,
Obserwuj
Świat

Afera z UPA to "wierzchołek góry lodowej". Dlaczego mamy kłopot z Zełeńskim?

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
13.06.2026 15:22

Jaki jest największy "kłopot z Wołodymyrem Zełenskim"? - Jest w tej samej lidze, co Netanjahu, Trump, Putin - eskaluje, pręży muskuły, gra powyżej swojej wagi. Tylko problem polega na tym, że nie ma takich zasobów, jak oni - komentował w "Półce z książkami" w tokfm.pl dziennikarz i korespondent wojenny Zbigniew Parafianowicz.

Wołodymyr Zełenski
Wołodymyr Zełenski
fot. YURIY DYACHYSHYN / AFP

Z tego artykułu dowiesz się:

  • jaki jest Wołodymyr Zełenski i co naprawdę myślą o nim zarówno osoby z jego otoczenia, jak i polscy politycy?
  • dlaczego prezydent Ukrainy nadał imię jednej z jednostek wojskowych imię UPA i dlaczego ta decyzja to tylko "wierzchołek góry lodowej"
  • dlaczego z jednej strony Zełenski jest jak Trump i Putin, ale z drugiej - jak Wałęsa i Mandela.

Oglądaj

"Walka toczy się tutaj. Potrzebuję amunicji, a nie podwózki" - odpowiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski na propozycję Amerykanów ewakuowania go z Kijowa. Te słowa z lutego 2022 roku uczyniły z niego bohatera w oczach nie tylko rodaków, ale i zachodniego świata. O tym, jaki jest wizerunek Zełenskiego dziś, po ponad czterech latach od rozpoczęcia pełnoskalowej rosyjskiej agresji, opowiada książka "Kłopot z Zełenskim". W rozmowie ze Zbigniewem Parafianowiczem na temat prezydenta Ukrainy anonimowo wypowiadają się postaci z jego otoczenia, ale także polscy politycy i dyplomaci. Mówią rzeczy, których nie odważyliby się powiedzieć pod nazwiskiem (co zresztą sami przyznają) i rzadko kiedy są to pochlebstwa.

Trudne relacje z Ukrainy z Zachodem. "Musi stać za tym jakiś syndrom sztokholmski"

Dlaczego postrzeganie Zełenskiego w Polsce i na świecie tak się zmieniło? Zdaniem Zbigniewa Parafianowicza głównie dlatego, że prezydent Ukrainy jest "politykiem eskalacyjnym". - Tak jak wypowiadają się rozmówcy w mojej książce - on jest w tej samej lidze, co Netanjahu, Trump, Putin - eskaluje, pręży muskuły, gra powyżej swojej wagi. Tylko problem polega na tym, że nie ma takich zasobów jak oni. Oczywiście nie jest też tak, że nie ma żadnych zasobów, bo jeżeli jest w stanie uderzyć w triadę strategiczną rosyjską za pomocą dronów albo zagrozić defiladzie 9 maja, to ma pewną siłę - podkreślił dziennikarz i korespondent wojenny w podcaście tokfm.pl "Półka z książkami".

Przykładem eskalacji ze strony Zełenskiego jest - według autora - przemówienie wygłoszone w styczniu podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, w którym m.in. oskarżył Europę o zbytnią łaskawość wobec tamtejszych sił prorosyjskich i sugerował, że NATO - w razie ataku Putina - zostawi Polskę czy Litwę na lodzie. - Ta owacja na stojąco była całkowicie niezrozumiała. Musi stać za tym jakiś syndrom sztokholmski. Natomiast jak się wchodzi w dyskusję z przedstawicielami dyplomacji zachodnich, to widać, że oni tego nie akceptują, (...) Ze strony polskich dyplomatów na najwyższym szczeblu kierowniczym w MSZ standardowo słyszę: "Przecież pan doskonale wie, że Ukraina to bardzo trudny partner, z którym czasem nie sposób osiągnąć kompromisu". To wszystko powoduje, że na Zachodzie jest z Zełenskim kłopot - stwierdził Parafianowicz w rozmowie z Anną Sobańdą.

Parafianowicz przedstawił w podcaście tokfm.pl ukraińską teorię zwycięstwa, zgodnie z którą dopuszczalny jest "zgniły kompromis" z Rosją pod warunkiem szybkiego wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej. - Tylko problem polega na tym, że to jest niemożliwe. Nikt rozsądny nie przyjmie państwa niegotowego do tego, żeby wejść do wspólnoty - toczonego korupcją, z systemem oligarchicznym, mającego problem z mediami niezależnymi, z sądownictwem, pełniącym rolę nieuczciwej konkurencji. I Zełenski jeżdżąc do Berlina czy Paryża, próbując wymusić przystąpienie do UE, jest irytantem w relacjach z Ukrainą - mówił dziennikarz.

Jednostka imienia "Bohaterów UPA". "To szerszy trend"

Premiera książki "Kłopot z Zełenskim" zbiegła się z trwającym kryzysem w relacjach polsko-ukraińskich spowodowanym nadaniem przez ukraińskiego przywódcę jednej z jednostek sił zbrojnych imienia "Bohaterów UPA" - formacji w Polsce znanej przede wszystkim jako sprawcy rzezi wołyńskiej. Kijów tłumaczył, że taką nazwę żołnierze wybrali sobie sami. Według m.in. Parafianowicza Zełenski mógł mieć jeszcze inną motywację. - On się uśmiecha do środowisk skrajnie prawicowych, nacjonalistycznych. Rozumie, że przywódcy pierwszego i trzeciego pułku Azow, czyli tych jednostek najbardziej na prawo, to figury polityczne z 3-6 proc. poparcia i chciałby przejąć ten niewielki, ale istotny elektorat. Czy to ma sens z punktu widzenia polityki międzynarodowej? Moim zdaniem nie, bo ta małostkowa gra wewnątrzpolityczna odbija się bardzo negatywnie na relacjach ukraińsko-polskich. (...)

Jak dodał autor książki o Zełenskim, afera wokół jednostki imienia "Boheterów UPA" to "wierzchołek góry lodowej". - Przecież Zełenski na swój Telegram wrzuca zdjęcia z odznaczenia żołnierzy oddziału, który na szewronach markuje symbolikę SS. (...) To jest szerszy trend. Widzimy pójście w skrajną prawicę, w symbolikę nawiązującą do nazizmu. Na Ukrainie te środowiska wojskowe czy związane z ruchem Azow regularnie biorą udział w koncertach, na których występują kapelę nonazistowskie czy skupiające białych supremacjonistów - zwrócił uwagę Zbigniew Parafianowicz.

Ile jest wobec tego prawdy w putinowskiej propagandzie o "denazyfikacji" Ukrainy? - To potwierdzenie propagandy rosyjskiej i woda na młyn wszystkich tych farm trolli, które podsycają tę dyskusję później w internecie. Nie za wszystko odpowiadają trolle, natomiast trzeba dać im powód, dla którego funkcjonują. Jest pytanie, co jest przyczyną, a co skutkiem? Kto daje to paliwo, żeby potem to wykorzystywać - pytał gość tokfm.pl.

Zełenski w lidze Wałęsy czy Mandeli

Mimo krytycznego stosunku do Wołodymyra Zełenskiego Zbigniew Parafianowicz nie ma problemu w przyznaniem, że są rzeczy, za które darzy go szacunkiem. - Szanuję go za to, że 24 lutego 2022 roku nie skorzystał z podwózki i został w Kijowie. Za to, że w gruncie rzeczy (...) bardzo długo był politykiem skutecznym. Moim zdaniem ta skuteczność na arenie międzynarodowej maleje z każdym miesiącem, czar Zełenskiego się wyczerpuje. Natomiast obiektywnie z punktu widzenia Ukrainy jest bohaterem narodowym tego państwa, a w skali międzynarodowej absolutnie jest w lidze Wałęsy czy Mandeli - ocenił Zbigniew Parafianowicz w "Półce z książkami".

Źródło: tokfm.pl