,
Obserwuj
Tokfm

Wielkie korki w całym kraju. "Podwójna eskalacja"

2 min. czytania
19.08.2025 12:54

W gigantycznych korkach stali ci, którzy wybrali się w długi sierpniowy weekend nad polskie morze lub w góry. - Sytuacyjny overtourism polegający na tym, że próbujemy jako turyści skorzystać z atrakcji w tym samym czasie to wina trochę turystów - mówiła w TOK FM Dominika Czechowska z Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku.

Gdansk Obwodnica Trojmiasta korki
Gdansk Obwodnica Trojmiasta korki
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Gigantyczne zatory na trasach dojazdowych towarzyszyły wyjeżdżającym i powracającym z długiego sierpniowego weekendu. Dotknęły zarówno tych, którzy spędzali czas nad morzem, jak i tych, którzy wybrali góry.

- Jeżeli w końcu po prawie trzech miesiącach niepogody nastąpiła wyjątkowa w tym sezonie sytuacja, jaką była wspaniała pogoda, to wszyscy nad polskie morze ruszyli w tym samym momencie i w tym samym momencie wrócili. To taka podwójna eskalacja, bo wracali ci zaplanowani i ci nieplanowani - komentowała w TOK FM Dominika Czechowska, ekspertka do spraw turystyki z Uniwersytetu WSB Merito w Gdańsku.

"Efekt owczego pędu"

Tyle, że - jak się okazuje - turyści muszą jeździć samochodami nawet w małych miejscowościach. I tak np. sieć obiegły obrazki z wielokilometrowymi korkami także tam. Zdaniem ekspertki, to pokazuje, że problemem jest też kwestia korzystania z atrakcji turystycznej przy dużej liczbie turystów. - Mamy przykład chociażby Sopotu, który już dawno temu zorganizował parkowanie poza Sopotem i dojazdy melexami. Ludzie z tego nie korzystają. Najlepiej byłoby wjechać samochodem na molo czy do wody, na plażę - ironizowała przy tym Czechowska.

Inna rzecz, jak przekonywała, że korki wynikają nierzadko ze zmiany turnusów czy np. faktu, że turyści mają duży bagaż (choćby sprzęt sportowy). Inne powody? 

- Sytuacyjny overtourism polegający na tym, że próbujemy jako turyści skorzystać z atrakcji w danym momencie w tym samym czasie to też wina trochę turystów. To jest w social mediach, efekt owczego pędu. Wszyscy chcemy tam, gdzie reszta - stwierdziła też Czechowska.

"20 km w pięć godzin"

Czy przewoźnicy mają dla nas ofertę, żeby można było dążyć do mądrego zbiorowego transportu w turystyce? - Jak ktoś postoi pięć godzin i przejedzie 20 kilometrów, następnym razem zastanowi się pięć razy zanim rzeczywiście skorzysta z takiego środka transportu - zastrzegła Dominika Czechowska. 

Jak jednak dodała, w niektóre miejsca transport zbiorowy po prostu nie dociera. - Taksówka też będzie stała w korku. Może jak postoimy trochę w tych korkach, to zaczniemy się kolejnym raz nad tym zastanawiać - podkreśliła. 

Jako przykład podała dojazdy do Chorwacji, "destynacji number one" wśród zagranicznych wojaży Polaków. - Pojawiły się alternatywne rozwiązania: pociągiem czy samolotem. My rzeczywiście już z nich korzystamy. Ale doszło to dopiero teraz do nas, właśnie w sytuacji, kiedy postaliśmy w korkach kilka godzin - podsumowała w TOK FM.