,
Obserwuj
Polityka

Kto powinien przejąć stery na Lewicy? Miller ma pomysł, ale boi się reakcji Czarzastego

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
11.06.2024 08:25
- To jest straszliwa klęska, ale tak się kończy polityka kadrowa partii, którą się traktuje jak własną. Widzę na Lewicy osoby, które mogłyby przejąć kierownictwo, ale nie zdradzę nazwisk, bo jestem pewny, że pan Czarzasty zająłby się nimi następnego dnia - powiedział w TOK FM Leszek Miller.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Lewica nie ma powodów do zadowolenia. Choć apetyty partii były dużo większe, w wyborach do Parlamentu Europejskiego Lewica otrzymała niewiele, bo 6,30 proc. głosów, co przełożyło się na uzyskanie trzech mandatów. Te trafią do Roberta Biedronia, Krzysztofa Śmiszka i Joanny Scheuring-Wielgus.

O wynik wyborczy Lewicy zapytany został były premier i eurodeputowany Leszek Miller. Jak podkreślił w "Wywiadzie Politycznym" w TOK FM, wynik ten jest straszliwą klęską. - W kończącej się kadencji Lewica miała łącznie w Parlamencie Europejskim siedmiu swoich przedstawicieli, teraz udało się wprowadzić trzech. To jest porażka, ale tak się kończy polityka kadrowa partii, którą się traktuje jako własną, i która jest podporządkowana tylko i wyłącznie indywidualnym potrzebom - stwierdził gorzko.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Gość Karoliny Lewickiej jasno podkreślił, że błędem było między innymi "pozbycie się" z list Łukasza Kohuta, który startował ze Śląska i w poprzednich wyborach pociągnął partyjne listy. - Maciej Konieczny, który startował z jedynki, nie zdobył mandatu, a Kohut, którego wcześniej wymanewrowano, przeszedł do Koalicji Obywatelskiej i w brawurowym stylu, z trzeciego miejsca na liście mandat zdobył - podkreślił Miller.

Problemy Lewicy nie są nowością

Prowadząca audycję zwróciła uwagę, że problemy Lewicy nie zaczęły się z tymi czy nawet poprzednimi wyborami, a trwają od 20 lat. Leszek Miller przyznał, że w latach 2001 a 2005 Lewicę spotkały dwa mocne i nokautujące uderzenia. - Po pierwsze była to prowokacja związana z aferą Rywina, a po drugie rozbicie SLD, którego dokonał Marek Borowski. Więc to, że Lewica się z tego podniosła, i że się udało ją odbudować, to i tak jest cud - ocenił gość TOK FM.

Były premier nie szczędził natomiast gorzkich słów obecnemu kierownictwu ugrupowania. Jego zdaniem Włodzimierz Czarzasty "sprywatyzował partię". - Obserwowałem z pewnego oddalenia kampanię i to, co Lewica robiła. Programowo jest chęć dominacji haseł obyczajowych i kulturowej lewicowości. Było też przyklejanie się do Aleksandra Kwaśniewskiego z nadzieją, że to doda im głosów. No tak się wyborów nie wygrywa - ocenił Miller.

Zapytany, czy ma jakąś radę dla Lewicy, odparł: "Lewica powinna zmienić kierownictwo". Miller nie chciał jednak ujawnić, kogo widziałby na stanowisku przewodniczącego partii, bo - jak dodał - mógłby tej osobie zrujnować karierę. - Nie chcę mówić po nazwiskach, bo bym tylko zaszkodził. Jestem pewny, że jeżeli zdradziłbym nazwisko, to na następny dzień pan Czarzasty już by się tą osobą zajął i jej pozbył - podsumował były premier.