,
Obserwuj
Kultura

Fenomen "ślepej miłości". Co "Love is Blind" mówi o Polakach?

3 min. czytania
13.05.2026 06:46

Jest już polska edycja "Love is Blind". - To odpowiedź na poczucie, że dzisiaj w niewłaściwy sposób dobieramy partnerów - mówi Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka bloga Zwierz popkulturalny. Czym jeszcze tłumaczyć rosnąca popularność nowego reality-show? 

Oglądanie telewizji
Oglądanie telewizji
fot. MARIUSZ GRZELAK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są zasady programu?
  • Kto bierze w nim udział?
  • Co jest typowe tylko dla polskiej wersji?

W środę (13 maja) na Netfliksie pojawiły się kolejne cztery odcinki polskiej wersji "Love is Blind". Premiera tego reality show miała miejsce 6 maja, kiedy platforma opublikowała pierwsze pięć odcinków.

"Love is Blind" to jeden z najpopularniejszych i jednego z najbardziej wpływowych randkowych reality-show współczesnej popkultury. Do tej pory powstały serie w: USA, Brazylii, Japonii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Niemczech, Meksyku, Francji, Argentynie, a także wersja dla regionu Bliskiego Wschodu. Jakie są zasady? Samotni uczestnicy poznają się przez rozmowę. Pierwszy raz mogą się zobaczyć, kiedy decydują się na zaręczyny, po czym lecą na podróż przedślubną, a następnie poznają swoje rodziny. 

- "Love is Blind" jest odpowiedzią na poczucie, że dzisiaj w niewłaściwy sposób dobieramy partnerów. To znaczy jesteśmy w erze Tindera, aplikacji randkowych, gdzie najważniejsze jest to, jakie masz zdjęcie. "Love is blind" mówi z kolei: "Dobra, odłóż na bok wygląd i zastanówmy się, czy możemy się dobrać przez rozmowę, pokrewieństwo charakterów i zainteresowań - tak ten fenomen tłumaczyła w TOK FM Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, autorka bloga Zwierz popkulturalny. 

Dodatkowo, wskazała, swoje robi "olbrzymie pragnienie happy endu". - Oczywiście są tam dramy, w ogóle dramami wszyscy żyjemy, ale jest też przekonanie, że kiedy drzwi się otworzą i pojawią się w nich osoby, które naprawdę się sobie spodobają, to będziemy świadkami czegoś, czego pragniemy dla nas samych, a w zasadzie dla wszystkich, czyli prawdziwego uczucia przyciągania i pociągania - dopowiedziała w rozmowie z Anną Piekutowską.

Inna rzecz, że to reality show bardzo często stanowi też punkt odniesienia do rozmów o wspólnych znajomych z ludźmi, z którymi nie mamy wspólnych znajomych. Przecież jakby nie patrzeć, tłumaczyła ekspertka, podglądamy ludzi, którzy flirtują, rozmawiają, wymieniają się poglądami i kształtujemy naszą opinię na temat tego, kogo my byśmy wybrali, kto jest właściwy dla kogo, kto jest atrakcyjny, kto odpychający, kto z kolei jest czerwoną flagą. -  Ale to jest też doskonałe do oglądania z partnerem lub partnerką, dlatego że ten program pokazuje, jak myślimy o związkach, czego chcemy w związku, co uważamy za potencjalnie atrakcyjne, a co jest z kolei takie, że powiemy: "Nie, nie chce z tą osobą rozmawiać" - dodała. 

"Miłość jest ślepa, ale pod warunkiem..."

W ocenie gościni audycji "Zapytam inaczej" charakterystyczne dla tego programu są też mity. - Miłość może być ślepa, pod warunkiem, że wszyscy wiemy, że po obu stronach tej ściany są atrakcyjne osoby w dosyć podobnym przedziale wiekowym. Widełki zakładają 10 lat różnicy między uczestnikami - wskazała Katarzyna Czajka-Kominiarczuk. 

Dodatkowo, mówiła, większość kobiet w "Love is Blind" jest szczupła - "a nawet jeśli nie, to ma bardzo atrakcyjne krągłości". 

- Co to pokazuje? Jednak chcemy iluzji, że to są piękni, młodzi, dobrze ubrani i w jakiś sposób interesujący ludzie - podkreśliła. 

A co jest typowe tylko dla polskiej wersji "Live is Blind"? Zdaniem ekspertki jak na razie wypadamy "dosyć tradycyjnie". - To znaczy kobiety z jednej strony mówią, że są zadowolone z tego kim są, a z drugiej strony chciałyby faceta, który będzie dla nich bardzo mocnym oparciem, trochę się nimi zaopiekuje i postawi na pierwszym miejscu. Jest też bardzo dużo deklaracji chęci założenia rodziny. To znaczy: małżeństwo tak naprawdę jest pierwszym krokiem prowadzącym do tego, by pojawiły się dzieci - mówiła. 

Na koniec autorka bloga Zwierz popkulturalny zwróciła też uwagę, że bardzo wielu uczestników nie mieszka w Polsce. - To Polacy, którzy mieszkają i żyją w Norwegii, Islandii czy np. USA. To dosyć ciekawe, czy ta grupa jest bardziej otwarta na tego typu doświadczenia, czy też zdaje sobie sprawę, że po zakończeniu programu będą mogli wrócić do siebie i nie będą musieli się mierzyć z popularnością na co dzień? - zastanawiała się w TOK FM. 

Źródło: TOK FM 

Redakcja poleca