,
Obserwuj
Polityka

Sobotni marsz będzie klapą? "Prawo i Sprawiedliwość poszło w długą"

tokfm.pl
2 min. czytania
10.10.2025 21:00

Nieprzemyślany i o małej frekwencji - tak zapowiadany na sobotę marsz PiS oceniła w TOK FM dr Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego. - Prawo i Sprawiedliwość poszło w długą i dostanie trochę w prztyczka w nos - powiedziała.

fot. East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego sobotni marsz PiS według dr Ewy Pietrzyk-Zieniewicz będzie porażką?
  • Czy PiS "poszło w długą" w sprawie marszu?

W sobotę na pl. Zamkowym w Warszawie PiS organizuje demonstrację. Jeszcze w lipcu Jarosław Kaczyński wskazywał, że "chodzi o nielegalną migrację, chodzi o to, co zakłóciło spokój milionów ludzi, co doprowadziło do tego, że normalne funkcjonowanie niejednego zachodniego miasta już w tej chwili jest niemożliwe, że są strefy, gdzie w gruncie rzeczy policja nie ma wstępu". We wtorek 7 października prezes PiS przypomniał o marszu, ale przekonywał, że rząd Donalda Tuska "szkodzi Polsce każdego dnia". Wyliczał przy tym: "Pakt migracyjny to realne niebezpieczeństwo, umowa z krajami Mercosur to zniszczenie rolnictwa, a ręczne sterowanie składami sędziowskimi przez polityków obecnej koalicji to bezkarność dla swoich i represje wobec opozycji". 

Według dr Ewy Pietrzyk-Zieniewicz sobotni marsz PiS okaże się porażką. - Troszkę nieprzemyślane to wszystko, Prawo i Sprawiedliwość poszło w długą i dostanie trochę prztyczka w nos - powiedziała politolożka z Uniwersytetu Warszawskiego w "Pierwszym programie Radia TOK FM".

Zwróciła uwagę, że w związku z tym, że organizatorzy przewidują małą frekwencję to "pan prezydent stara się ratować sytuację". - Bo, jak sądzę, pan prezydent będzie tam w tej sytuacji, bo obecność pierwszego obywatela Rzeczpospolitej troszkę frekwencji przysporzy - wskazała.

Według gościni Wojciecha Muzala marsz jest organizowany na siłę. - Marsz czy wiec, no widzi pan, nawet tego nie wiemy, coś się organizatorzy nie postarali. Przede wszystkim myślę, że prezes "zmyje głowy", a poza tym niepotrzebny jest nam taki protest, bo mniej więcej widzimy nastawienie Polaków wobec różnych wydarzeń, które mamy - dodał.

Pietrzyk-Zieniewicz oceniła, że ważniejszy niż sobotni marsz PiS jest przedstawiony projekt ustawy praworządnościowej. - Wydarzeniem sezonu, tak czy inaczej, będzie nie ten marsz, ale już prędzej wystąpienie pana (ministra sprawiedliwości - przyp. red.) Waldemara Żurka - podkreśliła.

Jak mówiła, są małe szanse, aby ustawa została podpisana przez prezydenta. - Dolary przeciw orzechom, że pan prezydent nie przyjmie, nie podpisze (ustawy - przyp. red.), więc będziemy mieli kolejne na scenie politycznej duże zawirowanie, bo tu jest problem, my musimy mieć przynajmniej trochę uporządkowany wymiar sprawiedliwości, bo inaczej ludzie pójdą okna wybijać - dodał.

W czwartek Ministerstwo Sprawiedliwości zaprezentowało projekt tzw. ustawy "praworządnościowej". Przewiduje on m.in. powtórzenie konkursów na stanowiska sędziowskie obsadzone w procedurze z udziałem Krajowej Rady Sądownictwa w kształcie po 2017 r. oraz uporządkowanie statusu "nieprawidłowo powołanych" sędziów. – Chcemy tą ustawą pokazać kompromis, bo nam zależy, żeby ona została podpisana, a nie wyrzucona do kosza przez pana prezydenta – zapewniał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Źródło: TOK FM