Zamieszki we Francji to dla Morawieckiego "polityczne złoto"? "Uważam, że to jest niegodne"
Ostatnia noc minęła we Francji spokojniej niż poprzednie. Jak poinformowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, policja zatrzymała 157 osób. Gwałtowne zamieszki we Francji wybuchły w nocy z wtorku na środę, po śmierci 17-letniego Nahela, który został zastrzelony przez policję. Nastolatek nie zatrzymał się do kontroli drogowej.
Były ambasador we Francji i Włoszech Tomasz Orłowski przypomniał, że podobne zamieszki wybuchły w 2005 roku, po śmierci dwóch nastolatków porażonych prądem, którzy ukryli się przed kontrolą policyjną w stacji transformatorowej. - W moim przekonaniu przez te blisko 20 lat polityka francuska nie zrobiła nic, żeby zlikwidować powody, dla których jedno wydarzenie powoduje taką eksplozję emocji ludzkich - ocenił gość "Poranka Radia TOK FM".
Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej zwrócił uwagę, że rządzący mają problem nie tylko z młodymi, którzy biorą udział w protestach. - Policja, przed którą stoi zadanie doprowadzenia do uspokojenia sytuacji, ma częściowo poczucie, że wsparcie rządu dla jej działań nie jest wystarczające - mówił.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Zamieszki we Francji politycznym paliwem dla PiS
Tomasz Orłowski podkreślił, że uczestnikami zamieszek nie są imigranci, tylko "dzieci i wnuki ludzi, którzy we Francji się urodzili". - Z jakich powodów nie są w stanie zintegrować się z tym społeczeństwem? Myślę, że większa odpowiedzialność leży po stronie społeczeństwa francuskiego. Aczkolwiek nie chcę powiedzieć, że umniejszam odpowiedzialność tych osób, które nie wykazują woli włączenia się w życie społeczeństwa francuskiego; nie uznają wartości społeczeństwa francuskiego. To jest bardzo duży problem - ocenił gość TOK FM.
Były ambasador w nawiązaniu do słów Morawieckiego kilkukrotnie podkreślił, że uczestnikami zamieszek nie są migranci. Premier wykorzystał zamieszki we Francji do kampanijnej walki o głosy Polek i Polaków. Opublikowany na Twitterze film ze zdjęciami m.in. zamieszek i zniszczeń w Marsylii opatrzono m.in. napisem: "Nie chcemy takich scen na polskich ulicach". Wpisowi towarzyszyło hasło: "Nasz plan to Europa Bezpiecznych Granic - bezpieczeństwo i porządek publiczny - to są wartości, od których wszystko inne się zaczyna!".
- Niegodnym jest posługiwanie się w bieżącej polityce polskiej sprawą tragicznych wydarzeń we Francji. Niegodne jest usiłowanie wskazania, że jest jakikolwiek związek bezpośredni między imigracją a tym, co się stało - stwierdził Orłowski. Rozmówca Dominiki Wielowieyskiej przypomniał określenie "polityczne złoto", które za sprawą Mateusza Morawieckiego pojawiło się w jednej z odsłon afery mailowej.
- Mamy do czynienia z sytuacją, gdzie ktoś usiłuje się posługiwać tragedią innych w imię 'politycznego złota'. Uważam, że to jest niegodne - podsumował były ambasador Polski we Francji i Włoszech.