Ryszard Ożóg, ratownik medyczny z Myślenic.
Zazwyczaj toną w ciszy. Nie są w stanie - pomiędzy kolejnymi próbami złapania oddechu - wydać z siebie wołania o pomoc. Gdy już tracą świadomość, zaczyna się proces umierania. Chyba że ratownik w porę go przerwie. - Liczy się każda sekunda, więc by ich nie marnować, bez przerwy trenujemy akcje ratowania - mówi Rafał Sroka z sopockiego WOPR.
Spodziewam się, że koronawirus z nami zostanie i będziemy musieli szczepić się co rok, dlatego potrzebujemy długofalowych rozwiązań. Przymus szczepienia takim nie jest, negocjacje - tak. Bo dzięki nim możemy sprawić, by ludzie uważali, że szczepienie jest jak mycie zębów, czyli co jakiś czas trzeba po prostu to zrobić - mówi nam Ewa Kastory, specjalistka ds. negocjacji. I tłumaczy, jak skutecznie negocjować z osobami, które nie chcą się zaszczepić przeciw COVID-19.
Jana Shostak udziela wywiadów w mediach, spotyka się z politykami, organizuje akcje pomocowe w internecie dla Białorusinów. Nie ma czasu dla siebie ani bliskich, bo chce zdążyć zrobić dla swoich rodaków jak najwięcej, korzystając z zainteresowania tematem Białorusi. - Po porwaniu Ramana Pratasiewicza ja i osoby z mojego otoczenia zrozumieliśmy, że teraz nasza kolej, by działać, bo w Białorusi nie jest to możliwe - mówi nam polsko-białoruska aktywistka.
Gdy dorośli słyszą od dziecka, że nie ma siły żyć, ich odruchem jest mówienie: "Ale daj spokój, życie jest piękne, jesteś taka młoda". A chodzi o to, żeby wybadać, co się dzieje. Przecież jak widzimy u kogoś rozwaloną nogę, to nie uciszamy go, mówiąc, jakie życie jest piękne. A robimy to, gdy spotykamy się z cierpieniem emocjonalnym u dziecka. Ono czuje się wtedy odrzucane i osamotnione - mówi psychoterapeutka Małgorzata Łuba.
Zazwyczaj dzwonią w nocy, bo gdy mają już odrobione lekcje, przychodzą do nich trudne myśli. Na przykład o kolejnym dniu, którego się boją. Zamykają się w pokoju i wskakują pod kołdrę, żeby rodzice ich nie słyszeli. W czasie pandemii Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży dzwonił niemal bez przerwy.