Poszukiwany proboszcz, kuria ogłasza konkurs. "To rewolucja"
Lubelska kuria szuka kandydatów na proboszczów w konkursach. Jak tłumaczy rzecznik archidiecezji celem jest "zwiększenie przejrzystości wyboru proboszczów". - To rewolucja, bo dotychczasowy system opierał się w praktyce na tym, kto jest bliżej ucha biskupa - komentuje w rozmowie z tokfm.pl o. Paweł Gużyński.
- Nowy pomysł lubelskiej kurii - proboszczy poszuka w konkursach;
- Realna, czy jedynie fasadowa zmiana? Dlaczego to akurat lubelska kuria jest tą najbardziej postępową?
- Na te i inne pytania w rozmowie z tokfm.pl odpowiada o. Paweł Gużyński.
Nową procedurę wyłaniania proboszczów ogłosił arcybiskup Stanisław Budzik. Do obsadzenia jest szesnaście parafii w lubelskim, w tym m.in. w samym Lublinie, ale też w Puławach i np. Chełmie i Firleju. Rzecznik Archidiecezji Lubelskiej ks. dr Adam Jaszcz podkreśla, że to "unikatowe rozwiązanie w skali kraju", a jego celem jest "zwiększenie przejrzystości wyboru proboszczów".
Zwraca przy tym uwagę, że to nie plebiscyt, a "sposób na poszerzenie spektrum wiedzy potrzebnej do podjęcia ostatecznej decyzji o nominacji na proboszcza. A ta niezmiennie należy do arcybiskupa".
- Jakby nie patrzeć to rewolucja, szczególnie jak na polskie warunki, bo to odstąpienie od gabinetowego i bardzo indywidualnego podejmowania decyzji przez biskupa, ewentualnie ze swoimi doradcami. Przecież dotychczasowy system opierał się w praktyce na tym, kto jest bliżej ucha biskupa. A i dużo w tym przypadku było niejasnych historii rywalizacji, chociażby finansowych. To wszystkie te historie typu: biskup przejeżdża na bierzmowanie czy odpust, to postarajmy się, żeby dostał grubą kopertę. To był standard - komentuje w rozmowie z tokfm.pl dominikanin o. Paweł Gużyński.
Inna rzecz, podkreśla duchowny, że otwarty konkurs na proboszcza to też odwołanie do postanowień III Synodu Archidiecezji Lubelskiej.
"Jestem ostrożny"
W ocenie rozmówcy tokfm.pl może być to zmiana zdecydowanie w dobrą stronę. - Jest duża szansa, że zwiększy przejrzystość wyboru proboszczów, ale niekoniecznie musi tak być - mówi o. Gużyński.
Dopytywany wprost, czy nie jest to tylko fasada, odpowiada krótko: "Takie niebezpieczeństwo oczywiście istnieje". - Tym bardziej, że tych pozornych ruchów w kościele już trochę widziałem. Dlatego jestem ostrożny - zastrzega duchowny.
W tym kontekście wskazuje np. na decyzję Episkopatu o tym, że możliwa jest tzw. komunia na rękę, "tylko trzeba to zrobić w uporządkowany sposób". - Zostało to ustalone, ale w praktyce było tak: ok, trzeba było to zrobić, żeby był święty spokój. Ale i tak róbmy to, co do tej pory robiliśmy. Nie wydziwiajmy jak na Zachodzie - wskazuje.
"Kto chce, może zajrzeć i wyciągnąć wnioski"
Jakie kryteria trzeba spełnić, żeby wziąć udział w konkursie? Wymagane jest przynajmniej 15-letnie doświadczenie kapłańskie. Obowiązkowe są też: opinia dziekana, zaświadczenie o zdanym egzaminie proboszczowskimi i zaświadczenie o uregulowaniu zobowiązań finansowych wobec archidiecezji.
Jak podkreśla o. Gużyński to o tyle istotne, o ile bywały sytuacje, że "proboszcz przekazując swój urząd nie składał pełnego sprawozdania finansowego ze stanu parafii albo, co gorsza, okazywało się, że konto parafii jest wyczyszczone". - Sam wielokrotnie trafiałem na przypadki, chociażby jeżdżąc na rekolekcje, że nowy proboszcz mówił wprost: "Jakie to ja miałem kłopoty, parafię przejąłem z długami. I nikt do dziś nie wie, gdzie te pieniądze się podziały" - podkreśla dominikanin.
Dlatego też na plus ocenia i to, że zainteresowani muszą złożyć "pismo, które ma mieć charakter prezentacji kandydata i obejmować uzasadnienie ubiegania się o daną parafię, opis dotychczasowego przebiegu posługi kapłańskiej, a także propozycję programu duszpasterskiego odpowiadającego potrzebom wspólnoty parafialnej".
Wiadomo też, że chętni mogą wskazać więcej niż jedną parafię, w której chcieliby być proboszczem.
- A dlaczego to akurat lubelska kuria jest tą najbardziej postępową? - pytam na koniec.
- Do pojedynczych biskupów powolutku, nie do Episkopatu jako całości, zaczyna docierać to, co się dzieje wokół: że bez pewnych zmian nastąpią tylko dalsze spadki. Tym bardziej, że przez ostatnie siedem lat ubyło 6,5 mln ludzi z kościoła. Biskupi, którzy mają bardziej otwartą głowę wiedzą, że muszą zacząć coś robić - odpowiada o. Gużyński.
Duchowny zwraca przy tym uwagę, że kultura i struktura sprawowania władzy są na wysokim, trzecim miejscu problemów do rozwiązania w polskim kościele. - Wyżej są tylko upartyjnienie kościoła i sprawy związane z nierozliczonymi przestępstwami seksualnymi popełnianymi przez księży. Biskupi mają dostęp do tych badań, kto chce może zajrzeć i wyciągnąć wnioski - skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM