"Niezrozumiała" decyzja prokuratury ws. śmierci Kamilka. "Kuriozum. To nie mieści się w głowie"
Prokuratura Regionalna w Gdańsku ponownie umorzyła śledztwo w sprawie Kamilka z Częstochowy. - Prokurator dodał dwa do dwóch i wyszło mu pięć. To kuriozalne, nie mieści mi się w głowie - tak tę decyzję komentował w TOK FM Michał Janczura, dziennikarz Wirtualnej Polski.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego śledztwo ws. instytucji publicznych zostało umorzone?
- Co wskazuje na zaniechanie przez instytucje w sprawie Kamilka?
- Jakie były wyniki badań psychologicznych przeprowadzonych u Kamilka?
Śledztwo dotyczące odpowiedzialności przedstawicieli instytucji publicznych za śmierć ośmioletniego Kamilka z Częstochowy zostało ponownie umorzone. Prokuratorzy z Gdańska nie znaleźli dowodów na niedopełnienie obowiązków przez pracowników socjalnych, kuratorów czy lekarzy, którzy mogli zauważyć wieloletnie znęcanie się nad dzieckiem i swoim działaniem zapobiec zakatowaniu go na śmierć. Kamilek do szpitala trafił z rozległymi oparzeniami w kwietniu 2023 r. Zmarł po miesiącu. Za znęcanie się i pobicie ze skutkiem śmiertelnym skazani zostali jego matka i ojczym - odpowiednio na 16 i 25 lat więzienia.
Rzecznik prokuratury regionalnej w Gdańsku Mariusz Marciniak zaznaczył, że lekarze, policja, sędziowie rodzinni, nauczyciele, kuratorzy i przedstawiciele pomocy społecznej, którzy mieli kontakt z rodziną maltretowanego dziecka nie złamali prawa. O tym, że instytucje publiczne nie stanęły na wysokości zadania, pisał Michał Janczura wraz z Magdą Mieśnik dla Wirtualnej Polski.
Quiz: Ważne wydarzenia polityczne mijającego tygodnia. Sprawdź się w quizie!
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
- Nie rozumiem decyzji prokuratury - przyznał Janczura w rozmowie z Filipem Kekuszem. Z tego powodu dziennikarz postanowił napisać tekst i dotrzeć do dokumentów, które wyjaśnią tę sprawę. - Prokurator dodał 2 do 2 i wyszło mu 5 - ocenił gość "TOK360".
Jak przypomniał Janczura, cała Polska śledziła, jak Kamilek walczył o życie w szpitalu. - Było jasne, że wszyscy będziemy się przyglądać, jak ta sprawa wygląda - stwierdził dziennikarz. Rozmówca Kekusza zaznaczył, że w tym momencie nawet nie można mówić o tym, że ojczym jest zabójcą Kamilka. - Sąd ocenił, że chłopiec nie został zabity, tylko pobity ze skutkiem śmiertelnym - wyjaśnił. I dodał, że tych decyzji nie jest w stanie zrozumieć również wielu prawników i prokuratorów, z którymi rozmawiał podczas pracy nad tekstem.
"Nawet nie spojrzeli na Kamilka"
Michał Janczura dotarł również do akt, które rzucają nowe światło na brak działań instytucji.
- Mnóstwo osób widziało, co się dzieje. Pracownicy socjalni byli w tym domu, gdy Kamilek leżał skatowany za drzwiami. W tych samych dniach był tam też dzielnicowy. Ci ludzie nawet nie spojrzeli na Kamilka - opisywał dziennikarz.
Okazało się też, że mimo iż Kamilek przeszedł badania psychologiczne, z których wynikało, że mógł paść ofiarą przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej, nie zostało to wzięte pod uwagę. - Alarmował o tym lekarz, który przyjmował wcześniej Kamilka w Olkuszu, ale dziecko wróciło do domu i wiemy, co się stało - przypomniał Janczura. Kamilek trafił do szpitala również w listopadzie 2022, gdy w samej piżamce spacerował po mieście.
Dziennikarz podkreślił, że nie ma odpowiedzialności za zaniechania w sprawie Kamilka. - Wszystkie instytucje zawiodły - ocenił gość Filipa Kekusza, dodając, że tłumaczenie prokuratury jest niezrozumiałe. - Prokuratorzy nie dopatrzyli się czynów umyślnych. To jakieś kuriozum, bo to by oznaczało, że dopiero wtedy, gdy ktoś widzi Kamilka i nie chce mu pomóc, możemy mówić o jego odpowiedzialności - wskazał Michał Janczura w TOK FM.
Źródło: TOK FM