,
Obserwuj
Ludzie

Co dalej ze stopami procentowymi? Zbliżamy się do niebezpiecznego momentu

Wojciech Kowalik
3 min. czytania
12.05.2026 06:34

Ostatni rok to cała seria obniżek stóp procentowych w Polsce, które wyraźnie ulżyły spłacającym kredyty o zmiennym oprocentowaniu. I do niedawna wszystko wskazywało, że na takim obecnym poziomie raty zostaną już na dłuższy czas, ale nagle w oczy kredytobiorcom zajrzało widmo podwyżek.

Szef NBP Adam Glapiński
Szef NBP Adam Glapiński
fot. Wojciech Olkusnik/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy szanse na dalsze obniżki stóp procentowych są ostatecznie pogrzebane?
  • Czy zamiast tego może wrócić widmo podwyżek, a więc i wyższych rat kredytów?
  • A jeśli tak, to o jakiej skali wzrostu rat możemy mówić?

Ostatni raz Rada Polityki Pieniężnej ścięła stopy na początku marca i są jeszcze kredytobiorcy, którzy odczuwają efekty tej decyzji, bo banki właśnie przeliczają im kredyt. W sumie cała seria obniżek zapoczątkowana dokładnie rok temu ulżyła wyraźnie, bo dla standardowego kredytu na pół miliona złotych, rata spadła o mniej więcej 600 złotych. I jeszcze w lutym ekonomiści spodziewali się może jednej, może dwóch dalszych obniżek. Ale wszystko zmieniło się kilka tygodni temu, kiedy wybuchła wojna na Bliskim Wschodzie, ceny ropy poszły w górę ciągnąc za sobą ceny paliw, a to z kolei pociągnęło w górę całą inflację i sytuacja radykalnie się zmieniła. Bo o dalszych obniżkach nie mówi już nikt, co więcej - na stole leży też opcja podwyżek stóp.

Cena drogiego paliwa

Prezes Narodowego Banku Polskiego mówi wprost: prawdopodobieństwo podwyżek w ostatnim miesiącu wzrosło. A to dlatego, że rośnie inflacja. W kwietniu do 3,2 procent w skali roku, co już pokazało, że drogie paliwa zaczynają się rozlewać po całej gospodarce. Tym samym zbliżamy się do niebezpiecznego momentu w którym inflacja dociera do kluczowego poziomu 3,5 procent. Dlaczego jest on taki ważny?

Bo to górna granica tak zwanego celu inflacyjnego, czyli poziomu uważanego za optymalny dla gospodarki i naszych portfeli. I dla Rady Polityki Pieniężnej to może być moment w którym wkroczy do akcji. Prezes NBP przyznaje, że jeśli inflacja ten poziom przekroczy, będzie to bezpośrednim powodem dla podwyżki stóp procentowych. A czy przekroczy?

Może, ekonomiści tego nie wykluczają i mówią, w drugiej połowie roku na inflację z całą mocą przełożą się skutki drogich paliw. Bo cena paliwa jest przecież zaszyta w cenie każdego towaru, który kupujemy w sklepie, więc zacznie się ona rozlewać na całą gospodarkę. W prognozach ekonomistów widać inflację nawet na poziomie 4 procent pod koniec roku, czyli w takiej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej mogłaby interweniować.

I tej interwencji nie wyklucza już rynek, który w swoich prognozach wycenia nawet podwyżkę większą od standardowej, bo o pół punktu procentowego. Gdyby rzeczywiście tak się stało, to co oznaczałaby dla rat kredytów?

Na razie bez tragedii

W naszym przykładzie z początku, czyli kredycie ze zmiennym oprocentowaniem na pół miliona złotych, każda podwyżka stóp o 25 punktów bazowych oznacza podwyżkę raty o miej więcej 80 złotych miesięcznie. Gdyby więc stopy wzrosły tak jak zakłada to rynek, miesięczna rata byłaby o 160 złotych wyższa. Tragedii nie ma, ale to zawsze 160 złotych miesięcznie mniej w kieszeni kredytobiorcy.

To dla tych, którzy kredyty już spłacają. Ale spory ruch w bankach generują ci, którzy o kredyt dopiero się starają - i dla nich też najlepiej już było - w lutym. Bo po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie i skutkach tego co dzieje się w inflacji, zdolność kredytowa znów się zmniejsza i wróciła do poziomów z początku roku. I tak dwie osoby bez dzieci z miesięcznym dochodem na poziomie 10 tysięcy złotych pożyczą teraz w banku średnio 770 tysięcy złotych.

W Europie jest już bank, który zdecydował się na podwyżkę stóp procentowych, to norweski bank centralny, który mówi wprost, że to z powodu wojny na Bliskim Wschodzie, która wywindowała ceny ropy naftowej i gazu, co uderza w koszty transportu i produkcji. Europejski Bank Centralny wskazuje, że jest zagrożenie dla europejskiej inflacji i wzrostu, właśnie przez rosnącą inflację i drożejącą energię i paliwa, ekonomiści nie wykluczają, że EBC podniesie stopy procentowe w czerwcu. U nas ta opcja została położona na stole, a ekonomiści jak mantrę powtarzają, że wszystko zależy od tego jak bardzo drogie paliwa rozleją się po całej gospodarce.

źródło: TOK FM