Tusk uraził Niemców? Wiceminister próbuje tłumaczyć premiera. Zaskakujące słowa
- Jak zobaczycie niemieckich żołnierzy, proszę nie wpadać w panikę, to jest pomoc - powiedział premier Donald Tusk podczas jednej z konferencji prasowych w czasie powodzi. Jak zauważyła prowadząca "Wybory w TOK-u" Dominika Wielowieyska, Niemcy mieli być rozgoryczeni tymi słowami polskiego premiera. - Czytałam takie artykuły. To była taka sugestia, która uraziła tych funkcjonariuszy - wskazała Wielowieyska.
Tuska w obronę brał wiceminister spraw zagranicznych, Andrzej Szejna. - To są tak właściwe wojskowe służby terytorialne - wyjaśnił polityk lewicy. Dodał, że jest wdzięczny za taką pomoc. Tym bardziej, że może ona być szczególnie potrzebna chociażby przy odbudowie mostów i innej infrastruktury zrujnowanej przez powódź. Szejna przypomniał też, że przy pomocy bezpośredniej w zalanych miejscowościach kluczowe są polskie służby. - Ten cały mechanizm, można powiedzieć siłowy polski, działa perfekcyjnie - podkreślał Szejna.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
Odniósł się też bezpośrednio do słów Tuska. - Ta wypowiedź pana premiera według mnie była takim, no nie wiem, jak to powiedzieć, takim światełkiem poczucia humoru w tak dramatycznej sytuacji - podsumował Szejna.
Z informacji Onetu wynika, że niemiecki MON czeka na informację ze strony polskiej, czy potrzebna jest pomoc. Wówczas Bundeswehra ma sprawdzić, czy faktycznie może dostarczyć Polsce jakiś sprzęt. Niemcy sami szykują się na nadejście fali wezbraniowej na Odrze i Łabie.