Rozliczenie PiS wpisane w umowę koalicyjną. Polityk podaje nazwiska. "Są trzy płaszczyzny"
W piątek w południe liderzy czterech partii - Koalicji Obywatelskiej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Polski 2050 oraz Nowej Lewicy - w obecności dziennikarzy i kamer podpisali umowę koalicyjną. Liczący 13 stron dokument - poza zapowiedziami programowymi i pewnymi szczegółami personalnymi - zawiera również zapowiedź rozliczenia polityków Prawa i Sprawiedliwości.
W samej umowie nie padają jednak nazwiska - pytała o nie Marcina Kierwińskiego z KO Karolina Lewicka. - To najważniejsi politycy PiS: Kaczyński, Ziobro, Morawiecki, Szydło - wyliczał gość TOK FM. Tłumaczył, że rozliczenie ma obejmować trzy płaszczyzny: polityczną, czyli postawienie polityków przez Trybunałem Stanu, formalnokarną dla tych, którzy powinni - jak to ujął - 'pójść siedzieć', a także finansową.
- Jeśli publiczne pieniądze transferowane były do dziwnych spółeczek, fundacyjek, stowarzyszeń, zrobię wszystko, żeby je budżet państwa odzyskał. Rozliczeń trzeba dokonać nie w imię wendety, ale żeby zła, zdegenerowana władza, jak władza PiS-owska, już nigdy się nie powtórzyła - mówił Kierwiński.
W rozdziale dotyczącym rozliczeń, który znalazł się w umowie koalicyjnej, czytamy m.in. że "bezprawie, którego wszyscy byliśmy świadkami w trakcie rządów naszych poprzedników musi zostać nazwane i rozliczone". Zapowiedziane jest powołanie szeregu komisji śledczych, rozliczenie przez niezawisłe sądy winnych m.in. sprzeniewierzenia środków publicznych, fałszowania dokumentów czy przekroczenia uprawnień, a także pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej.
Umowa koalicyjna jak credo koalicji
Marcin Kierwiński pytany o dość ogólną treść zapisów umowy stwierdził, że dokument jest pewnym "credo nowej koalicji". - Konkretne rozwiązania będą zapisane w konkretnych ustawach, rozporządzeniach, w decyzjach rządu. Jest rzeczą naturalną, że w pierwszym okresie musimy posprzątać po poprzednikach, przygotować Polskę na przestawienie się na zupełnie nową filozofię - podkreślał. Stwierdził również, że nie zgadza się z zarzutem o brak konkretów - wyliczył finansowanie in vitro, stawkę chorobową czy zmiany podatkowe oraz kasowy PIT. - To są wielkie konkrety, które będziemy chcieli wdrożyć, by Polakom żyło się po prostu łatwiej - dodał.
Pytany o zapisy dotyczące praw kobiet, przyznał, że wśród koalicjantów nie ma tu kompromisu. - Nie jest tajemnicą, że w tej kwestii jest drobna, ale znacząca różnica zdań. Nie ukrywaliśmy tego - podkreślał. Ale zapewniał, że "prawa kobiet będą szalenie istotne dla tego rządu".
'Wielka satysfakcja, że możemy przekazać dobrą nowinę'. Umowa koalicyjna podpisana