Polska frontem do morza. Tylko raz w historii. Balcer i Sulik odkrywają prawdę o Gdyni w II RP
Opowieść o II Rzeczypospolitej, to m. in. zachwyt nad budową od podstaw modernistycznej Gdyni i rozwijaniem floty, której obecność na morzach i oceanach miała symbolizować polską wielkość i podkreślać ambicje. Czy serio było czym się chwalić?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Czy opowieści o Gdyni w czasach II RP są prawdziwe;
- Jak Gdynia wpłynęła na sytuację Polski przed II wojną światową.
Gdynia obchodzi swoje stulecie! Jak pisał Melchior Wańkowicz: "Z niczego, z piasku, z błota, z nędzy rybackiej – powstało w ciągu kilkunastu lat dzieło olbrzymie, miasto nowoczesne, port najpotężniejszy na Bałtyku."Dla międzywojennych władz była modernistyczną perłą i oknem na morze. Wypływać z niej miała nowoczesna flota - łącznik z wielkim światem i symbol mocarstwowości. Zaraz obok znajdował się prawie że niemiecki Gdańsk.
By się tam dostać, wystarczyło przejść granicę w Kolibkach - nieodległej części Gdyni. Choć w Wolnym Mieście polski żywioł nie dominował, to wielu mieszkańców Gdyni codziennie jeździło tam do pracy. Bynajmniej nie pracowali "u Niemca", a w polskich instytucjach, głównie tych związanych z międzynarodowym handlem i kolejnictwem.
Czy port w Gdyni rzeczywiście był tak istotny dla II RP? Czy miasto było nowoczesną, architektoniczną utopią, czy miało swoje mroczne zakamarki? Jakie statki dominowały w jej handlowym hubie i czy były powodem do dumy?
>>> Adam Balcer i Paweł Sulik omawiają te kwestie w najnowszym odcinku Prawdziwej Historii Polski. Zapraszamy do słuchania! <<<